Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
pielęgniarki
10.09.2015 12:22

Protest pielęgniarek w Warszawie skończony. Jest propozycja resortu zdrowia i odpowiedź pielęgniarek

W czwartek pielęgniarki i położne z całego kraju manifestują w Warszawie. Domagają się 1500 zł podwyżki i poprawy warunków pracy. Resort zdrowia zapowiada, że wynagrodzenia pielęgniarskie wzrosną od września, średnio o 300 zł brutto.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/Paweł Supernak)

Podwyżki dla pielęgniarek i położnych w wysokości po 400 zł przez kolejne cztery lata zaproponował w czwartek minister zdrowia Marian Zembala. W Warszawie skończył się właśnie protest Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Pielęgniarki o propozycji Mariana Zembali mówią krótko: negocjacje są bezcelowe. Zdecydowały jednak, że usiądą znów do stołu.

Aktualizacja: 16:45

Tysiące pielęgniarek z całej Polski wzięło udział w manifestacji w Warszawie. Protestowały przed Kancelarią Premiera, a następnie przeszły przed Sejm. Minister zdrowia profesor Marian Zembala, który spotkał się z protestującymi, zaproponował, że ich wynagrodzenia będą rosły o 400 złotych przez 4 lata. Pielęgniarki zapowiedziały rozmowy na ten temat w najbliższy wtorek w Ministerstwie Zdrowia, na razie ogłaszają pogotowie strajkowe.

- Odpowiadając na stanowisko Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, które otrzymaliśmy dzisiaj, w porozumieniu z prezesem NFZ proponuję podniesienie miesięcznej kwoty wynagrodzenie dla pielęgniarek i położnych, które realizują świadczenia z Narodowym Funduszem Zdrowia, o kwotę średnią 400 zł przez kolejne 4 lata - powiedział dziennikarzom minister zdrowia.

- Podwyżki będą przekazane w formie rozporządzenie ministra zdrowia jako dodatkowe środki finansowe do umów z NFZ - dodał minister.

W czwartek pielęgniarki i położne z całego kraju manifestowały w Warszawie. Domagają się 1500 zł podwyżki i poprawy warunków pracy. Resort zdrowia zapowiadał wcześniej, że wynagrodzenia pielęgniarskie wzrosną od września średnio o 300 zł brutto. To jednak protestujących nie satysfakcjonują.

Manifestację zorganizował Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych. Przewodnicząca związku Lucyna Dargiewicz podziękowała pielęgniarkom za przyjazd do Warszawy i wyraziła zaskoczenie tak dużą liczbą protestujących. - Dość już pieniędzy, które nie są zagwarantowane, nie są rozwiązaniem naszych problemów, nie są wliczone na stałe do naszych poborów. Trzeba rozwiązań systemowych. My nie chcemy wychodzić na ulice co parę lat, my chcemy pracować z pacjentem - mówiła Dargiewicz.

Do protestujących pielęgniarek wyszli minister zdrowia Marian Zębala i wiceminister Cezary Cieślukowski. Zębala chciał przemówić do protestujących, jednak organizatorzy nie zgodzili się na to tłumacząc, że nie zostali wcześniej o tym poinformowani. - Jest dużo niepotrzebnych emocji, ale trzeba się kierować przesłaniem, którym jest pomoc dla tego środowiska - skomentował decyzje pielęgniarek minister Zembala i zapewnił że rozumie ich argumenty.

Następnie pielęgniarki poszły w stronę Urzędu Rady Ministrów, by złożyć tam swoje stanowisko. Uczestnicy manifestacji mieli transparenty z napisami: "Dość ignorowania nas i naszego zawodu, mówimy stop", "Naszego kraju nie stać na pielęgniarkę? Specjalista będzie kosztował drożej"

Czego chcą pielęgniarki?

Pielęgniarki domagają się 1500 zł brutto podwyżki. OZZPiP proponował rozwiązanie, zgodnie z którym resort zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia miałyby zagwarantować wzrost wynagrodzenia zasadniczego pielęgniarek i położnych co roku o 500 zł przez kolejne 3 lata.

Związek chce również, by podwyżką były objęte wszystkie pielęgniarki, a także aby resort zdrowia określił minimalny wzrost wynagrodzeń. Zdaniem OZZPiP wzrosnąć powinny wynagrodzenia zasadnicze pielęgniarek i położnych.

