Francja wzięła się m.in. za Shein, Temu i AliExpress. Pekin grozi odwetem

Chińskie ministerstwo handlu oceniło, że przyjęta przez francuski parlament ustawa uderzająca w zjawisko "ultraszybkiej mody" ma charakter "dyskryminujący". Resort zapowiedział również działania odwetowe.

France's President Macron Visits China
BEIJING, CHINA - DECEMBER 4: France's President Emmanuel Macron and China's President Xi Jinping (R) shake hands after a joint press conference at the Great Hall of the People on December 3, 2025 in Beijing, China. Macron is on an official visit to China that comes on the heels of continuing tension over trade between China and the EU. (Photo by Adek Berry-Pool/Getty Images)
Pool
bestof, topixPrezydent Francji Emmanuel Macron z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem podczas wizyty w Chinach
Źródło zdjęć: © Getty Images | 2025 Getty Images
Jacek Losik

Chiński resort handlu przekazał w środę, że przyjęte we Francji przepisy budzą w Pekinie "poważne zaniepokojenie". Regulacje dotyczą m.in. modeli sprzedaży kojarzonych z chińskimi platformami e-commerce, takimi jak Shein, Temu czy AliExpress.

"Uważamy, że ustawa ta, pod pozorem wyznaczania rzekomo 'ekologicznych' i 'zrównoważonych' standardów, wprowadza w rzeczywistości środki wykluczające (...) i tworzy barierę handlową wobec Chin" - oświadczył rzecznik chińskiego ministerstwa handlu.

Rzecznik ocenił również, że nowe przepisy "poważnie wypaczają uczciwą konkurencję", uderzają w interesy francuskich konsumentów, a do tego łamią zasady niedyskryminacji Światowej Organizacji Handlu (WTO).


WIDEO
Rząd spiera się o najem. Pałac Prezydencki komentuje


Chiński urzędnik wezwał władze w Paryżu do "natychmiastowego zaprzestania" tych praktyk oraz do "zapewnienia chińskim przedsiębiorstwom sprawiedliwego, przejrzystego i niedyskryminacyjnego środowiska prowadzenia działalności gospodarczej".

Jednocześnie padło ostrzeżenie, że jeśli "uzasadnione" interesy chińskich przedsiębiorstw zostaną naruszone, Pekin "podejmie niezbędne środki w odpowiedzi".

Francuska ustawa o "ultraszybkiej modzie"

Tłem sporu jest ustawa przyjęta pod koniec czerwca przez francuski parlament, wymierzona w zjawisko "ultraszybkiej mody". Przepisy nakładają na marki odzieżowe rosnącą opłatę środowiskową, zależną od wolumenu tekstyliów wprowadzanych na rynek oraz kosztów ich naprawy.

Danina, którą wprowadził francuski parlament, może sięgnąć 20 euro od sztuki w 2030 r. Jest jednak pewien bufor - opłata nie może przekroczyć 50 proc. ceny produktu przed opodatkowaniem.

Przedstawiciele rządu w Paryżu wprost przyznają, że restrykcje mają celować w ekspansję azjatyckich gigantów, takich jak Temu, Shein czy AliExpress. Z kolei politycy lewicy oraz organizacje ekologiczne wytykają twórcom ustawy, że progi zostały wyznaczone w sposób sztucznie oszczędzający popularne marki europejskie.

Relacje handlowe Francji i Chin były już napięte po tym, jak Paryż w 2024 r. poparł unijne cła na chińskie samochody elektryczne. W odwecie Pekin uderzył w kluczowy francuski eksport, wszczynając postępowanie antydumpingowe i nakładając restrykcje na import francuskiego koniaku.

Wybrane dla Ciebie