Wyciekł zapis z umowy koalicyjnej. Dotyczy rachunków milionów Polaków

Przedłużenie osłon dla gospodarstw domowych przed podwyżkami cen prądu znalazło się w umowie koalicyjnej - wynika z informacji "Dziennika Gazety Prawnej". Gdyby opozycja nie zrobiła w tej kwestii nic, Polacy mogliby zapłacić nawet o 70 proc. wyższe rachunki za energię.

Tusk Ceny prądu to jedna z najbardziej palących kwestii nowej władzy
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Andrzej Iwanczuk/REPORTER

Według informacji "Dziennika Gazety Prawnej" w umowie koalicyjnej, oprócz podwyżek dla nauczycieli i budżetówki, zapisane jest przedłużenie obecnego mechanizmu osłon przed podwyżkami cen prądu.

Powinny być dopłaty państwa do rachunków za prąd, dlatego dotychczasowy model zostanie przedłużony na kolejny rok - mówi gazecie polityk koalicji.
„Wchodzę tam, skąd wszyscy uciekają". Ekscentryczny miliarder Władysław Grochowski - Biznes Klasa #3

Ceny prądu w Polsce. Groźba podwyżek rachunków o 70 proc.

Przypomnijmy, że na ten moment tylko do końca 2023 r. obowiązują wprowadzone przez rząd Zjednoczonej Prawicy regulacje zamrażające ceny prądu. Zabezpieczają one odbiorców w gospodarstwach domowych przed wzrostem opłat za energię, do określonych limitów zużycia.

Jak pisaliśmy w money.pl, Polaków może czekać potężne uderzenie w portfele, bo ceny mogą wzrosnąć nawet o 70 proc.

W piątek dowiedzieliśmy się, że URE ma już wszystkie wnioski taryfowe od największych spółek zajmujących się sprzedażą i dystrybucją energii elektrycznej.

Dzięki uprawnieniu do weryfikacji oraz zatwierdzenia finalnej wysokości taryf, regulator chroni odbiorców energii elektrycznej, gazu i ciepła przed nieuzasadnionym wzrostem cen, a spółkom zapewnia stabilność prowadzenia działalności gospodarczej - stwierdził prezes URE Rafał Gawin.

Węzeł gordyjski z prądem

Wcześniej ostrzegał w "Rzeczpospolitej", że ceny w przyszłym roku mogą odbić się na gospodarstwach. Teraz podkreślił, że "niezależnie od tego, czy podwyżki wyniosą 50, 60 czy 70 proc., będą to wzrosty trudne do zaakceptowania przez społeczeństwo".

W jego ocenie odmrożenie taryf w sposób rozłożony w czasie zamiast jedną decyzją "wydaje się lepszym rozwiązaniem". Wskazał, że chroni to odbiorców przed szokiem cenowym związanym z kilkudziesięcioprocentową podwyżką. KO odpowiedziało na te wezwania.

Zadeklarowaliśmy, że ceny gazu w przyszłym roku będą zamrożone na poziomie zbliżonym do cen tegorocznych i w tej chwili wraz z koleżankami i kolegami z pozostałych partii koalicyjnych dyskutujemy o cenach energii elektrycznej. (...) Musimy podjąć działania, by wzrost cen energii nie był skokowy, nie był szokowyzadeklarował jakiś czas temu Andrzej Domański z PO w Polsat News.

- Osobiście skłaniałbym się do tego, by ceny były zamrożone, bo ten wzrost jest nieakceptowalny z punktu widzenia Polaków - dodał.

Zdaniem "DGP" nie ma jeszcze decyzji co do wpisania do umowy koalicyjnej kwoty wolnej od podatku, którą forsuje KO.

Wybrane dla Ciebie