Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
państwo islamskie
03.07.2015 08:26

Państwo Islamskie otwiera swoją filię w Rosji

Samozwańczy kalifat Iraku i Syrii ujawnił obecność na pogrążonym od 20 lat w konflikcie Kaukazie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)

W pierwszą rocznicę swego istnienia samozwańczy kalifat Iraku i Syrii ogłosił otwarcie filii na pogrążonym od 20 lat w konflikcie Kaukazie. Od jesieni 2014 roku wielu kaukaskich partyzantów złożyło hołd Abu Bakrowi al-Bagdadiemu, czyli kalifowi Ibrahimowi.

Jeszcze liczniej i jeszcze wcześniej kaukascy mudżahedini opuszczali swoje kryjówki w górach i przez Turcję przeprawiali się do Syrii, by zaciągnąć się do armii Państwa Islamskiego (IS), które początkowo ogłosiło kalifat na zajętych obszarach Iraku i Syrii. Szacuje się, że w szeregach tych wojsk walczy ok. 5 tys. ochotników z Kaukazu, a drugie tyle kaukaskich emigrantów z Europy Zachodniej.

Odpływ kaukaskich partyzantów na Bliski Wschód wynikał z wojennych sukcesów IS, a także z jego oddziaływania na radykalnie nastrojoną muzułmańską młodzież, a także z niepowodzeń, jakie spotykały w ostatnich latach powstańców na rosyjskim Kaukazie. Zbrojna rebelia, która jeszcze w latach 90. wybuchła jako walka o niepodległość Czeczenii, w XXI wieku przerodziła się w dżihadystyczną partyzantkę, szukającą inspiracji i sojuszników w Al-Kaidzie, a ostatnio - w IS.

Przełomem, który przyspieszył upadek kaukaskiego emiratu była śmierć jego ostatniego czeczeńskiego przywódcy Doku Umarowa jesienią 2013 roku. Na jego następcę wybrany został dagestański Awar, Ali Aschab Kebekow, szanowany na całym Kaukazie imam, znawca islamskiej teologii i prawa, ale nie mający żadnego doświadczenia partyzanckiego. Jako emir Ali Abu Muhammad opowiedział się po stronie Al-Kaidy i potępiał IS i okrucieństwa jego wojsk. Nakazał swoim partyzantom, by atakowali wyłącznie cele wojskowe i zabronił im zamachów terrorystycznych, w których mogliby zginąć cywile.

Tłumaczył też, że dżihad oznacza raczej samodoskonalenie niż walkę zbrojną. Śmierć Umarowa i awans ustępującego mu bojowością Kebekowa zbiegły się w dodatku z klęskami kaukaskich partyzantów, ponoszonymi w wyniku nasilonych operacji pacyfikacyjnych wojsk Rosji, mających zapewnić spokój podczas zimowej olimpiady w Soczi w lutym 2014 roku.

Już wtedy wielu niezadowolonych ze stanu rzeczy komendantów partyzanckich porzuciło Kaukaz i wyjechało na Bliski Wschód. Jesienią w kurczącej się armii kaukaskiego emiratu doszło do pierwszych rozłamów. Służbę emirowi wypowiedziało i przeszło pod sztandary kalifatu kilkunastu dagestańskich komendantów z ich wojskowym przywódcą Rustamem Asildierowem na czele.

W kwietniu emir Kebekow zginął w zastawionej przez Rosjan zasadzce pod Bujnackiem, a jego następcą został ogłoszony jego najbliższy towarzysz, imam Mohammed Sulejmanow, kolejny dagestański Awar, noszący partyzancki przydomek - Abu Usman Gimriński. Jego awans przypieczętował upadek kaukaskiego emiratu.

Najpierw w maju na Bliski Wschód wyjechał i złożył przysięgę wierności kalifowi najpopularniejszy z kaukaskich imamów Nadir Abu Chalid, a w ogłoszonym w internecie orędziu wezwał swoich zwolenników, by dołączyli do niego w Syrii i Iraku. W połowie zaś czerwca pod sztandary IS przeszedł jeden z najważniejszych czeczeńskich komendantów Asłan ,,Chamzat" Biutukajew, dowódca najbitniejszego oddziału partyzanckiego (walczą w nim także przyszli zamachowcy samobójcy) Rijad as-Salihijn, założonego jeszcze przez Szamila Basajewa (1965-2006), najsławniejszego z kaukaskich watażków.

