Tysiące miejsc pracy zagrożonych. Drżą o Kopalnię Turów
Kopalnia Turów, kluczowy pracodawca na Dolnym Śląsku, ma zakończyć działalność do 2044 r. Już teraz pojawiają się obawy co do przyszłości regionalnego rynku pracy - podaje gazeta.pl.
Kopalnia w Turowie stanie przed koniecznością zakończenia wydobycia węgla do 2044 r. Jednak według nieoficjalnych informacji do zamknięcia może dojść szybciej - w latach 2030-2035. Wpływy ekonomiczne stanowią kluczową obawę, co potwierdził Rafał Gronicz, burmistrz Zgorzelca, podczas Polskiego Kongresu Klimatycznego.
Trzeba pamiętać, że perspektywa funkcjonowania kopalni powoli dobiega końca. Względy ekonomiczne powodują, że Turów będzie działał jeszcze może 10 lat, maksymalnie 15 lat - mówił Gronicz.
"Gdzie oni byli dwa tygodnie temu?". Kierowcy oceniają decyzję rządu
Zamknięcie kopalni będzie stanowić ogromne wyzwanie dla regionu, którego mieszkańcy mogą być zmuszeni do poszukiwania pracy poza granicami. Burmistrz Zgorzelca podkreśla problemy związane z położeniem miasta.
Nie jesteśmy Śląskiem, który jest ludny, zasobny i potrafi upomnieć się o swoje w stolicy. Jesteśmy położeni daleko od Warszawy i nie jesteśmy bogatymi samorządami - kontynuował Gronicz, cytowany przez gazeta.pl.
Tysiące miejsc pracy zagrożonych
Młode pokolenie staje przed wyborem migracji za granicę lub do większych miast w Polsce. W regionie nie ma alternatywnego zagłębia przemysłowego, które mogłoby zapewnić nowe miejsca pracy. Kopalnia oraz jej spółki zależne zatrudniają obecnie ok. 7,5 tys. pracowników, czyniąc ją największym pracodawcą w okolicy.
Dla mieszkańców powiatu, których ponad 30 proc. już pracuje w Niemczech, niemieckie wynagrodzenie stanowi atrakcyjną alternatywę. Tę trudną sytuację burmistrz opisuje jako wyzwanie dla samorządowców, którzy patrzą z zazdrością na niemieckich sąsiadów rozwijających projekty badawczo-naukowe.
Rafał Gronicz podkreśla potrzebę wsparcia dla przyciągnięcia inwestycji przemysłowych, zwłaszcza w sektorze wysokotechnologicznym. Zwraca również uwagę na potencjał w postaci nowych technologii, które mogłyby zastąpić przemysł węglowy.
Zagrożone są również zasoby wodne regionu. W regionie panuje susza. Zgorzelec, chcąc zapobiec tego typu problemom, współpracuje z Politechniką Śląską w ramach projektu Crosswater, badając poziomy wód gruntowych. Gronicz boi się, że Zgorzelec podzieli los Wałbrzycha, gdy po zamknięciu kopalni wzrosło bezrobocie.
Źródło: next.gazeta.pl