Tak Saudyjczycy odratowali swój kluczowy rurociąg. Co z cenami? "Dobre wiadomości"

Tomasz Sąsiada
Zdjęcie satelitarne jednej z uszkodzonych stacji pomp, 13 wrześnZdjęcie satelitarne jednej z uszkodzonych stacji pomp, 13 września 2026 roku
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Getty Images | Faraways  Satellite image (c) 2026 Vantor, Maxar | ZipZapic.com

- Zdjęcia satelitarne wskazują na to, że Saudyjczycy zbudowali obejścia omijające zniszczone stacje pomp, aby umożliwić ciągły przepływ ropy - mówi ekspert rynku paliw Dawid Czopek, odnosząc się do doniesień dotyczących ponownego uruchomienia kluczowego rurociągu Wschód-Zachód w Arabii Saudyjskiej. Jak ocenia, to dobre wiadomości, ale pełna naprawa jeszcze trochę potrwa.

W piątek 11 września saudyjskie ministerstwo energii poinformowało, że w wyniku ataku dronów wstrzymało pracę kluczowego rurociągu Wschód-Zachód, który przecina Arabię Saudyjską i w ostatnich miesiącach stał się alternatywą dla Rijadu w związku z irańską blokadą cieśniny Ormuz. Tym szlakiem państwowy koncern naftowy Saudi Aramco przesyłał ostatnio znacznie zwiększony wolumen ropy do portów nad Morzem Czerwonym. Według władz Arabii Saudyjskiej uszkodzeń w rurociągu dokonały irackie bojówki, które są sprzymierzone z Iranem.

Od 2022 r. Saudi Aramco jest głównym dostawcą ropy dla Orlenu i odpowiada za około 40 proc. zapotrzebowania koncernu. Współpraca ta pozwoliła polskiej firmie uniezależnić się od surowca z Rosji, jednak jednocześnie zbudowała znaczną ekspozycję na stabilność dostaw z Półwyspu Arabskiego. W ubiegły piątek minister energii Miłosz Motyka zapowiedział po rozmowie ze stroną saudyjską, że rurociąg powinien prawdopodobnie wznowić pracę "w ciągu kilkunastu najbliższych dni".


WIDEO
PiS kpi z premiera ws. cen paliw. "1 Tusk = 5,19"

We wtorek Reuters podał, że Arabia Saudyjska wznowiła działalność rurociągu Wschód-Zachód i może jeszcze tego samego dnia wznowić eksport ropy naftowej z portu Janbu nad Morzem Czerwonym. Na razie Saudi Aramco nie potwierdziło tych doniesień. - Przez cały czas trwania naprawy Saudyjczycy byli bardzo oszczędni w przekazywaniu wiadomości o skali zniszczeń oraz terminie przywrócenia transportu ropy - zwraca uwagę w rozmowie z money.pl Dawid Czopek, ekspert rynku paliw, zarządzający Polaris FIZ.

Przywrócenie pełni mocy przesyłowych jeszcze trochę potrwa

Jak tłumaczy, rurociąg składa się z 11 stacji pomp rozmieszczonych co około 100 km, a z doniesień medialnych wynika, że uszkodzone zostały dwie z nich, choć niektóre agencje informowały o trzech. - Zdjęcia satelitarne wskazują na to, że Saudyjczycy zbudowali obejścia (bypassy) omijające zniszczone stacje, aby umożliwić ciągły przepływ ropy - wyjaśnia nasz rozmówca.

Podkreśla zarazem, że "wyłączenie z eksploatacji dwóch-trzech pomp musi jednak powodować spadek ciśnienia i mniejszy przepływ". - Agencje prasowe informują, że obecnie przesył będzie ograniczony, a pełna naprawa, oznaczająca przywrócenie sprawności uszkodzonych stacji, potrwa kilka tygodni - dodaje.

- Szacuje się, że z dotychczasowych 7 mln baryłek dziennej zdolności przesyłowej, która w praktyce nigdy nie przekraczała 5,5 mln baryłek, obecnie będzie można przesyłać 2–3 mln baryłek. Zapewne nikt nie zna dokładnych wartości, ponieważ dopiero w praktyce okaże się, jak poradzi sobie ocalała infrastruktura - zaznacza Dawid Czopek.

Ile ropy może trafić na eksport

- To dobre wiadomości, jednak należy pamiętać, że na końcu rurociągu znajdują się trzy rafinerie o łącznych zdolnościach przerobowych wynoszących około miliona baryłek. Najprawdopodobniej to one będą miały priorytet. Oznacza to, że z około 4 mln baryłek dostępnych przed atakiem, po odliczeniu zaopatrzenia rafinerii, obecnie na eksport może pozostać 1–2 mln baryłek - komentuje nasz rozmówca.

- Otwarte pozostaje również pytanie, jak w praktyce będą sprawować się pozostałe pompy, narażone teraz na większe obciążenia - dodaje.

Wybrane dla Ciebie