Właściciele stacji benzynowych mają problem. Niektórzy mogą wypaść z rynku

Jeszcze tylko do 16 stycznia właściciele stacji benzynowych mają czas na zaktualizowanie swoich koncesji. Dowiedzieli się o tym w połowie grudnia, a w zwykłym trybie na ich odnowienie mają półtora roku. Teraz dostali miesiąc. Jeśli tego nie zrobią za nielegalną sprzedaż paliw grozi im nawet 5 lat więzienia i do 5 mln zł grzywny.

Obraz
Źródło zdjęć: © Włodzimierz Wasyluk / Reporter
Krzysztof Janoś

15 grudnia właściciele stacji benzynowych dowiedzieli się, że do 16 stycznia muszą zaktualizować koncesje. Choć w zwykłym trybie na ich odnowienie mają półtora roku, teraz dostali tylko miesiąc. Jeśli nie złożą dokumentów, nie będą mogli sprzedawać benzyny i oleju napędowego. Kombinowanie im się nie opłaca. Za nielegalną sprzedaż grozi do 5 lat więzienia i do 5 mln zł grzywny.

Nowy obowiązek jest efektem nowelizacji prawa energetycznego z sierpnia zeszłego roku. Wtedy jednak jeszcze nie było wiadomo, jak poważne dla przedsiębiorców oznacza to konsekwencje.

- Była jedynie ustawa, ale brakowało szczegółów i aktów wykonawczych. Dopiero komunikat URE z 15 grudnia uzmysłowił nam, że nie będzie chodziło o proste dopisanie unijnych kodów CN. Tak naprawdę zażądano od nas ponownego starania się o koncesje i to w ciągu miesiąca - mówi WP money Wojciech Teszner, właściciel firmy Ad Rem, do którego należy sześć stacji benzynowych.

Mecenas Maksymilian Graś z Kancelarii Kijewski i Graś, reprezentujący też interesy Polskiej Izby Paliw Płynnych uważa, że problem jest nie tylko w terminie, ale i liczbie dokumentów, które trzeba dostarczyć do Urzędu Regulacji Energetyki. - Dla dużych firm mogą to być nawet tysiące stron. Dlatego w normalnym trybie jest na to półtora roku. Konsekwencją niezłożenia wniosku w terminie jest utrata koncesji, a sprzedaż bez niej grozi karą do 5 lata pozbawienia wolności i nawet 5 mln zł grzywny - tłumaczy adwokat.

#

Trudno się dziwić, że im bliżej terminu oddania wniosku, tym robi się coraz bardziej nerwowo, a w branży pojawiają się teorie spiskowe. - Dość powszechne jest odczucie, że rząd w ten sposób preferuje spółki skarbu państwa, takie jak Lotos i Orlen. Im oczywiście łatwiej sprostać wymaganiom, ale w mojej ocenie zmiany mają przede wszystkim uderzyć w szarą strefę, która spowodowała na rynku potężny bałagan - mówi Rafał Zywert, analityk rynku paliw z BM Reflex..

Ekspert zwraca uwagę, że jeszcze w 2014 r. nawet 30-35 proc. oleju napędowego sprzedawano w Polsce nielegalnie. Od tego czasu sytuacja ciągle się poprawia, ale do ostatecznego wyeliminowania nieuczciwych przedsiębiorców z gry droga jeszcze daleka. - Nie jestem przeciwny walce z szarą strefą, ale można to robić w inny sposób, który nie wywołuje tak olbrzymiego zamieszania i nie stwarza takich trudności dla uczciwych przedsiębiorców - mówi z Wojciech Teszner.

Będą problemy z tankowaniem?

Mecenas Graś zwraca uwagę na to, że trudno było wybrać gorszy czas na gromadzenie urzędowych dokumentów. W okresie przedświątecznym i w pierwszych dwóch tygodniach nowego roku trudno się zmobilizować i przedsiębiorcom, i urzędnikom. Tymczasem niektórzy właściciele stacji paliw muszą się starać o przesłanie stosownych dokumentów z zagranicy, na przykład gdy używają dystrybutorów sprowadzonych z innego kraju albo jeśli mają zagranicznych wspólników. - Oznacza to olbrzymie problemy dla uczciwie działających przedsiębiorców, którzy latają teraz po urzędach jak szaleni, a przecież nowe prawo energetyczne miało być precyzyjnym uderzeniem w szarą strefę - mówi mecenas Maksymilian Graś.

Jak przekonuje, skompletowanie takiego wniosku jest trudne i w wielu przypadkach po prostu niemożliwe w tak krótkim czasie. - Niektórzy przedsiębiorcy będą musieli zamknąć interes - wyrokuje.

- Jeśli ktoś odnawiał koncesje przed rokiem, to pewnie klnie, ale dość szybko będzie mógł wniosek skompletować. Gorzej z tymi, którzy robili to dawno. Nie wierzę jednak w paraliż na stacjach i zamknięte z tego powodu szlabany. Nawet niekompletne wnioski lepiej wysłać i potem uzupełniać, by nie stracić koncesji - mówi Grzegorz Maziak, analityk rynku paliw i szef epetrol.pl, który przewiduje, że tak właśnie będą robić przedsiębiorcy.

Zgadza się z nim Rafał Zywert, analityk rynku paliw z BM Reflex. - Nie wyobrażam sobie, żeby koncerny nie zmieściły się w czasie. Jednak aż 40 proc. rynku stanowią mniejsze stacje i tu rzeczywiście możemy mieć problem. Ale to nie będzie tak, że po 16 stycznia nie będziemy mieli gdzie zatankować - przekonuje.

Jego zdaniem nie można wykluczyć, że niektórzy zamkną interes, ale będą to pojedyncze przypadki. - To akt absolutnej desperacji, bo przecież lepiej wysłać niepełny wniosek niż nie wysłać nic i stracić koncesję - mówi Zywert.

**30 dni na uzupełnienie dokumentów **

Zgodnie z brzmieniem art. 35 ust. 2a i 2b Prawa energetycznego w toku postępowania o udzielenie lub zmianę koncesji prezes URE wzywa do uzupełnienia brakujących dokumentów tylko jeden jedyny raz w terminie nie dłuższym niż 30 dni. Nieuzupełnienie wniosku w tym czasie skutkuje pozostawieniem go bez rozpoznania i tym samym będzie oznaczało utratę koncesji.

Po wtorkowym spotkaniu z przedstawicielami branży urzędnicy złagodzili nieco stanowisko w sprawie wniosków, ale przedsiębiorcy pozostają nieufni. URE zapewnia zarówno koncerny paliwowe, jak i PIPP, że składając wniosek, nie trzeba dołączać wszystkich dokumentów. Można powoływać się na te, które urząd już posiada, bo były przekazane we wcześniejszym procesie koncesyjnym.

- Z mojego doświadczenia wynika, że jeżeli urzędnik będzie musiał sam sobie taki wniosek uzupełniać będzie tym mocno poirytowany. To zdecydowanie zmniejsza szanse na jego pozytywnie rozpatrzenie - zauważa mecenas Graś.

Przedsiębiorcom pozostaje mieć nadzieję, że czas pomiędzy złożeniem wniosku, a wezwaniem do ostatecznego uzupełniania w terminie 30 dni będzie wystarczająco długi. - Ciągle wierzę, że zdążę i będę miał komplet dokumentów, ale może to się też po prostu nie udać. Dlatego liczę, że mój wniosek nie trafi jako pierwszy do sprawdzenia i będę miał dużo czasu na poprawki - mówi Teszner.

**Zasypani przez papiery**

- Zanim URE przekopie się przez wnioski miną długie miesiące, tym samym przedsiębiorcy będą mieli więcej czasu na uzupełnienie dokumentacji - przekonują eksperci. Niestety do czasu opublikowania artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi z URE na nasze pytania. Nie wiemy więc, między innymi, w jakim stopniu są przygotowani na wysyp dokumentów do sprawdzenia.

- Jestem bardzo ciekaw, jak sobie poradzą z tysiącami segregatorów wypełnionymi papierami. Obecnie mamy w Polsce około 6800 stacji benzynowych. To może zająć bardzo dużo czasu - mówi Maziak.

Mecenas Graś zauważa, że nikt przedsiębiorcom nie zabrania uzupełniania dokumentacji na bieżąco. Może się więc okazać, że zanim urzędnicy dojdą w kolejności rozpatrywania wniosków do tego niepełnego, może on już przez ten czas stać się w pełni kompletnym.

- Jednak w trakcie uzupełniania dokumentów jest duże prawdopodobieństwo, że coś pójdzie nie tak. Przy tym tempie ryzyko jest naprawdę duże - mówi Maksymilian Graś.

Wybrane dla Ciebie
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem