Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Reforma edukacji będzie kosztować miliony. Samorządy szukają pieniędzy

Reforma edukacji będzie kosztować miliony. Samorządy szukają pieniędzy

Fot. East News
Remonty, zakup wyposażenia i dostosowanie szkół do przyjęcia uczniów - to wyzwania, z którymi muszą mierzyć się samorządy przed startującą od września reformą edukacji. Dla największych miast oznacza to wydatek nawet 70 mln zł. Trwa szukanie pieniędzy w miejskich budżetach i radykalne cięcie kosztów.

Prace związane z modernizacją placówek samorządy rozkładają na kilka lat. W sierpniu przeprowadzane są tylko najpotrzebniejsze remonty - głównie budowa szatni i łazienek, które mają służyć dzieciom od nowego roku szkolnego.

- Obecnie szacujemy, że koszt reformy edukacji wyniesie ok. 4,8 mln zł - mówi "Rzeczpospolitej" Jan Machowski z krakowskiego urzędu miasta.

Co czeka twoje dziecko 1 września? Zobacz wideo:

4,5 mln zł na same remonty wyda z kolei Gdańsk. Ale władze miasta mają świadomość, że to dopiero początek.

- Przeprowadzenie prac, mających na celu dostosowanie szkół do skutków reformy oświatowej, jest konieczne, by zapewnić dzieciom odpowiednie warunki do rozwoju i nauki. Prace te pochłoną około 37 mln zł (bez odpraw nauczycielskich), które pochodzą z budżetu gdańszczanek i gdańszczan - poinformował Piotr Kowalczyk, zastępca prezydenta Gdańska.

Kolejne 7 mln zł to wyposażenie szkół w meble i pomoce dydaktyczne, a budowa pracowni przedmiotowych ma pochłonąć w najbliższych dwóch latach 25 mln zł.

Łódź zabezpieczyła w tym roku na reformę oświaty 4 mln zł, ale ostateczne koszty nie są jeszcze znane. Trzeba wymienić ławki i krzesełka na takie, które lepiej odpowiadają młodszym dzieciom. Do tego odprawy dla tracących pracę nauczycieli.

- Liczymy na to, że ministerstwo spełni swoje obietnice i pokryje koszty zmian w oświacie. Do 13 października miasto złoży wniosek o zwrot kosztów reformy - mówi "Rz" Jolanta Baranowska z biura prasowego łódzkiego magistratu.

Warszawa wyda na reformę aż 70 mln zł i to bez odpraw dla nauczycieli. Z ministerstwa stolica dostała zaś ledwie 3,5 mln.

Jak pisze "Rzeczpospolita", miasta, by znaleźć pieniądze, muszą decydować się na cięcie kosztów. Tak jak w Kielcach, gdy miejscy radni sugerują, by z tego powodu zawiesić budżet obywatelski.

samorządy, nauczyciele, reforma edukacji, koszty reformy
Czytaj także
Polecane galerie
qwr2r2
2017-08-20 22:53
A może znajdzie się jakiś odważny i poda do sądu minister oświaty która twierdzi że reforma nic nie będzie kosztowala??? Tak bezczelne klamstwa i żadnej reakcji samorzadu??
ZK590
2017-08-11 08:14
niech gminy zwolnią 50% urzędników co wpłynie na sprawniejsze kierowanie urzędem, niech pozwalaniają główne księgowe np. m.in. w szkołach, bibliotekach które to generują milionowe koszty a pracę powinna wykonywać zbiorczo JEDNA osoba.
Gobi
2017-08-10 20:15
Nie no przecież we wszystkich wyliczeniach rządu (ministra) jest zaznaczone, że reforma kosztuje ZERO!! ZŁ. Dodrapałem się, z niemałym trudem do co najmniej kilku takich materiałów. Nie chwalą się tym za bardzo, bo to wierutna bzdura. Przykład: szkoła branżowa ma być sfinansowana z oszczędności, jakie powstaną za kilka lat w związku z szybszym wejściem na rynek krócej kształconych młodych ludzi. Ale to moze za kilka lat !!! A co dziś? Takich kwiatków typu brak podręczników, brak doposażenia zgodnego z nową podstawą programową jest dużo więcej. A nie ruszyłem jeszcze reformy gimnazjów i podstawówek. To metoda PiS - najpierw wymyslimy a potem się jakoś poprawi.
Pokaż wszystkie komentarze (85)