Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Szykuje się protest na UW. Studenci nie chcą płacić za zdalne zajęcia

W tym semestrze w murach UW nie pojawią się studenci - zajęcia odbywają się zdalnie. Studenci studiów niestacjonarnych nie są zadowoleni z tego rozwiązania, bo koszty muszą ponosić takie same. Szykuje się protest.

Podziel się
Dodaj komentarz
(pixabay.com)
Szykuje się protest na UW (Fot: pixabay.com)

Ponad tydzień temu opublikowano zarządzenie rektora UW dotyczące trybu nauczania w semestrze zimowym - zajęcia będą odbywać się głównie w formie zdalnej.

Przykładowo rok na Wydziale Prawa i Administracji UW kosztuje od 8,5 tys. zł do 9360 zł (w zależności od liczby rat). Biorąc pod uwagę, że zajęcia będą odbywać się w formie zdalnej, cena dla wielu studentów wydaje się nieadekwatna. Dlatego szykują protest.

„Wielu studentów nie chce płacić prawie 10000 zł za roczne usługi, które de facto można określić jako zwykły e-learning, zwłaszcza, że wrażenia z dotychczasowych zajęć zdalnych z ostatnich miesięcy nie pozwalają napawać optymizmem” – czytamy w poście jednego ze studentów Wydziału Prawa i Administracji.

Na potrzeby protestu stworzono grupę na Facebooku, która zrzesza już niecałe 900 osób. Grupa rośnie w ekspresowym tempie i coraz więcej studentów chce się zaangażować w działanie.

Luki w polskim prawie, pieniądze wyciekają. "Uszczelnianie cały czas musi postępować"

- Słyszałem wśród znajomych głosy niezadowolenia z wysokości opłacanego czesnego i podjąłem decyzję, żeby założyć tę grupę, na której można przedyskutować pomysły w sprawie obniżenia czesnego - mówi mec. Antoni Żukowski, absolwent UW i założyciel grupy "POZEW ZBIOROWY UW OPŁATY"

Na dniach mają paść konkretne decyzje dotyczące kształtu protestu i pozwu. Już teraz padają propozycje terminów protestu przed bramą UW, wszystko jest jednak na etapie ustalania. Zainteresowanie inicjatywą jest coraz większe, bo już teraz liczba osób na grupie jest prawie 2 razy większa niż dwa dni temu.

Poprosiliśmy władze UW o komentarz do planowanego protestu i zażaleń studentów studiów niestacjonarnych.

- "Studenci UW mogą ubiegać się indywidualnie o przesunięcie płatności czy zmniejszenie opłaty za studia. Wnioski w tych sprawach rozpatrują kierownicy poszczególnych jednostek dydaktycznych w zależności od sytuacji konkretnego studenta" - czytamy w wiadomości od władz UW.

W odpowiedzi czytamy jeszcze, że opłaty, jakie wnoszą studenci studiów niestacjonarnych, są przeznaczone na pokrycie kosztów, jakie ponosi Uniwersytet. - "Duża część kosztów związana jest np. z wynagrodzeniem dla osób prowadzących zajęcia".

Ostateczna decyzja co do kształtu zajęć na poszczególnych wydziałach ma paść już za kilka dni. - "Tam, gdzie liczba osób na danym kierunku jest mniejsza, tam organizacja zajęć w formie stacjonarnej będzie częstsza niż w przypadku bardzo licznych kierunków. Listę takich zajęć wydziały/jednostki dydaktyczne przedstawią do 21 września" - czytamy dalej.

Problemy ze zdalnym nauczaniem mają nie tylko studenci studiów niestacjonarnych. Na grupie na Facebooku Wydziału Polonistyki znaleźć można list otwarty do prodziekana ds. studenckich, dra Łukasza Książyka. Studenci zwracają uwagę na to, że zdalne nauczanie zubaża proces kształcenia, dlatego proponują nauczanie hybrydowe.

- Nie rozumiem, dlaczego nie możemy wrócić do nauczania chociaż częściowo stacjonarnego. Kilka dni temu Świetłana Cichanouska pojawiła się na Uniwersytecie Warszawskim, poprowadziła wykład, a wszystko to w Auditorium Maximum, największej auli na UW. Przy zachowaniu bezpiecznych odstępów moglibyśmy powrócić chociaż na część zajęć - mówi Dominika, studentka trzeciego roku polonistyki na UW.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
16-09-2020

ArturBrawo studenci. Może wy zagonicie leni za państwowe pieniądze do pracy! Wszystkie urzędy, szpitale, szkoły pracują na 1/10 możliwości, każdy urzędnik … Czytaj całość

16-09-2020

JanekPopieram Studenciakow

16-09-2020

Dekret BierutaW Konstytucji służba zdrowia, szkolnictwo za darmo a tu trzeba słono płacić.

Rozwiń komentarze (48)