Ukraińsko-polski spór o sery. Mleczarze obawiają się ruchu władz
Związek Przedsiębiorstw Mleczarskich Ukrainy podał, że producenci mleka w tym kraju ostrzegają przed zwiększaniem importu serów z Polski. Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka, ocenił w rozmowie z portalspozywczy.pl, że ten spór jest testem relacji handlowych w warunkach wojny i presji cenowej.
Udział importowanych serów na rynku ukraińskim wzrósł z 38 do 45 proc. w 2025 roku i nadal rośnie. - Jeśli sytuacja się nie zmieni, to od marca, kwietnia 2026 roku ukraińscy producenci będą mieli mniej niż połowę rynku - przyznał Arsen Didur, dyrektor wykonawczy Związku Przedsiębiorstw Mleczarskich Ukrainy (SMPU). Wspomniał w tym miejscu, że do kraju trafia coraz więcej nabiału z Polski.
Obecny trend na rynku serów stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego Ukrainy i wymaga szybkiej reakcji rządu. Jeśli z powodów politycznych dochodzenia antysubsydiarne przeciwko producentom z UE, przede wszystkim z Polski, nie mają perspektyw, warto skupić się na aktywizacji wsparcia państwowego dla ukraińskich producentów" – zaznaczył dyrektor wykonawczy SMPU.
Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka i przewodniczący Porozumienia dla mleczarstwa, podkreślił w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl, że odczytuje "spór o sery bardziej jako test dojrzałości relacji handlowych i branżowej współpracy Polska–Ukraina w warunkach wojny, presji cenowej i wrażliwości politycznej po obu stronach".
Ukraina boi się "zalewu" serów z Polski. Mleczarze odpowiadają
Zdaniem prezesa Hydzika ukraińskie wezwania do "interwencji rządu" w praktyce mogą iść raczej w stronę subsydiowania popytu na krajowy ser niż formalnych blokad importu. Jest to politycznie łatwiejsze i mniej konfliktowe w sensie handlowym.
Hydzik ostrzega zarazem przed retoryką o rzekomym "zalewie". - Widzę tu ryzyko dla współpracy, które nie polega na samych liczbach, tylko na narracji: "zalew rynku". To bardzo łatwo staje się argumentem w debacie publicznej i może wywołać presję na ukraiński rząd, by wprowadzać "działania administracyjne" (kontrole, dodatkowe wymagania, wydłużanie odpraw, lokalne preferencje zakupowe), nawet jeśli formalnie nie nazwie tego ograniczeniem importu - mówi Marcin Hydzik.
Z perspektywy Związku Polskich Przetwórców Mleka kluczowe jest, aby podejmując tego typu decyzje rozumieć kontekst w jakim się obecnie znajdujemy. - Mówi się o szybkiej akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej nawet w 2027 roku, przynajmniej w kontekście dostępu do unijnego rynku, więc nasze relacje nie powinny być narażone na tego typu kryzysy - dodał prezes ZPPM.
Źródła: portalspozywczy.pl, uadairy.com