W piątek wieczorem agencja Moody's niespodziewanie obniżyła rating Polski do A3 z poziomu A2, jednocześnie zmieniając perspektywę z negatywnej na stabilną.
"Obniżenie ratingu Polski do poziomu A3 odzwierciedla nasze oczekiwania dotyczące trwałego pogorszenia się kondycji fiskalnej Polski w porównaniu z ostatnią decyzją ratingową z września 2025 r. Duże deficyty fiskalne doprowadziły do znacznego wzrostu obciążenia długiem publicznym, co w połączeniu z rosnącymi kosztami finansowania osłabiło wskaźniki obsługi zadłużenia" – napisano w raporcie.
I choć minister finansów Andrzej Domański uspokajał, że "Polska gospodarka szybko rośnie, a jej fundamenty pozostają mocne", niektórzy komentatorzy nie podzielają tego nastroju. "Ogarnijmy się, bo sytuacja będzie coraz poważniejsza" – stwierdził ekonomista Piotr Arak.
Jednak według ekonomistów, z którymi rozmawiała PAP, samo ogłoszenie zmiany ratingu nie musiało być dla uczestników rynku przełomem, ponieważ część ryzyk była już wcześniej widoczna w zachowaniu inwestorów i w wycenach. W praktyce oznacza to, że decyzja może mieć większe znaczenie polityczne i wizerunkowe niż czysto rynkowe.
DLA CIEBIEPrzetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4
Rafał Benecki: rynki to już wyceniały, ale to sygnał dla polityków
Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, ocenił, że rynki finansowe były przygotowane na obniżkę. – Jeżeli chodzi o rynki finansowe, decyzja Moody’s nie jest zaskoczeniem. Inwestorzy, zarówno zagraniczni, jak i krajowi, mieli świadomość różnych słabości, a rynki od dłuższego czasu wyceniały pogarszającą się sytuację budżetową (Polski). Natomiast jest to bardzo ważny sygnał dla polityków i społeczeństwa – powiedział.
W jego opinii pogarszającą się sytuację budżetową Polski widać w różnych zmiennych rynkowych, w tym w strukturze inwestorów. Benecki zwrócił uwagę m.in. na niski udział inwestorów zagranicznych, których określił jako tych, którzy wybierają relatywnie bezpieczne rynki. Wskazał też na relację rentowności długu do swapów procentowych, którą opisał jako będącą na bardzo wysokim poziomie, wyższym niż u sąsiadów z regionu.
Ekonomista podkreślał również, że problem ma charakter długotrwały. – Proces pogorszenia sytuacji budżetowej trwa już od pewnego czasu – zaczął się wiele lat temu od demontażu różnych instytucji państwa prawa. (...) Obecnie deficyt utrzymuje się na wysokim poziomie, niezależnie od tego, czy gospodarka jest w złym, czy w dobrym stanie. To jest po prostu niepokojące, to zła tendencja i sygnał dla polityków z wszystkich stron sceny politycznej. To "psucie państwa" i na to zwraca uwagę agencja (Moody's) – zaznaczył ekonomista.
Benecki wiązał ocenę ratingową także z dyskusją o priorytetach wydatkowych, wskazując na jednoczesne oczekiwania dotyczące finansowania zbrojeń i świadczeń socjalnych oraz na obietnice składane w kampanii wyborczej. Jak dodał, kraj – w jego ocenie – potrzebuje mocnej gospodarki i zdrowych finansów publicznych, zwłaszcza jeśli pojawi się potrzeba dalszego zwiększania wydatków na obronność.
– Dzisiaj wojen nie wygrywa się tylko na polu walki, ale także mocną gospodarką i technologią. Mam nadzieję, że decyzja agencji przypomni wyborcom, że politycy różnych stron sceny politycznej nie rozumieją sytuacji – powiedział Benecki.
W tej samej wypowiedzi Benecki zwrócił uwagę na rozjazd między aktywnością inwestorów zagranicznych na rynku akcji i obligacji. Jak przekazał, ich udział w obrotach na polskiej giełdzie akcji rośnie i przekroczył 70 proc., a jednocześnie spada ich aktywność na rynku obligacji rządowych, gdzie – według jego słów – posiadają już tylko 12 proc. polskiego długu.
Marek Rogalski: dostosowanie do Fitch i S&P, bez większego wpływu na wyceny
Do decyzji Moody's odniósł się także Marek Rogalski z Domu Maklerskiego BOŚ. Ocenił, że doszło do dopasowania oceny Moody's do dwóch pozostałych agencji – Fitch i S&P. Wspomniał również, że podobną uwagę w piątek na portalu X miał zamieścić minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
Zdaniem Rogalskiego obniżka mogła być kwestią czasu. – Jeżeli chcemy to przełożyć na wycenę aktywów, myślę, że to nie będzie zauważalne – wskazał.
Rogalski zwrócił też uwagę na czynniki, które – według niego – wpływały na sytuację złotego. Wskazał na ostatnią decyzję amerykańskiego Fedu, który w tym tygodniu podniósł stopy procentowe o 0,25 pkt proc., a także na czwartkowe wystąpienie premiera Donalda Tuska w Sejmie i postrzeganie Polski jako kraju z potencjalnym ryzykiem w kwestii geopolityki.
Reakcja rządu i komunikat Ministerstwa Finansów
W piątek wieczorem do decyzji odniósł się minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, deklarując, że rząd traktuje obniżkę ratingu "poważnie, ale spokojnie". Szef MF zapewnił też, że rząd będzie wzmacniać finanse publiczne, ale – jak wskazał – potrzebna jest współpraca wszystkich instytucji, w tym prezydenta.
Ministerstwo Finansów zwróciło jednocześnie uwagę na uzasadnienie przedstawione przez agencję. "Utrzymujące się wysokie deficyty fiskalne oraz rosnące koszty odsetkowe mają prowadzić do znacznego wzrostu długu publicznego i pogorszenia wskaźników obsługi zadłużenia" – wskazał MF, powołując się agencję.
Najważniejsze elementy decyzji Moody's, na które zwracają uwagę ekonomiści, to:
- obniżenie ratingu Polski z A2 do A3,
- jednoczesna zmiana perspektywy z negatywnej na stabilną,
- uzasadnienie odwołujące się do wysokich deficytów fiskalnych, wzrostu długu publicznego i wyższych kosztów finansowania.
Źródło: PAP