Trump naciska na branżę ws. Wenezueli. Szef ExxonMobil: "nieinwestowalna"
Wenezuela nie nadaje się do inwestycji, jeśli nie zajdą w niej znaczące zmiany - powiedział prezydentowi USA Darren Woods, dyrektor generalny naftowego potentata ExxonMobil. Donald Trump ponaglał szefów koncernów, by zainwestowali w kraju po siłowym usunięciu z urzędu Nicolasa Maduro.
Spotkanie prezydenta Donalda Trumpa z szefami przemysłu naftowego USA odbyło się niespełna tydzień po pojmaniu przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro. Choć ujęty prezydent ma być sądzony za zarzuty dotyczące zmowy narkoterroryzmu, Trump i jego otoczenie nie ukrywają, że ich plan zakłada kontrolę nad największymi na świecie wenezuelskimi złożami ropy naftowej.
Sam Trump mówił o tym szefom amerykańskich koncernów naftowych. Ponaglał ich wręcz, by szybko zdecydowali o tym, czy ich firmy będą mogły wejść do Wenezueli. Obecny na spotkaniu dyrektor generalny ExxonMobil Darren Woods podszedł do planu Trumpa sceptycznie.
Określił Wenezuelę jako kraj "nieinwestowalny", jeśli w Caracas nie zajdą "znaczące zmiany". Przypomniał, że firma dwukrotnie tam inwestowała i tyle razy władze konfiskowały jej majątek.
Zaliczył bankructwo i powrócił. Mówi szczerze, co go uratowało
Jeśli chodzi konkretnie o Wenezuelę, mamy tam bardzo długą historię. W rzeczywistości po raz pierwszy pojawiliśmy się tam w latach 40. XX wieku. Dwukrotnie konfiskowano tam nasze aktywa. Można więc sobie wyobrazić, że ponowne wejście na ten rynek po raz trzeci wymagałoby dość znaczących zmian w stosunku do tego, co obserwowaliśmy w przeszłości i do obecnej sytuacji. Jeśli spojrzymy na obecne ramy prawne i handlowe obowiązujące w Wenezueli, to obecnie nie ma możliwości inwestowania w tym kraju. Konieczne jest więc wprowadzenie znaczących zmian, zapewnienie trwałej ochrony inwestycji oraz zmiana przepisów dotyczących węglowodorów w tym kraju - Darren Woods, szef ExxonMobil.
Nie wykluczył jednak zmiany sytuacji i wskazał, jakie działania może podjąć. - Nie byliśmy w tym kraju od prawie 20 lat. Uważamy, że w perspektywie krótkoterminowej absolutnie kluczowe jest powołanie zespołu technicznego, który oceni aktualny stan branży i aktywów, aby zrozumieć, co będzie potrzebne, aby pomóc mieszkańcom Wenezueli w przywróceniu produkcji na rynek - wyjaśnił Woods.
Podkreślił, że ExxonMobil wyśle taki zespół, ale po spełnieniu dwóch warunków - zaproszeniu rządu Wenezueli i przy odpowiednich gwarancjach bezpieczeństwa. - Dysponujemy również zintegrowanym zestawem możliwości – od produkcji, przez rafinację, po handel – i uważam, że możemy pomóc w wprowadzeniu wenezuelskiej ropy na rynek i osiągnięciu ceny rynkowej, aby ponownie poprawić sytuację finansową Wenezueli - podsumował Woods.
"Financial Times" podaje, że inni liderzy naftowych potentatów wyrażają więcej optymizmu. Chevron poinformował, że mógłby zwiększyć produkcję o 50 proc. w ciągu 18–24 miesięcy poprzez zwiększenie obecnym możliwości wydobycia (ok. 240 tys. baryłek dziennie). Szef Shella Wael Sawan powiedział, że europejski koncern naftowy ma "kilka miliardów dolarów możliwości inwestycyjnych", pod warunkiem uzyskania od USA zwolnień z sankcji.
Harold Hamm, założyciel Continental Resources i wieloletni zwolennik Trumpa, odmówił złożenia jakichkolwiek zobowiązań wobec Wenezueli. Jednocześnie wcześniej określał jej ogromne zasoby ropy jako "prawdziwy klejnot". W rozmowie z Trumpem ograniczył się do ogólnikowych ocen. - (Wenezuela - red.) to bardzo ekscytujący kraj i mnóstwo złóż. Ma swoje wyzwania, a branża wie, jak sobie z nimi poradzić – mówił Hamm.
Trump jasno dał do zrozumienia, że firmy, którym w przeszłości skonfiskowano aktywa, raczej nie otrzymają odszkodowania. - Będziecie zarabiać dużo pieniędzy, ale do tego nie wrócimy - powiedział Trump prezesowi ConocoPhillips Ryanowi Lance’owi, którego spółka straciła 12 mld dolarów w wyniku wywłaszczeń.
źródła: ft.com, corporate.exxonmobil.com, okenergytoday.com