Boją się wielkiej ucieczki? Rosja po cichu zmienia taktykę

Mobilizacja ogłoszona w Rosji we wrześniu 2022 r. skłoniła dziesiątki tysięcy osób do ucieczki z kraju. Kreml nie chce popełnić drugi raz tego błędu. Po cichu stworzył infrastrukturę cyfrową, która pozwala na powoływanie ludzi do wojska, odcinając im potencjalne drogi ucieczki – twierdzi Bloomberg.

PutinRosja ma przygotowywać się do powołania do wojska kolejnych 300 tys. mężczyzn
Źródło zdjęć: © GETTY | Contributor
Marta Bellon

W Rosji od piątku trwają wybory do Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu. Zakończą się w niedzielę. Oczekuje się, że rządząca partia Jedna Rosja utrzyma władzę. Kreml standardowo wyeliminował bowiem opozycję i stłumił wszelkie głosy sprzeciwu. Do głosowania uprawnionych jest 111 mln obywateli.

Tymczasem Rosjanie coraz bardziej obawiają się, że po weekendowych wyborach Władimir Putin może zarządzić kolejną zakrojoną na szeroką skalę mobilizację na potrzeby wojny w Ukrainie.

Urzędnicy na Kremlu i pracownicy wojskowych ośrodków rekrutacyjnych w ostatnich miesiącach próbowali otwierać zagraniczne konta bankowe i przenosić aktywa za granicę, jednocześnie zachęcając przyjaciół i krewnych do opuszczenia Rosji – wskazują dokumenty, do których wgląd miał Bloomberg.


WIDEO
"Nie ma co zadzierać nosa". Były oficer wywiadu o lekcji dla Polski

Nowa mobilizacja w Rosji. Nieoficjalnie: 300 tys. mężczyzn

Powód? Wiele wskazuje na to, że Rosja zmienia taktykę w sprawie mobilizacji. Tym razem prawdopodobnie nie przeprowadzi jej w standardowym trybie, by uniknąć tego, czego już doświadczyła – ucieczki obywateli z kraju. Kreml ma przygotowywać się do powołania do wojska kolejnych 300 tys. mężczyzn do końca roku – wynika z informacji europejskiego urzędnika ds. bezpieczeństwa.

Kreml po cichu stworzył infrastrukturę cyfrową, która pozwala na powoływanie ludzi do wojska, jednocześnie odcinając im potencjalne drogi ucieczki – informuje Bloomberg.

W przeciwieństwie do poprzedniej mobilizacji we wrześniu 2022 r., która wywołała gwałtowny wzrost niepokoju społecznego i skłoniła dziesiątki tysięcy osób do ucieczki z Rosji, tym razem może nie być w ogóle oficjalnego ogłoszenia.

"Nie da się uniknąć obiektywu"

Na razie brak szczegółów na temat tego, jak taki nowy system może działać. Ale nie od dziś wiadomo, że Rosja w ostatnich latach stała się krajem z rozbudowaną technologiczną infrastrukturą. W samej tylko Moskwie działa około 300 tys. kamer monitoringu. "To sprawia, że jest to jedno z najściślej obserwowanych miast na świecie. Nie da się uniknąć obiektywu, po prostu spacerując po mieście" – pisał niedawno "The New York Times".

Dziennik wyjaśniał, że sieć kamer monitoringu jest połączona z bazami danych biometrycznych. Co prawda przekazywanie danych biometrycznych w Rosji jest dobrowolne, ale jest promowane w szeroko rozpowszechnionych reklamach, a obywatele nie mogą w pełni korzystać z usług cyfrowych bez wyrażenia na to zgody.

Bazy te pomagają władzom zwalczać nie tylko przestępczość, ale i np. dysydentów politycznych.

Czasy, kiedy Rosjanie wyrażający otwarcie swoje poglądy mogli uciekać do odległych miast, by uniknąć władz – tak jak to miało miejsce podczas czystek stalinowskich – w dużej mierze minęły

– informował kilka dni temu amerykański dziennik.

Putin zaprzecza

Oficjalnie Putin temu zaprzecza. Twierdzi, że ostrzeżenia o mobilizacji po wyborach to "kompletna bzdura" i część zachodniej kampanii informacyjnej wymierzonej przeciwko Rosji – pisze Bloomberg.

Co tydzień na Ukrainie ginie około 1000 rosyjskich żołnierzy, nie licząc rannych – informuje Bloomberg, powołując się na źródło w Moskwie.

Źródło: Bloomberg, "The New York Times", PAP

Wybrane dla Ciebie