Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Juncker nie zamierza straszyć Morawieckiego. Przewodniczący KE zapewnia, że nie chce sankcji dla Polski

Juncker nie zamierza straszyć Morawieckiego. Przewodniczący KE zapewnia, że nie chce sankcji dla Polski

Jean-Claude Juncker, przewodniczący KE, w wywiadzie udzielonym telewizji ARD podkreślił, że nie jest w nastroju do rzucania groźbami Fot. REUTERS/Francois Lenoir
Jean-Claude Juncker, przewodniczący KE, w wywiadzie udzielonym telewizji ARD podkreślił, że nie jest w nastroju do rzucania groźbami

Jean-Claude Juncker zapewnia, że groźby związane z obcięciem Polsce funduszy unijnych nie są właściwym sposobem na rozwiązanie konfliktu między Brukselą a Warszawą. Przewodniczący KE wyraźnie schładza swoje ostre stanowisko, w ostatnim wywiadzie przed dzisiejszym spotkaniem z premierem Morawieckim.

Juncker w wywiadzie udzielonym telewizji ARD podkreślał również, że nie jest w nastroju do rzucania groźbami. - Chciałbym, żebyśmy rozsądnie ze sobą rozmawiali - powiedział. We wtorek tuż po zapowiedzianej rekonstrukcji rządu, premier Mateusz Morawiecki spotka się w Brukseli z szefem KE.

Uspokajające nastroje przed spotkaniem cytuje "Deutsche Welle". Juncker zapowiedział w nich, że już w czasie samego spotkania z polskim szefem rządu, zadba o stworzenie atmosfery pozwalającej na ponowne zbliżenie stanowisk Polski i UE.

Spór rządu z UE. Czy Morawiecki „da radę”?


 

- Nie jestem w bojowym nastroju – stwierdził Juncker. - Wywieranie na Polskę presji groźbą ukrócenia jej funduszy unijnych nie jest właściwą drogą. Nie można stworzyć sytuacji, która sprawi, że mieszkańcy Środkowej Europy odniosą wrażenie, że Zachód sam przewodzi UE - dodał szef KE cytowany przez "DW".

Jak podkreślił Juncker, oczywiście przywódcy wspólnoty widzą, iż państwa Grupy Wyszehradzkiej, a przede wszystkim Polska, chcą odgrywać jedną z kluczowych ról w UE. Jednak jego zdaniem, by to w ogóle było możliwe, muszą przestrzegać reguł, które obowiązują wszystkie państwa.

Tym bardziej, że jak przypomniał szef KE, to właśnie Warszawa otrzymująca około 10 mld euro rocznie, jest największym beneficjentem wspólnego budżetu. Juncker mimo zapowiedzi szukania kompromisu nie zamierza jednak rezygnować z twardego negocjowania rozdziału uchodźców we wszystkich państwach UE.

Jak podkreślił oczekuje, że zarówno Polska jak i Węgry będą stosowały się do wcześniej zaakceptowanych uzgodnień i jednak przyjmą odpowiednią liczbę uchodźców z Grecji i Włoch. Nie ma być to jednak obiecane przez poprzedni rząd 7 tysięcy.

Na pytanie dziennikarza ARD, o jaką liczbę chodzi, Juncker odpowiedział, że „byłoby to więcej niż kilkaset osób”. Przewodniczący KE zaznaczył jednak, że nie zgodzi się na żadne „dobieranie” sobie uchodźców, których chce się przyjąć.

Bez względu na to, czy będzie tu chodziło o kolor skóry, wyznanie, orientację seksualną - to jak powiedział Juncker - nie może być na to zgody, bo "godzi to w podstawowe wartości europejskie" - podkreślił przewodniczący Komisji Europejskiej.

Czytaj także
Polecane galerie
gimbaza pisze i redaguje
2018-01-10 07:19
Schładza ostre czy raczej OCIEPLA OSTRE
kowal
2018-01-10 04:28
Junkers pamiętaj że silna Polska , to bezpieczeństwo Europy . Może poczytasz trochę w tym temacie jak Polacy Wam ratowali tyłki.
T.
2018-01-09 22:47
Coś mnie się zdaje ,że Juncker już widzi jakiego bigosu narobiła Merkel i zaczyna powoli zmieniać zdanie na temat przybyszów z Afryki do Niemiec na stałe . Zapewne niedługo wybierze się w podróż do Polski lub Węgier w poszukiwaniu jakiejś odludnej, atrakcyjnej działki ...
Pokaż wszystkie komentarze (18)