W piątek 11 września saudyjskie ministerstwo energii poinformowało, że w wyniku ataku dronów wstrzymało pracę kluczowego rurociągu Wschód-Zachód, który przecina Arabię Saudyjską i w ostatnich miesiącach stał się alternatywą dla Rijadu w związku z irańską blokadą cieśniny Ormuz. Tym szlakiem państwowy koncern naftowy Saudi Aramco przesyłał ostatnio znacznie zwiększony wolumen ropy do portów nad Morzem Czerwonym. Według władz Arabii Saudyjskiej uszkodzeń w rurociągu dokonały irackie bojówki, które są sprzymierzone z Iranem.
Od 2022 r. Saudi Aramco jest głównym dostawcą ropy dla Orlenu, odpowiadając za około 40 proc. zapotrzebowania koncernu. Współpraca ta pozwoliła polskiej firmie uniezależnić się od surowca z Rosji, jednak jednocześnie zbudowała znaczną ekspozycję na stabilność dostaw z Półwyspu Arabskiego. W ubiegły piątek minister energii Miłosz Motyka zapowiedział po rozmowie ze stroną saudyjską, że rurociąg powinien prawdopodobnie wznowić pracę "w ciągu kilkunastu najbliższych dni".
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4
We wtorek Reuters podał, że Arabia Saudyjska wznowiła działalność rurociągu Wschód-Zachód i może jeszcze tego samego dnia wznowić eksport ropy naftowej z portu Janbu nad Morzem Czerwonym. Na razie Saudi Aramco nie potwierdziło tych doniesień. - Przez cały czas trwania naprawy Saudyjczycy byli bardzo oszczędni w przekazywaniu wiadomości o skali zniszczeń oraz terminie przywrócenia transportu ropy - zwraca uwagę w rozmowie z money.pl Dawid Czopek, ekspert rynku paliw, zarządzający Polaris FIZ.
Przywrócenie pełni mocy przesyłowych jeszcze trochę potrwa
Jak tłumaczy, rurociąg składa się z 11 stacji pomp rozmieszczonych co około 100 km, a z doniesień medialnych wynika, że uszkodzone zostały dwie z nich, choć niektóre agencje informowały o trzech. - Zdjęcia satelitarne wskazują na to, że Saudyjczycy zbudowali obejścia (bypassy) omijające zniszczone stacje, aby umożliwić ciągły przepływ ropy - wyjaśnia nasz rozmówca.
Podkreśla zarazem, że "wyłączenie z eksploatacji dwóch-trzech pomp musi jednak powodować spadek ciśnienia i mniejszy przepływ". - Agencje prasowe informują, że obecnie przesył będzie ograniczony, a pełna naprawa, oznaczająca przywrócenie sprawności uszkodzonych stacji, potrwa kilka tygodni - dodaje.
- Szacuje się, że z dotychczasowych 7 mln baryłek dziennej zdolności przesyłowej, która w praktyce nigdy nie przekraczała 5,5 mln baryłek, obecnie będzie można przesyłać 2–3 mln baryłek. Zapewne nikt nie zna dokładnych wartości, ponieważ dopiero w praktyce okaże się, jak poradzi sobie ocalała infrastruktura - zaznacza Dawid Czopek.
Ile ropy może trafić na eksport
- To dobre wiadomości, jednak należy pamiętać, że na końcu rurociągu znajdują się trzy rafinerie o łącznych zdolnościach przerobowych wynoszących około miliona baryłek. Najprawdopodobniej to one będą miały priorytet. Oznacza to, że z około 4 mln baryłek dostępnych przed atakiem, po odliczeniu zaopatrzenia rafinerii, obecnie na eksport może pozostać 1–2 mln baryłek - komentuje nasz rozmówca.
- Otwarte pozostaje również pytanie, jak w praktyce będą sprawować się pozostałe pompy, narażone teraz na większe obciążenia - dodaje.