Ukraiński dron na Litwie. Kijów wskazuje na Rosję

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy zabrało głos po niedzielnym incydencie z dronem na Litwie. Według Kijowa maszyna mogła zmienić kurs w wyniku działania rosyjskich systemów walki radioelektronicznej. Władze Ukrainy przeprosiły za zaistniałą sytuację.

President of Ukraine Volodymyr Zelensky (C) meets with European Council President Costa and European Commission President Von der Leyen on the second day of a European Council summit in Brussels, Belgium, 16 October 2026. European Union (EU) heads of state and government are meeting with Ukrainian President Zelensky as they focus on continued support for Ukraine, European defence and security, Russia-linked hybrid threats, migration, and the situation in the Middle East. EPA/OLIVIER HOSLET / POOL Dostawca: PAP/EPA.Ukraiński prezydent
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/OLIVIER HOSLET / POOL
Robert Kędzierski

Rzecznik ukraińskiego resortu dyplomacji odniósł się do niedzielnych wydarzeń w przestrzeni powietrznej Litwy. Heorhij Tychyj wskazał na platformie X potencjalną przyczynę zdarzenia. Według niego incydent to prawdopodobnie efekt rosyjskiej aktywności w zakresie walki radioelektronicznej. Systemy te miały wpłynąć na trajektorię lotu bezzałogowców. Pierwotnie maszyny te brały udział w operacji wymierzonej w obiekty wojskowe na terytorium Rosji.

Ubolewamy z powodu incydentu, do którego doszło dziś rano w litewskiej przestrzeni powietrznej – napisał Tychyj. Przedstawiciel MSZ przeprosił za wszelkie zagrożenia oraz niepokój wywołany tą sytuacją.

Zapewnił również o pełnej transparentności. Ukraina ma przekazać władzom w Wilnie wszystkie dane niezbędne do wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Kijów podziękował także Litwie za ciągłe wsparcie w obliczu rosyjskiej agresji.


DLA CIEBIE
MagentaTV od T-Mobile, czyli nowa telewizja dla każdego

Reakcja państw bałtyckich i Polski

Głos w sprawie zabrały również najwyższe władze w Wilnie. Prezydent Litwy Gitanas Nausėda poinformował o eksplozji obiektu przypominającego drona w północnej części kraju. Zaznaczył, że sytuacja stworzyła zagrożenie dla mieszkańców. – Nasi specjaliści pracują obecnie na miejscu – dodał Nausėda. Z kolei litewski minister obrony Robertas Kaunas zasugerował początkowo, że obiekt mógł nadlecieć od strony Polski.

Te doniesienia szybko spotkały się z reakcją Warszawy. Rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej Janusz Sejmej zdementował te informacje w wypowiedzi dla Polskiej Agencji Prasowej. Zapisy z polskich systemów radarowych nie potwierdziły, aby jakikolwiek obiekt przekroczył granicę państwową.

Incydent wywołał alarm również w sąsiednim państwie. Łotwa wprowadziła żółty stopień zagrożenia. Tamtejsze wojsko wydało komunikat o wykryciu niezidentyfikowanego bezzałogowca nad Litwą. Obiekt obserwowano między godziną 5.00 a 7.00 czasu polskiego. W odpowiedzi na potencjalne niebezpieczeństwo poderwano myśliwce NATO. Alerty bezpieczeństwa w obu krajach bałtyckich trwały około pół godziny.

Rośnie liczba incydentów

Niedzielne wydarzenia to nie pierwszy tego typu przypadek w regionie. Od momentu rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, państwa bałtyckie regularnie odnotowują zagrożenia w swojej przestrzeni powietrznej. Głównym problemem dla bezpieczeństwa regionu są loty bezzałogowych statków powietrznych. Władze Litwy, Łotwy i Estonii wielokrotnie obarczały odpowiedzialnością za te incydenty stronę rosyjską. Moskwa konsekwentnie odrzuca te oskarżenia.

W ciągu ostatnich lat trwającego konfliktu notowano również przypadki naruszeń z udziałem maszyn ukraińskich. Drony należące do Kijowa pojawiały się już wcześniej nad terytorium państw bałtyckich. Strona ukraińska za każdym razem przepraszała za te sytuacje. Podobnie jak w przypadku niedzielnego incydentu, Kijów tłumaczył te zdarzenia celowym działaniem rosyjskich systemów zakłócających sygnały naprowadzające.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie