Uber nadal będzie mógł jeździć bez licencji. To efekt tarczy antykryzysowej
Do końca września kierowcy takich platform, jak Uber czy Bolt, będą mogli jeździć bez licencji taksówkarskiej. Obowiązek jej posiadania miał wejść w życie 1 kwietnia, ale zapisy tarczy antykryzysowej dały kierowcom jeszcze pół roku.
W praktyce od początku 2020 r. kierowcy nie byli w stanie uzyskać licencji taxi. Branża ostrzegała, że w efekcie z ulic zniknie nawet co drugie auto wożące klientów.
Sytuację zmieniła pandemia koronawirusa. Popyt na usługi taksówkarskie spadł o 80 proc., a rząd – w ramach tarczy antykryzysowej – rzucił przewoźnikom koło ratunkowe. To oznacza, że co najmniej kilkadziesiąt tysięcy kierowców utrzyma i tak wysychające źródło przychodu - szacuje "Rzeczpospolita".
Zgodnie z tzw. tarczą antykryzysową kierowcy nadal będą mogli otrzymywać zlecenia od platform, które nie zdążyły na czas uzyskać licencji pośrednika, i odwrotnie – pośrednicy przekażą zlecenie kierowcy bez licencji taxi. Zawieszono ponadto na czas trwania stanu epidemii konieczność wykonywania badań lekarskich i psychologicznych – zarówno tych decydujących o przyznaniu licencji, jak i tych okresowych.
Ustawa, której wejście w życie zostało przesunięte o pół roku, wbrew pozorom miała złagodzić dostęp do zawodu. Znosiła np. obowiązek posiadania taksometru i kasy fiskalnej, które można zastąpić aplikacją. Jednak te ułatwienia pozostały tylko na papierze. Brakowało bowiem rozporządzenia o aplikacji mobilnej do rozliczania opłaty za przewóz osób oraz rozporządzenia o kasach rejestrujących mających postać oprogramowania.
Zobacz: Koronawirus w Polsce. Minister zdrowia Łukasz Szumowski o jedynym sposobie na walkę
Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.
Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie