Australia pokazuje, jak można obniżyć rachunki za prąd. Lekcja dla Polski?

Australia szybko rozbudowuje domowe magazyny energii i już widzi efekty w cenach prądu. Jak wynika z analizy cytowanej przez "The Guardian", baterie coraz częściej zastępują droższe źródła energii w wieczornym szczycie. To ważny sygnał także dla Polski, która ma bardzo dużo przydomowej fotowoltaiki i coraz częściej mierzy się z nadwyżkami prądu w środku dnia.

Australia pokazuje, jak można obniżyć rachunki za prąd. Lekcja dla Polski?Australia pokazuje, jak można obniżyć rachunki za prąd. Lekcja dla Polski?
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | manfredxy
Tomasz Sąsiada

Analizie omawianej przez "Guardiana" przyjrzał się serwis Interia. Jak czytamy, australijski rynek energii stał się jednym z najciekawszych przykładów tego, jak magazyny energii mogą zmieniać nie tylko rachunki pojedynczych rodzin, ale też działanie całego systemu. W kraju, gdzie panele słoneczne ma już co trzeci dom, szybko rośnie liczba domowych baterii. Z analizy przywołanej przez "The Guardian" wynika, że - z wyłączeniem Chin, które są niekwestionowanym liderem - w skali całego świata niemal 60 proc. wszystkich nowych domowych magazynów energii montowanych powstało w tym roku właśnie w Australii. Od lipca podłączono tam ok. 415 tys. nowych baterii.

Jeszcze niedawno główny problem odnawialnych źródeł energii wydawał się prosty: panele produkują prąd w dzień, ale największe zapotrzebowanie często pojawia się później. W Australii coraz większą część tej luki wypełniają właśnie baterie. Energia zmagazynowana wcześniej trafia do sieci ok. godz. 18, gdy popyt gwałtownie rośnie, a to ogranicza potrzebę uruchamiania elektrowni gazowych.

Sukces dzięki współpracy. Oto dlaczego ludzkość zaszła tak daleko

Jak baterie zmieniły rynek energii w Australii

To właśnie gaz przez lata wyznaczał najwyższe ceny energii na rynku. Teraz jego rola słabnie. Według danych opisanych w materiale "Guardiana" letnia produkcja energii z gazu była w Australii o 24 proc. niższa niż rok wcześniej. Australijski minister energii informował też niedawno, że referencyjne ceny energii elektrycznej spadły w części kraju nawet o 10 proc.

Za tym zwrotem stoi nie tylko technologia, ale też publiczne wsparcie. Australijski rząd uruchomił program dopłat, który obniżył koszt zakupu domowego magazynu energii o ok. 30 proc. Na początku przeznaczył na ten cel 2,3 mld dolarów australijskich, ale później zwiększył budżet do 7,2 mld dolarów australijskich. Początkowy plan zakładał montaż miliona magazynów do końca dekady, a obecnie cel wzrósł do dwóch milionów urządzeń. Instalatorzy podłączają już ponad tysiąc nowych baterii dziennie.

Dla części gospodarstw domowych inwestycja przynosi wyraźne oszczędności. Jednocześnie australijskie doświadczenie pokazuje granice takiego modelu, bo najłatwiej mogą z niego korzystać właściciele domów jednorodzinnych, a znacznie trudniej jest o taką instalację w blokach.

Polska może pójść w ślady Australii?

Wnioski z Australii są istotne także dla Polski - zwraca uwagę Interia. W kraju działa już ponad 1,5 mln prosumenckich instalacji słonecznych. Problem polega na tym, że system coraz częściej nie potrafi odebrać całej energii wytwarzanej w środku dnia. Operatorzy sieci regularnie ograniczają więc pracę części farm słonecznych - tłumaczy portal.

I dodaje, że to oznacza, iż Polska weszła w etap, w którym sama rozbudowa fotowoltaiki nie wystarcza. Coraz większe znaczenie ma przechowywanie energii wtedy, gdy jest jej za dużo, i wykorzystywanie jej później. Domowe magazyny energii mogą pomóc właścicielom paneli zużyć więcej prądu na własne potrzeby, a jednocześnie odciążyć sieć w godzinach największej produkcji - ocenia portal.

Źródło: Interia.pl, Guardian

Wybrane dla Ciebie