Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Inwestowanie w tokeny jest bardzo ryzykowne. KNF ostrzega przed oszustami i pralniami brudnych pieniędzy

Inwestowanie w tokeny jest bardzo ryzykowne. KNF ostrzega przed oszustami i pralniami brudnych pieniędzy

Metoda zbierania funduszy za pomocą ofert sprzedaży tokenów lub monet może się wiązać z oszustwem, tak było w przypadku projektu Ascendancy Fot. Bartosz KRUPA
Metoda zbierania funduszy za pomocą ofert sprzedaży tokenów lub monet może się wiązać z oszustwem, tak było w przypadku projektu Ascendancy

Komisja Nadzoru Finansowego ostrzega inwestorów przed inwestycjami w monety lub tokeny w ramach ICOs (Initial Coin Offerings lub Initial Token Offerings). To działanie start-upów mające na celu zgromadzenie kapitału poprzez dystrybucję części środków ludziom, którzy zdecydowali się w ten sposób wesprzeć firmę. Inwestorzy mogą stracić wszystkie pieniądze, ciężko jest również uzyskać ochronę prawną. Nie brakuje też oszustów lub firm próbujących zalegalizować "brudne" pieniądze.

W ostatnim czasie w Europie i na Świecie można zaobserwować gwałtowny wzrost natężenia zjawiska określanego mianem Initial Token Offerings (ITOs) lub też Initial Coin Offerings (ICOs), które polega na pozyskiwaniu środków, w celu finansowania określonych projektów. Wiele tego rodzaju ofert pochodzi spoza terytorium Polski, czy nawet Unii Europejskiej.

ICOs to metoda zbierania funduszy. Zazwyczaj z takimi ofertami mamy do czynienia zanim projekt zostanie zakończony. Środki mogą być także wykorzystane, by zapewnić wsparcie techniczne już działającej waluty.

"Kampanie, których celem jest promocja sprzedaży tokenów, prowadzone są w Internecie i praktycznie każdy, kto ma do niego dostęp, może stać się ich nabywcą. Częstą praktyką jest również organizacja obrotu wtórnego dla tokenów, które mogą być sprzedawane na dedykowanych platformach obrotu" - czytamy w komunikacie KNF.

Rekordy bankructw już za nami. Zobacz wideo:

 

 

Można stracić cały kapitał

Bardzo często do promocji ofert sprzedaży tokenów czy monet angażuje się celebrytów czy znanych sportowców, którzy mają uwiarygadniać firmę i inwestycję.

W komunikacie skierowanym do osób zastanawiających się nad tego typu inwestycją KNF podkreśla, że "potencjalni nabywcy powinni zdawać sobie w szczególności sprawę z możliwości utraty całości zainwestowanego kapitału oraz możliwego braku ochrony prawnej."

"Niektóre z tokenów nadają prawa dotyczące przedsiębiorstwa, które są odzwierciedleniem praw akcjonariusza, takich jak dywidenda czy prawo głosu. Zdarza się, że nie reprezentują one dobra o mierzalnej wartości" - czytamy w komunikacie KNF.

Komisja podkreśla też, że "brak jest jednolitości, jeżeli chodzi o środki, które są pozyskiwane w ramach ICOs przez podmioty organizujące ICOs. Najczęstszym zjawiskiem jest brak bezpośredniego przekazania środków pieniężnych w zamian za tokeny. W większości przypadków produkty w ramach ICOs nabywane są w zamian za określoną "walutę" wirtualną/kryptowalutę (np. Bitcoin, Ether)".

Ryzykowne obszary, brudne pieniądze

KNF wymienia konkretne obszary, w których pojawia się ryzyko dla inwestora. Po pierwsze ICOs to "przestrzeń nieregulowana, podatna na oszustwa lub inne nieprawidłowości".

"W zależności od struktury, ICOs mogą funkcjonować poza zakresem obowiązywania regulacji odnoszących się do rynku finansowego lub być oferowane bez wymaganego zezwolenia, a w związku z tym, nabywcy mogą być pozbawieni związanej z tym rynkiem szczególnej ochrony prawnej. Nowe zjawisko, jakim jest ICOs, w tym wynikająca z innowacyjności niepewność prawna, przyciąga osoby lub podmioty działające na rynku finansowym bez odpowiedniego zezwolenia, które mogą mieć w określonych sytuacjach zamiary nieuczciwe wobec inwestorów." - czytamy w komunikacie.

Komisja Nadzoru Finansowego przestrzega przed oszustami i podkreśla, że niektóre oferty ICOs mogą być sposobem na legalizację środków pochodzących z nielegalnych czy nieujawnionych źródeł.

Nowe biznesy łatwo upadają

KNF podkreśla także, że "większość ICOs dotyczy przedsięwzięć, które są na wczesnym etapie rozwoju. W związku z tym, wiąże się z nimi istotnie wysokie ryzyko niepowodzenia. Częstokroć token nie reprezentuje innej wartości, poza nadaniem uprawnienia do uzyskania od jego wystawcy określonego produktu lub usługi."

"Należy mieć świadomość, że nie ma gwarancji, iż produkt ten lub usługa w ogóle powstanie. Może się również zdarzyć, że pomimo sukcesu projektu, otrzymana korzyść będzie bardzo małej wartości, w porównaniu do zainwestowanego kapitału i ryzyka, na które był on wystawiony" - informuje KNF.

Brak informacji, nieadekwatna dokumentacja

KNF zarzuca ofertom ICOs również nieprawidłowości w dokumentacji.

"Informacje, które są udostępniane potencjalnym nabywcom w ramach tzw. 'white papers', mogą być niezweryfikowane w drodze audytu, nierzetelne, niepełne lub wprowadzające w błąd. Zwykle podkreślają głównie potencjalne korzyści, prawie nie odnosząc się do towarzyszącego im ryzyka. Sposób ich prezentacji bywa nieodpowiedni i praktycznie niemożliwy do zrozumienia przy braku zaawansowanej wiedzy technicznej i ekonomicznej. Brak możliwości zrozumienia ryzyk związanych z inwestycją jest natomiast okolicznością uniemożliwiającą stwierdzenie, czy jest ona rzeczywiście dostosowana do potrzeb inwestycyjnych nabywcy" - pisze KNF.

Brak możliwości "wyjścia"

KNF informuje również, że "ograniczeniom może podlegać obrót tokenami lub ich wymiana na waluty państwowe".

"Nie wszystkie tokeny są objęte obrotem na platformach obrotu 'walut' wirtualnych. Oznacza to, że nabywcy tokenów mogą nie mieć możliwości ich sprzedaży w celu odzyskania zainwestowanych środków" - czytamy w komunikacie.

Komisja podkreśla, że "nawet w przypadku notowania danego tokena na platformie obrotu jego kurs może charakteryzować się bardzo wysoką zmiennością".

"Wiele z tych platform obrotu jest bowiem nieregulowana i podatna na manipulowanie ceną lub inne nieuczciwe działania. Oznacza to, że nabywcy tokenów mogą mieć przez dłuższy czas ograniczoną możliwość sprzedaży tokena po godziwej cenie" - przestrzega KNF.

Wady zastosowanej technologii

Bardzo dużym problemem w przypadku inwestycji w ICOs jest również nieprzetestowana technologia. To rodzi możliwość występowania błędów.

"W kodzie lub programach używanych do tworzenia, przechowywania i transferowania tokenów mogą istnieć wady, w wyniku których nabywca może nie mieć dostępu lub nie być w stanie kontrolować posiadanych tokenów. Tokeny, wobec braku dostatecznej cyberochrony mogą także zostać skradzione, np. w wyniku ataku hakerskiego. Istnieje także ryzyko wystąpienia problemów ze sprawnym i bezpiecznym funkcjonowaniem technologii w momentach dużego natężenia aktywności uczestników w sieci tworzonej z wykorzystaniem DLT/Blockchain." - czytamy w komunikacie KNF.

KNF podkreśliła też, że ostrzeżenia ws. ICOs wydane zostały przez organy nadzoru innych państw, w tym: USA, Kanady, Brazylii, Australii, Singapuru, Hong Kongu, Japonii, Chin, Wielkiej Brytanii, Nieniec, Francji, Szwajcarii, Belgii, Holandii.

KNF, icos, itp, ipco, inwestycja w tokeny, inwestycja w monety
Czytaj także
Polecane galerie
Boss12345
2017-11-24 06:10
Niezłe bzdury i ściema najlepiej włożyć wszystkich do jednego worka oszustów na świecie są miliony młodych ,kreatywnych ludzi z rewelacyjnymi innowacyjnymi pomysłami którzy nie chcą być niewolnikami korporacji celowo odcina się ich od źródeł finansowania po to są te zbiórki wiadomo nie każdy pomysł wypala żałosne jest to że KNF nie robi nic ze spekulantami ,złodziejskimi praktykami banków ,forexami ,amberami ,parabankami tylko dowala się do uczciwych ludzi którzy chcą zmienić ten parszywy świat tacy
Green
2017-11-23 09:57
Każdy może inwestować w to co mu się podoba i bez względu na skutki. Mnie zastanawia to, że KNF ostrzega o tym, żeby nie dać się oszukać a fiskus jakoś mimo tych ostrzeżeń nie ma najmniejszego problemu aby zakwalifikować dochód z kryptowalut jako korzysc materialna i objąć podatkiem 18/32%. Pomimo tego, że w prawie jest luka i nie ma żadnej regulacji odnoszącej się do kryptowalut to fiskusowi nie przeszkadza objąć tego podatkiem i położyć na tym pazernej ręki. Problem jest w tym, że kiedy pojawia się pytanie ludzi czy inwestowanie można wpisać w koszty to fiskus mowi nie wiem. Czyli dominuje zasada plaćcie podatki ale jakby co to ja nic nie wiem ( powiedziałby fiskus). Zamiast zachecic ludzi do placenia podatku z kryptowalut i dać podstawy 10 i 20 procent i uzyskac kilka miliardow zl na tym to wolą przez analogię uznać że należy się więcej mimo braku wiedzy i regulacji w tym temacie. Przez takie działanie efekt znow będzie odwrotny i ludzie płacić nie będą...
h2o
2017-11-22 13:19
próżny trud... chytre janusze i tak "zainwestują" dorobek życia po to żeby później krzyczeć, że ich "oszukano"