Triumf w imprezie tej rangi wiąże się z bardzo wysoką nagrodą finansową. Za zwycięstwo w Wuhan Polka otrzyma czek na 665 tysięcy dolarów. Przy obecnym kursie amerykańskiej waluty, wynoszącym około 4,0 zł, daje to kwotę blisko 2,66 miliona złotych brutto. Jest to jedna z najwyższych jednorazowych wypłat na korcie w dotychczasowej karierze tenisistki. Z kolei pokonana w finale Brytyjka opuści Chiny z nagrodą pocieszenia w wysokości 385 001 dolarów.
WIDEO"To nasze być albo nie być". Bez tego Europa będzie skansenem świata
Awans w rankingu i prestiż turnieju.
Oprócz gratyfikacji finansowej zwyciężczyni dopisze do swojego konta 1000 punktów w klasyfikacji WTA. Dzięki temu w poniedziałkowym notowaniu światowego rankingu Maja Chwalińska awansuje na 11. pozycję. Zbliżenie się do pierwszej dziesiątki zestawienia ułatwi Polce rozstawienie w kolejnych dużych turniejach w nadchodzącym sezonie.
Zawody rangi 1000 to jedne z najważniejszych wydarzeń w tenisowym kalendarzu. Prestiżem i pulą nagród ustępują jedynie czterem turniejom wielkoszlemowym. Impreza w Wuhan odbywa się od 2014 r. W przeszłości triumfowały w niej najbardziej utytułowane zawodniczki w tourze. Trzy wygrane ma na swoim koncie Białorusinka Aryna Sabalenka. Dwa razy zawody wygrywała Czeszka Petra Kvitova. Po jednym triumfie zapisały Amerykanki Venus Williams i Coco Gauff oraz Francuzka Caroline Garcia.
Niespodziewany finał i historyczny półfinał
Skład tegorocznego finału był dla ekspertów dużym zaskoczeniem. W turnieju brała udział światowa czołówka, w tym Aryna Sabalenka, Jessica Pegula, Elina Switolina czy Iga Świątek. Mimo to o tytuł zagrały 16. w rankingu Chwalińska oraz klasyfikowana dopiero na 170. miejscu Kartal. Dla obu zawodniczek był to pierwszy finał imprezy tej rangi.
Wcześniej, w sobotnim półfinale, doszło do historycznego wydarzenia dla polskiego sportu. Po raz pierwszy dwie reprezentantki Polski spotkały się w najlepszej czwórce turnieju rangi 1000. Maja Chwalińska pokonała w nim wyżej notowaną rodaczkę, Igę Świątek. Z kolei Sonay Kartal wyeliminowała w swoim półfinale 34. rakietę świata, Łotyszkę Jelenę Ostapenko.
Dla obu tenisistek niedzielne spotkanie było pierwszym bezpośrednim starciem w oficjalnym cyklu. Brytyjka miała już na koncie jeden tytuł WTA, zdobyty w 2024 r. w Monastyrze, w turnieju niższej rangi 250. Maja Chwalińska grała wcześniej w finale tegorocznego wielkoszlemowego French Open. Przegrała tam jednak decydujący mecz z rosyjską tenisistką Mirrą Andriejewą, co pozwoliło jej zdobyć cenne doświadczenie w biznesie sportowym.
Źródło: PAP