Biutukajew, weteran czeczeńskich wojen z lat 90. ogłosił w dodatku, że przysięgę na wierność kalifowi składa w imieniu wszystkich mudżahedinów, pochodzących z Czeczenii. Kilka dni później hołd kalifowi Ibrahimowi złożyli komendanci z Inguszetii oraz z Kabardo-Bałkarii i Karaczajo-Czerkiesji.

W zeszłym tygodniu rzecznik kalifatu Abu Muhammad al-Adnani ogłosił, że kalif Ibrahim przyjmuje kaukaskich mudżahedinów na służbę i ogłasza Kaukaz nowym wilajetem kalifatu. Poza Irakiem i Szamem, obejmującym ziemie Syrii, Jordanii, Libanu, Palestyny i Izraela, w tym roku nowymi wilajetami kalifatu zostały ogłoszone Chorasan - Afganistan, Pakistan i wschodnia część Iranu - oraz region jeziora Czad, gdzie działają nigeryjscy dżihadyści z Boko Haram.

Na przywódcę kaukaskiego wilajetu został wyznaczony 34-letni partyzancki weteran Abu Muhammed al-Kadari, dawny Rustam Asildierow, wywodzący się z dagestańskiej doliny Kadaru. Spośród znaczących kaukaskich komendantów, na stronę IS nie przeszli jeszcze tylko Czeczen Asłanbek Wadałow oraz emir Kabardy, Bałkarii i Karaczaju Selim Szebzuchow.

To, że Kaukaz prędzej czy później stanie się wilajetem kalifatu przepowiadał już we wrześniu Abu Umar al-Sziszani (Tarchan Batiraszwili), gruziński Czeczen, który wybił się na jednego z najważniejszych wojskowych emirów kalifatu i za którego głowę Amerykanie wyznaczyli 5 mln dolarów nagrody. Kaukascy ochotnicy na Bliskim Wschodzie są jednak między sobą skłóceni, a miejscowi Arabowie zarzucają im bezwzględne metody walki, lekceważenie cierpień ludności cywilnej i skłonność, by świętą wojnę wykorzystywać też do brania łupów.

Ogłoszenie Kaukazu wilajetem kalifatu zaniepokoiło władze Rosji. Przyznał to niedawno Aleksandr Bortnikow, szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa, dziedziczki KGB. Skoro Kaukaz stał się częścią kalifatu, to aby wziąć udział w najświętszej - w ich przekonaniu - ze świętych wojen tamtejsi partyzanci nie muszą wybierać się aż na Bliski Wschód. Oznaczać to może nie tylko powrót kaukaskich mudżahedinów do Dagestanu, Czeczenii i Kabardo-Bałkarii, ale groźbę nawrotu terroru, potępianego przez ostatnich przywódców kaukaskiego emiratu, a gorąco zalecanych przez IS.

##Amerykanie polują na liderów islamistów

Państwo Islamskie to radykalna sunnicka organizacja zbrojna, która w czerwcu ubiegłego roku ogłosiła kalifat na zdobytych terenach w Iraku i Syrii. Siły koalicji międzynarodowej pod wodzą USA atakują IS od września 2014 roku. W nalotach na dżihadystów w Iraku poza lotnictwem USA biorą udział samoloty Australii, Belgii, Kanady, Danii, Francji, Holandii i Wielkiej Brytanii. Natomiast w bombardowania w Syrii zaangażowane są siły powietrzne USA, Kanady, Bahrajnu, Jordanii, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Pentagon podał w czwartek, że w połowie czerwca, w ataku lotniczym sił międzynarodowej koalicji pod wodzą USA, zginął w Syrii jeden z liderów Państwa Islamskiego, odpowiedzialny za pozyskiwanie funduszy, werbowanie nowych bojowników i dostawy broni.

Rzecznik Departamentu Obrony, kapitan Jeff Davis poinformował, że Tunezyjczyk Tarik bin Tahar al-Awni al-Harzi zginął 16 czerwca na północnym wschodzie Syrii.

- Jego śmierć znacznie ograniczy dżihadystom możliwości werbowania zagranicznych bojowników - podkreślił Davis.

Pragnący zachować anonimowość urzędnik administracji waszyngtońskiej poinformował, że Tarik bin Tahar al-Awni al-Harzi zginął w ataku amerykańskiego drona. Już wcześniej Pentagon podał, że w połowie czerwca, także w wyniku amerykańskiej operacji, zginął w północnym Iraku jego brat, który również był jednym z przywódców Państwa Islamskiego. Według władz USA był on odpowiedzialny m.in. za atak na amerykański konsulat w Bengazi w Libii w 2012 roku.

Tagi: państwo islamskie, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz