Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Były pracownik Amber Gold przed komisją śledczą. Pastor: "moją wątpliwość wzbudził wpis do KNF"

Były pracownik Amber Gold przed komisją śledczą. Pastor: "moją wątpliwość wzbudził wpis do KNF"

Wojciech Pastor, były pracownik Amber Gold przed sejmową komisją śledczą Fot. PAP/Jacek Turczyk
Wojciech Pastor, były pracownik Amber Gold przed sejmową komisją śledczą

Działalność Amber Gold nie budziła moich wątpliwości; osobiście nie lokowałem w tej spółce pieniędzy, ale mój brat stracił przez nią wszystkie oszczędności - mówił były pracownik tej spółki Wojciech Pastor we wtorek przed komisją śledczą. Wspominał również, jak pierwszy raz w życiu trzymał sztabkę złota.

Czytaj także: Afera Amber Gold. Najbliższy współpracownik Marcina P. odmówił złożenia zeznań

W czasie przesłuchania Jarosław Krajewski (PiS) pytał świadka o jego relacje z małżeństwem P. W tym kontekście przypomniał wcześniejsze zeznania innych świadków. Mówiły one, że Pastor był bardzo bliskim współpracownikiem Katarzyny i Marcina P.

- Może to wyglądało tak z boku. Przede wszystkim moje dobre relacje były zbudowane z panią Katarzyną (...), natomiast nie miałem aż tak zażyłych relacji z panem Marcinem, jak twierdziło kilku świadków. Moje miejsce pracy było w Warszawie. (...) Pojawiałem się 2-3 razy w miesiącu w centrali, aby się rozliczyć z faktur, paliwa, pracy, dokumentacji, umów i wtedy rzeczywiście byłem często z panią Kasią, co było związane z pracą - tłumaczył.

Sztabka złota na firmowym szkoleniu

Pastor odniósł się też do początków współpracy z Amber Gold. Tłumaczył, że podczas szkolenia wprowadzającego do firmy został poinformowany o tym, że firma inwestuje w złoto, zakupuje je w różnych miejscach, handluje nim w trakcie lokaty założonej przez klientów kilkukrotnie i "stąd ten procent zysku z tej lokaty jest taki, a nie inny".

Komisja ds. Amber Gold. Nietypowe przesłuchanie teściowej Marcina P. Zobacz wideo:


 

- Wtedy widziałem nawet takie złoto. Pamiętam to jak dziś. Poprosiłem o potrzymanie tego złota, bo nigdy nie widziałem takiej sztabki wcześniej - powiedział. I dodał, że była to półkilogramowa sztabka.

Dopiero wpis do KNF wzbudził zaniepokojenie, ale Marcin P. uspokajał

- A kiedy pan po raz pierwszy dowiedział się, że Amber Gold nie kupuje za pieniądze klientów złota, czyli, że wpłaty (klientów) są na dużo wyższą kwotę, niż zostało zakupione złoto - dopytywał Krajewski.

- Z doniesień medialnych - odpowiedział. Jak dodał, nigdy nie pytał zarządu spółki o złoto, gdyż "dla mnie było oczywiste", że Amber Gold inwestuje w złoto.

- Sama działalność Amber Gold nie budziła wątpliwości. Bardziej moją wątpliwość budził wpis do KNF - mówił Pastor, wskazując, że w pewnym momencie zaczęły pojawiać się publikacje medialne na ten temat.

Chodzi o umieszczenie jeszcze w 2009 r. Amber Gold na liście ostrzeżeń publicznych przez Komisję Nadzoru Finansowego.

- Dowiedziałem się o tym z internetu i poprosiłem o wyjaśnienie tego faktu. Te wszystkie wytłumaczenia Katarzyny P., całego zarządu były naprawdę logiczne - stwierdził świadek.

Krajewski pytał jednak, kiedy świadek przekonał się, że Amber Gold "jest przekrętem". Pastor odpowiedział, że dokładnie to pamięta. Miało to miejsce - jak mówił - po konferencji prasowej Marcina P., podczas której wyjaśniał, że pieniądze klientów są zablokowane, znajdują się na kontach technicznych i klienci odzyskają je w ciągu dwóch dni. - Wtedy były zapewnienia zarządu, że te pieniądze zostaną wypłacone, ale tak się nie stało - dodał.

Poseł PiS dopytywał więc, czy świadek lokował swoje oszczędności w Amber Gold. - Ja nie, ale mój brat stracił wszystkie swoje oszczędności w tej firmie. To było 8 tys., ale to były jego wszystkie oszczędności - odpowiedział Pastor.

Jak Pastor znalazł pracę w Amber Gold

Podczas przesłuchania Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) pytał z kolei świadka o to, jak poznał małżeństwo P. Ten tłumaczył, że stało się to, gdy był zatrudniony w firmie "Nowe ogrody", która zajmowała się sprzedażą mieszkań w Gdańsku, a P. byli jego klientami. Dodał, że przygotowując się do negocjacji, dowiedział się z internetu, że małżeństwo P. prowadzi firmę Amber Gold, która była instytucją finansową.

Następnie - jak dodał świadek - w 2010 r. z przyczyn osobistych pilnie poszukiwał pracy w Warszawie i w tym czasie znalazł ogłoszenie, że Amber Gold poszukuje pracowników. Jak tłumaczył, ze względu na to, że nie otrzymał informacji zwrotnej ze spółki, zdecydował się spotkać z Katarzyną P. i osobiście wręczyć jej swoją ofertę. Umowę o pracę podpisał jesienią 2010 r., a do jego obowiązków należało pozyskiwanie lokali dla oddziałów Amber Gold w "topowych lokalizacjach".

Odpowiadając na pytania członków komisji, Pastor zapewniał, że nigdy nie był świadkiem rozmowy pomiędzy małżeństwem P. dotyczącej złota Amber Gold. Nikt też - jak mówił - nie zlecał mu, by ukryć złoto.

Rafał Białkowski, PAP

PAP
Czytaj także
Polecane galerie
Volak
2017-10-11 08:07
JAK MOŻE PEŁNIĆ OBOWIĄŻKI PRZEWODNICZĄCEGO TEJ KOMISJI BEZ WYKSZTAŁCENIA PRAWNICZEGO ALE WIE IŻ ZA TE ZASŁUGI BĘDZIE KANDYDATEM NA PREZYDENTA WARSZAWY
dziennikarz
2017-10-11 07:43
bidula nic nie widział, nic nie wie , a do jego obowiązków służbowych należało głównie "przebywanie z panią Kasią"
SKOKowa
2017-10-10 23:49
Jestem była pracownicą upadłego SKOK. 6 miesięcy wcześniej było wiadomo, że upadniemy ale dyrekcja nakazała ciągle przyjmować wkłady od klientów, żeby było na wypłaty. Kiedy będzie komisja śledcza w sprawie SKOK?
Pokaż wszystkie komentarze (5)