Szok naftowy nie zatrzymał PKB Polski. Nowa prognoza

Polska gospodarka wykazuje zaskakującą odporność na szok paliwowy i napięcia geopolityczne – wynika z analiz PKO BP. Eksperci podtrzymują optymistyczne prognozy wzrostu gospodarczego, choć ostrzegają przed konsekwencjami rosnącego długu publicznego.

Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BPPiotr Bujak, główny ekonomista PKO BP
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | ZipZapic.com
Robert Kędzierski

Zawirowania na Bliskim Wschodzie i związane z nimi wahania na rynku ropy naftowej nie zdołały wyhamować rodzimej gospodarki. Jak informuje serwis Interia Biznes, powołując się na najnowsze prognozy analityków PKO Banku Polskiego, sytuacja makroekonomiczna kraju pozostaje stabilna. Główny ekonomista banku Piotr Bujak podczas prezentacji raportu podkreślił, że zarówno rynki europejskie, jak i polski wykazują zaskakująco dużą odporność na obecne wstrząsy makroekonomiczne.

Zaskakująco duża jest odporność polskiej gospodarki na wydarzenia i zaskakująco duża odporność europejskiej gospodarki. Widzimy mocniejsze tempo wzrostu, zgodnie z założeniami europejska gospodarka odżywa (…) Utrzymuje się solidne tempo wzrostu w Polsce i nie widać oznak, żeby miało się to zakończyć – mówił główny ekonomista banku Piotr Bujak na konferencji prasowej poświęconej prezentacji prognoz.

W efekcie eksperci podtrzymali swoją wcześniejszą prognozę, zakładającą wzrost Produktu Krajowego Brutto na poziomie 3,5 proc. w bieżącym roku. W przyszłym roku dynamika ta ma nieznacznie spowolnić do 2,8 proc., co analitycy tłumaczą przede wszystkim wysoką bazą odniesienia z obecnych miesięcy. Istotnej zmianie ulega jednak sama struktura tego wzrostu. Z danych przytoczonych przez portal wynika, że słabnie napędzający dotychczas gospodarkę popyt konsumpcyjny, a jego miejsce zajmują inwestycje sektora prywatnego, które zanotowały najwyższe odbicie od ponad dekady.

Kiedy spadną stopy procentowe?

Kluczowym pytaniem dla portfeli Polaków pozostaje kwestia inflacji. Marta Petka-Zagajewska, dyrektorka Biura Analiz Makroekonomicznych PKO BP, w rozmowie cytowanej przez Interię zaznaczyła, że tempo wzrostu cen jest obecnie ściśle uzależnione od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie. Eksperci szacują, że w ostatnim kwartale tego roku inflacja wyniesie 4,3 proc.

Według nas trend aktywności inwestycyjnej będzie kontynuowany w III i IV kwartale – stwierdziła.

Zgodnie z przyjętymi przez analityków założeniami, przy cenie baryłki ropy na poziomie 90 dolarów pod koniec 2027 r., wskaźnik inflacji powinien utrzymywać się powyżej 4 proc. aż do początku 2027 r., nie przekraczając jednak bariery 5 proc. Dopiero w drugiej połowie przyszłego roku spodziewany jest wyraźniejszy trend spadkowy w kierunku celu inflacyjnego.

Dla kredytobiorców płyną z tych analiz umiarkowanie optymistyczne wieści. Ekonomiści oceniają, że wyższe ceny paliw na stacjach nie powinny drastycznie podbić inflacji bazowej. To z kolei oznacza, że szok podażowy nie wymusi na Radzie Polityki Pieniężnej podnoszenia stóp procentowych. Według prognoz PKO BP, koszt pieniądza pozostanie na obecnym poziomie do drugiego kwartału przyszłego roku, kiedy to może pojawić się przestrzeń do pierwszej obniżki.

Widmo zaciskania pasa

Choć bieżące wskaźniki gospodarcze napawają optymizmem, analitycy zwracają uwagę na narastający problem w finansach państwa. Jak czytamy w serwisie Interia Biznes, prawdziwym wyzwaniem dla polityki gospodarczej staje się rosnące zadłużenie, które w dłuższej perspektywie może mocno uderzyć w finanse osobiste obywateli.

Eksperci ostrzegają przed przekroczeniem ustawowego progu państwowego długu publicznego na poziomie 55 proc. w relacji do PKB. Według szacunków banku może to nastąpić już w 2027 lub 2028 r. Konsekwencje takiego scenariusza byłyby surowe i oznaczałyby konieczność drastycznego zaciskania pasa przez rządzących.

Przekroczenie wspomnianego progu wymusiłoby bowiem przygotowanie budżetu państwa bez deficytu. W praktyce dla obywateli oznaczałoby to między innymi zamrożenie wynagrodzeń w sferze budżetowej oraz ograniczenie waloryzacji emerytur i rent wyłącznie do poziomu bieżącej inflacji. Piotr Bujak ostrzega, że takie działania stanowiłyby impuls bardzo silnie chłodzący całą gospodarkę. Co więcej, narastające napięcia fiskalne mogłyby w paradoksalny sposób wymusić podwyżki stóp procentowych w celu ustabilizowania rentowności polskich papierów skarbowych.

Wybrane dla Ciebie