Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

PILNE. Tak rynek reaguje na expose Morawieckiego

Druga tura zwolnień w państwowych spółkach będzie znacznie tańsza

Druga tura zwolnień w państwowych spółkach będzie znacznie tańsza

Michał Krupiński w marcu stracił posadę prezesa PZU, ale już w czerwcu przejął stery w Pekao Fot. Jan BIELECKI
Michał Krupiński w marcu stracił posadę prezesa PZU, ale już w czerwcu przejął stery w Pekao
W tym roku kalendarzowym swoje posady stracili m. in. szefowie PZU, Pekao, Alior Banku, JSW i GPW. Dla spółek jednak nie oznaczało to wielkich kosztów. Kwota odpraw jest bowiem znacznie niższa niż przed rokiem, gdy zwalniano prezesów wybranych przez poprzedni obóz rządzący. Wtedy kosztowało to 45 mln zł.

Najdroższe rozstania przypadły na przełom 2015 i 2016 roku. Wtedy z posadą pożegnali się m. in. wieloletni prezesi PZU i Orlenu - Andrzej Klesyk i Jacek Krawiec. Obaj z tytułu odpraw i zakazy konkurencji zgarnęli prawie 4,5 mln zł.

Rozstania z ostatnich miesięcy będą znacznie tańsze. Jak pisze "Dziennik Gazeta Prawna", to zasługa wprowadzonej przez rząd PiS tzw. "ustawy kominowej", ale nie tylko.

Okazuje się bowiem, że na przykład w PZU nie ma już tradycji wypłacania odpraw menadżerom. Jedyna rekompensata dotyczy zakazy konkurencji.

Zwolniony pod koniec marca Michał Krupiński (na zdjęciu) bez pracy pozostawał jednak jedynie przez kwiecień i maj, bo w połowie czerwca objął stery w banku Pekao. A to oznacza niewysokie koszty dla PZU - jedynie dwie pensje, czyli ok. 200 tys. zł. Podobną kwotę dostanie Andrzej Jaworski, który w zarządzie ustąpił miejsca Małgorzacie Sadurskiej.

Żadnej rekompensaty nie dostanie natomiast poprzedni prezes Pekao, Luigi Lovaglio. On kierował instytucją w czasach, gdy właścicielem banku był włoski UniCredit. Ma jednak prawo do premii z wypracowanych przez poprzednie lata zysków. Trudno oszacować, ile to będzie. W ciągu 6 lat swojej prezesury Włoch zarobił aż 52 mln zł.

Jej nominacja wywołała duże poruszenie w polskiej polityce. Porównywano ją nawet do Bartłomieja Misiewicza:

 

Maksymalnie 2,5 mln zł może kosztować rezygnacja prezesa Aliora Wojciecha Sobieraja. Ten objęty jest bowiem 12-miesięcznym zakazem konkurencji i przez ten czas będzie od banku otrzymywał pensję.

Stosunkowo niewiele dostaną natomiast byli prezesi JSW Tomasz Gawlik i GPW Małgorzata Zaleska. Mogą liczyć na odpowiednio 360 i 70 tys. zł. Dla porównania - Paweł Tamborski po odwołaniu z funkcji prezesa giełdy zainkasował 280 tys. zł.

Na pewno jednak nie powtórzą się już takie odprawy, jak ta dla Jacka Krawca. Były prezes Orlenu zainkasował ponad 3 mln zł. I choć spółka nadal jest dość hojna (oprócz zakazu konkurencji oferuje również od 6 do 12 miesięcy odprawy), to przez ustawę kominową znacznie zmniejszyły się zarobki. W najlepszym wypadku Wojciech Jasiński będzie więc mógł liczyć na wypłatę połowy tego, co dostał jego poprzednik.

Roszady w publicznych spółkach zawsze są drogie, ale te z ostatnich miesięcy były wyjątkiem. Wygląda bowiem na to, że kwota nie przekroczy 10 mln zł.

Czytaj także
Polecane galerie
pilker
2017-06-23 13:56
Teraz już wiecie do czego służą spółki skarbu państwa i na co idą pieniądze . Sadurska ma dostawać od pzu 90 tys toć to szok . Dobra dojna zmiana komunistów i złodziei jak to prezesio powiedział.
SSSS
2017-06-23 13:28
pIS KRADNIE ZNZCNIE WIĘCEJ NI POPRZEDNICY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Rocky
2017-06-23 13:06
Dość spółek z udziałem Skarbu Państwa; te spółki służá tylko celom politycznym i sá miejscem na szerzenie interesów rzadzácych partii, nepotyzmu czyli wszystko to co budzi sprzeciw podatników.
Prywatyzować, prywatyzować i raz jeszcze prywatyzować; wolny rynek a nie polityka zweryfikuje byt tych spółek.
Pokaż wszystkie komentarze (33)