Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
gazprom
07.09.2015 14:31

Nord Stream II. Co oznacza dla Polski rozbudowa gazociągu?

Zobacz, jakie niesie to dla nas konsekwencje.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Gazprom)

Największe europejskie koncerny energetyczne podpisały w piątek z Gazpromem szereg bardzo ważnych umów na rozbudowę gazociągu Nord Stream II. Porozumienia, które zawarto, mogą mieć daleko posunięte konsekwencje dla bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju. - To cios w europejską solidarność energetyczną i bezpośrednie interesy Polski i Ukrainy - mówi money.pl Piotr Maciążek, ekspert do spraw bezpieczeństwa energetycznego.

Podczas Wschodniego Forum Ekonomicznego we Władywostoku doszło do spotkania szefa Gazpromu Aleksieja Millera z władzami spółek BASF i E.ON (obie niemieckie), ENGIE (Francja), OMV (Austria) oraz Royal Dutch Shell (Wielka Brytania/Holandia). Zakończyło się ono podpisaniem porozumienia w sprawie budowy dwóch gazociągów morskich z roczną przepustowością 55 mld metrów sześciennych prowadzących z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. Mowa o projekcie Nord Stream II.

Gazprom szacuje, że planowana rozbudowa Gazociągu Północnego między Rosją a Niemcami będzie kosztowała ok. 9,9 mld euro. Morski odcinek Nord Stream, liczący 1224 km, zaczyna się od tłoczni Portowaja koło Wyborga, a kończy w okolicach Greifswaldu. Przebiega przez wody terytorialne bądź wyłączne strefy ekonomiczne Rosji, Finlandii, Szwecji, Danii i Niemiec. Po stronie rosyjskiej nowe nitki mają się zaczynać w rejonie Ust-Ługi w obwodzie leningradzkim.

Rozbudowa gazociągu pod względem politycznym wzbudza duże emocje, umożliwi bowiem Gazpromowi zorganizowanie tranzytu gazu do Unii Europejskiej z pominięciem Ukrainy. Koncern liczy, że uda mu się to do 2020 roku.

##Interesy biznesu biorą górę nad solidarnością

Co ze wsparciem dla Ukrainy deklarowanym przez Europę? Piotr Maciążek, ekspert rynku energetycznego, w rozmowie z money.pl, tłumaczy to naciskami ze strony biznesu. Powołuje się na dane Izby Przemysłu w Niemczech, z których wynika, że 70 proc. tamtejszych firm nie zamierza rezygnować z działalności na rosyjskim rynku. - Największe koncerny europejskie mają się w Rosji wciąż bardzo dobrze - zauważa.

Ekspert zastrzega też, że podpisane kilka dni temu umowy nie naruszają sankcji, bowiem dotyczą sektora naftowego, a nie rynku gazu. - Można mówić tylko o kontrowersjach na poziomie politycznym - podkreśla.

Można zrozumieć motywy prywatnych firm, które niezależnie od sankcji dążą do maksymalizacji zysku. Nie byłoby jednak zgodny na współpracę z Rosjanami, gdyby nie zielone światło ze strony władz największych krajów europejskich, które przecież mają udziały w koncernach biorących udział w projekcie.

Piotr Maciążek zwraca uwagę na to, że ze względu na konieczność wyłączania bloków węglowych i trwający proces przechodzenia Niemiec na zieloną energię, gaz jest kluczowym strategicznym aktywem. Rozbudowa Nord Streamu umacnia naszych zachodnich sąsiadów na pozycji rozdającego karty w energetyce zachodnioeuropejskiej.

Co z polityką energetyczną całej Unii? - Nie ma szans na zablokowanie przez UE rozbudowy gazociągu. Ewentualnie może dojść do opóźniania realizacji projektu - uważa Maciążek. Zwraca uwagę na fakt, że Gazprom będzie jednocześnie właścicielem gazociągu i dostawcą dedykowanego dla niego surowca. Teoretycznie Komisja Europejska nie powinna się na to zgodzić, biorąc pod uwagę jedno z kluczowych założeń Unii Energetycznej, które głosi, że jedna firma nie może jednocześnie odpowiadać za przesył i wydobycie. Trzeba jednak przypomnieć, że Komisja Europejska uczyniła już Rosjanom wyjątek w tym zakresie. Chodzi o OPAL, czyli lądową odnogę Nord Streamu, gdzie Rosjanie mogą używać 50 proc. rury - zauważa Maciążek.

##Grozi nam zakręcenie kurków z gazem?

- Gazociąg Jamalski może nie być już potrzebny i kurki zostaną zakręcone - ostrzega Piotr Maciążek. Rosjanie dążą do tego, aby sprzedawać gaz bez pośredników, a Jamał biegnie do Niemiec po drodze przez Białoruś i Polskę.

Teoretycznie PGNiG ma podpisane umowy, w których zdefiniowane są punkty odbioru gazu - od strony ukraińskiej i białoruskiej. W praktyce nie muszą one do końca gwarantować nam bezpieczeństwa. W czarnym scenariuszu, gdyby gaz przestał płynął Jamałem, Rosjanie chcieliby wypowiedzieć umowy. - W przypadku kraju, który anektuje terytorium sąsiedniego państwa, wszystko jest możliwe - komentuje Maciążek.

Przebieg gazociągu Nord Stream Dodaj wykresy do Twojej strony internetowej

źródło: Gazprom

Jedna z hipotez zakłada konieczność przeorientowania w takiej sytuacji naszej infrastruktury na pobieranie surowca z Niemiec, a zdaniem ekspertów nie jesteśmy do tego przygotowani. Poza tym moglibyśmy stracić status państwa tranzytowego, co wiąże się z brakiem przychodów z tytułu pośredniczenia w przesyle.

##Rosjanie przejmują kontrolę nad największym magazynem gazu w Europie

Na mocy jednej z umów podpisanych w piątek z niemiecką grupą chemiczną BASF Gazprom przejmie m.in. magazyny, które są dedykowane gazociągowi Nord Stream. Wśród nich jest największy magazyn w Europie o pojemności ponad 4 mld metrów sześciennych. Dla porównania wszystkie polskie magazyny mają około 2,5 mld metrów sześciennych. W zamian należąca do niemieckiego BASF spółka Wintershall uzyska dostęp do złóż na Syberii, zasobnych w około 274 mld metrów sześciennych gazu. W sumie wartość umów między spółkami szacowana jest na miliardy dolarów.

Temat wymiany aktywów wrócił po dziewięciu miesiącach przerwy. W grudniu 2014 roku rozmowy zostały zerwane w związku z konfliktem na wschodzie Ukrainy.

Zobacz też: gaz będzie taniał?

Tagi: gazprom, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
17-11-2018

to superto super

Rozwiń komentarze (1)