Wśród postulatów OZZPiP jest też m.in. żądanie określenia niezbędnej liczby pielęgniarek i położnych na poszczególnych oddziałach przy kontraktowaniu świadczeń zdrowotnych z NFZ w celu zapewnienia bezpieczeństwa pielęgniarkom, położnym i pacjentom.

Lider ugrupowania Nowoczesna Ryszard Petru powiedział na czwartkowym briefingu przed siedzibą rządu, że pielęgniarki to jedyna grupa społeczna, której protest popiera. Zdaniem polityka problemem w Polsce jest coraz wyższa średnia wieku pielęgniarek i brakuje osób, które mogłyby wykonywać ten zawód. - W niedługim okresie nie będzie miał nas kto leczyć. To jest wyjątkowa sytuacja. Ewidentnie rynek w tym wypadku nie działa i wynagrodzenia są bardzo niskie - mówił Petru. - Premier lekarz nie uzdrowi kraju bez pielęgniarek - dodał.

Dyrektor departamentu pielęgniarek i położnych resortu zdrowia Beata Cholewka w środę podczas konferencji prasowej zaapelowała, by protest pielęgniarek "nie naruszał praw pacjenta, by pacjenci nie pozostali bez opieki".

To nie koniec negocjacji

Wiceminister zdrowia Cezary Cieślukowski w środę zaznaczył, że decyzja o podwyżkach nie kończy negocjacji resortu z pielęgniarkami. - Moglibyśmy dojść do poziomu wzrostu wynagrodzeń nawet 1,5 tys. zł, pod warunkiem, że będzie akceptacja środowiska, żeby rozłożyć to na dłuższy okres czasu - mówił. Resort proponuje, by łączna docelowa kwoty podwyżki (1500 zł) była osiągnięta do 2020 r.

Resort zdrowia przygotowuje też m.in. przepisy precyzujące kwalifikacje i liczbę pielęgniarek i położnych udzielających świadczeń gwarantowanych. MZ chce także, by pielęgniarki były uwzględniane w projektach i badaniach naukowych, grantach krajowych i międzynarodowych.

Pielęgniarki, mówiąc o swej trudnej sytuacji, przywołują statystyki z których wynika, że w Polsce przypada 5,2 pielęgniarki na 1000 mieszkańców, podczas gdy np. w Szwajcarii - 16, w Dani - 15, w Szwecji - 11, a Czechach i w Słowenii - 8. Jak mówią, średnia wieku pielęgniarek to 49 lat, a w Polsce zatrudnionych jest więcej pielęgniarek powyżej 65 lat, niż pielęgniarek w wieku 21-25 lat.

Pod koniec maja Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych rozpoczęła kampanię społeczną "Ostatni dyżur", w ramach której są zbierane podpisy pod petycją zawierającą apel do rządu i parlamentarzystów o "podjęcie natychmiastowych działań w celu opracowania i wdrożenia programu zabezpieczenia społeczeństwa w świadczenia realizowane przez pielęgniarki i położne". Podpisy będą zbierane do listopada, a następnie zostaną przekazane rządowi. Dotychczas pod petycją podpisało się ponad 100 tys. osób.

Pielęgniarki nie chcą kolejnych rozmów?

- Dalsze rozmowy z Ministerstwem Zdrowia są bezcelowe, projekt rozporządzenia nie daje żadnej gwarancji podwyżek - powiedziała rzeczniczka OZZPiP Halina Peplińska przemawiając w czwartek podczas demonstracji pielęgniarek i położnych w Warszawie.

- Związek ocenia, że prowadzenie dalszych rozmów w Ministerstwie Zdrowia jest niecelowe, skoro projekt rozporządzenia w brzmieniu nieakceptowanym przez OZZPiP został przekazany do konsultacji zewnętrznych. Oznacza to, że Ministerstwo Zdrowia nie zamierza już nic w tym projekcie zmienić - oceniła Peplińska.

Według związku projekt rozporządzenia dotyczący ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń "nie daje żadnej gwarancji wzrostu wynagrodzeń zasadniczych pielęgniarek i położnych, dzieli pielęgniarki i położne na te, które jakiś wzrost wynagrodzenia, najprawdopodobniej w formie czasowego dodatku, otrzymają; i te, które w ogóle nie otrzymają żadnego wzrostu płac".

Tagi: pielęgniarki, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz