Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Reforma systemu zdrowia zaszkodzi pacjentom? Eksperci ostrzegają

77
Podziel się

Projekt nowelizacji ustawy, który zakłada utworzenie sieci szpitali, będzie sprzyjał największym szpitalom. Szanse na kontrakty z płatnikiem stracą mniejsze i prywatne placówki. Bez prywatnego kapitału państwo nie poradzi sobie z ochroną zdrowia – przestrzegają eksperci Pracodawców RP.

Reforma systemu zdrowia zaszkodzi pacjentom? Eksperci ostrzegają
(Syda Productions, Shutterstock)
bDAshOyJ

Projekt nowelizacji ustawy, który zakłada utworzenie sieci szpitali, będzie sprzyjał największym szpitalom. Szanse na kontrakty z płatnikiem stracą mniejsze i prywatne placówki. Bez prywatnego kapitału państwo nie poradzi sobie z ochroną zdrowia - przestrzegają eksperci Pracodawców RP.
- Jeżeli jakość w ochronie zdrowia nie ma znaczenia, jeżeli nie liczy się pacjent i do tego chcemy odrzucić sektor prywatny, a mówi się o tym już bardzo jednoznacznie, to naprawdę zbliżamy się do sytuacji, kiedy pacjent zostanie pozostawiony sam sobie - przekonuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Andrzej Mądrala, wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych, wiceprezydent Pracodawców RP.

Do konsultacji społecznych zostały przekazane projekty ustaw dotyczące sieci szpitali, podstawowej opieki zdrowotnej oraz ratownictwa medycznego. Ministerstwo Zdrowia zakłada utworzenie sieci szpitali, w ramach której placówki miałyby zagwarantowane finansowanie ze środków publicznych. Sposób finansowania miałby zależeć od grupy, do której zostanie przypisany konkretny szpital, to zaś będzie zależeć od liczby oddziałów.

bDAshOyL

Eksperci alarmują, że projekt sieci sprzyja największym placówkom, więc poszkodowane będą te mniejsze. Niewykluczone, że część placówek, aby zbilansować budżet, będzie musiała ograniczyć liczbę przyjmowanych pacjentów. Nie wiadomo też, co stanie się z prywatnymi szpitalami, które prawdopodobnie nie wejdą do sieci szpitali.

Uczestnicy panelu dyskusyjnego „System ochrony zdrowia - publiczny czy prywatny?”, który odbył się w ramach I Kongresu Zdrowia Pracodawców RP podkreślali, że powrót do finansowania budżetowego spowoduje spadek jakości świadczeń, a państwo nie poradzi sobie w kwestii ochrony zdrowia bez prywatnego kapitału.

- Bogaty pacjent da sobie radę, pójdzie do prywatnych szpitali, zapłaci za leczenie. Ale jesteśmy niezbyt bogatym narodem, jest wiele rodzin, których na to nie stać - przestrzega Mądrala.

- Bardzo nam zależy na tym, żeby sektor prywatny był partnerem całego systemu i dopełnieniem sektora publicznego. Tym bardziej że dorobek prywatnych podmiotów jest znaczący. 1/3 wszystkich wydatków na ochronę zdrowia to są wydatki prywatne. W latach 2010-2014 wszystkie wydatki inwestycyjne wyniosły 30 mld zł, z czego 10 mld pochodziło z sektora prywatnego. Polski nie stać na zaprzepaszczenie tych inwestycji i rezygnację z kolejnych. Jeżeli rzeczywiście chcemy, żeby pacjent był w centrum uwagi, to w sferze ochrony zdrowia musi być konkurencja, która wspiera innowacje i podnoszenie jakości opieki. Bez współistnienia i współpracy obu sektorów będzie to bardzo trudne, o ile w ogóle osiągalne - ocenia Anna Rulkiewicz, prezes Medycyny Prywatnej, wiceprezydent Pracodawców RP.

bDAshOyR

Obecnie co trzecia złotówka przekazywana świadczeniodawcom przez NFZ trafia do prywatnych jednostek. Roczne wydatki na zdrowie w Polsce to ok. 118 mld zł. Ponad połowa pacjentów (63 proc.) korzysta zarówno z publicznej, jak i z prywatnej służby zdrowia.

Do 2025 r. do grupy osób w wieku 75+ wejdzie powojenny wyż demograficzny, co spowoduje istotny wzrost kosztów leczenia.

- To w naszym przekonaniu niemożliwe, żeby państwo poradziło sobie ze wszystkimi problemami zdrowotnymi i wzięło na siebie pełną odpowiedzialność za zdrowie Polaków w sytuacji starzejącego się społeczeństwa, ogromnego niedoboru personelu medycznego i mocno ograniczonego budżetu. Jesteśmy krajem na dorobku, dlatego konieczne jest współdziałanie obu sektorów i silna ręka regulatora, który będzie wyznaczał właściwe ramy działalności i publicznych, i prywatnych podmiotów - przekonuje Anna Rulkiewicz.

Sektor prywatny może też pełnić istotną rolę w zmianie zakresu medycyny pracy. Obecnie obejmuje ona wyłącznie zatrudnionych na umowę o pracę, tymczasem osoby aktywne zawodowo to również te pracujące na podstawie umów cywilnoprawnych. Gdyby medycyna pracy swoim zasięgiem objęła wszystkich aktywnych zawodowo Polaków, czyli ok. 16 mln osób, miałaby istotne znaczenie dla zdrowia publicznego.

bDAshOyS

- Medycynę pracy należy wykorzystać do celów profilaktycznych, a nie jak obecnie wyłącznie do stwierdzania przydatności do pracy. Musi ona być zorientowana przede wszystkim na ochronę przed chorobami, zwłaszcza cywilizacyjnymi, czyli na utrzymywanie pracowników w zdrowiu. Medycyna pracy powinna odgrywać rolę doradczą i docelowo objąć opieką wszystkich pracujących, a nie tylko osoby zatrudnione na umowę o pracę. Demografia jest nieubłagana i jeżeli polska gospodarka ma się długofalowo rozwijać, to musimy móc dłużej pracować. Dlatego obok pracodawców także państwo powinno wziąć na siebie odpowiedzialność za zdrowie osób pracujących. To zresztą zaprocentuje w wielu wymiarach. Chociażby w tym, że będziemy mieć mniejsze wydatki na leczenie pracujących i zdrowszych emerytów - podkreśla Anna Rulkiewicz.

Receptą na poprawę sytuacji polskiej ochrony zdrowia może być również koordynowana ochrona zdrowia. Jednak także i w tym wypadku konieczna byłaby współpraca sektora publicznego z prywatnym.

- Idealną formą współpracy byłoby konsorcjum koordynowanej ochrony zdrowia. To kosztowo najbardziej efektywna metoda organizacji ochrony zdrowia - mówi Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Księga Rekomendacji, przekazana ministrowi zdrowia przez naukowców, lekarzy i ekonomistów po I Kongresie Zdrowia Pracodawców RP, wskazuje, że w opiece koordynowanej konieczne jest opracowanie nowego modelu dysponowania budżetem, wprowadzenie zachęt do wdrażania pojedynczych technik koordynacji czy zwiększenie transparentności informacji o działaniu systemu opieki. Celem opieki jest zapewnienie pacjentowi leczenia z uwzględnieniem prewencji i diagnostyki oraz płynne przechodzenie od podstawowej opieki do szpitalnej. To zaś mogą zapewnić koordynatorzy opieki.

bDAshOyT

- Powinien być nim odpowiednio przeszkolony koordynator, ale nie szukajmy wśród lekarzy czy pielęgniarek, których jest zbyt mało i są przeciążeni swoimi zadaniami. To powinni być absolwenci studiów z zakresu zdrowia publicznego, więc wcale niemała grupa. To ogromny potencjał niewykorzystany w naszym systemie - podkreśla Jarosław Fedorowski.

bDAshOzm
wiadomości
gospodarka
Źródło:
Newseria
KOMENTARZE
(77)
tomasz.rze
4 lata temu
A może od razu podzielić szpitale na "resortowe dla zasłużonych działaczy PiS i ich rodzin" oraz na te zwykłe, dla tzw. obywateli.
Sprawiedliwy9...
4 lata temu
Ciekawe co z przychodniami lelarzy rodzinnych? Obecnie ponad 90 % tych przychodni to jednostki prywatne majace podpisane kontrakty z NFZ czyli chorzy nie płacą za wizyty. Wg założeń PiS preferowane będą przychodnie publiczne , czyli państwowe. Czy PiS zamierza znacjonalizować Podstawową Opiekę Zdrowotną?
wert
4 lata temu
Jarek to chyba oszalal- genetycznego-arystokratycznego odmienca Radziwilla zrobil ministrem. Zgliszcza po nim beda nie do opisania. Czy uda mu sie wskrzesic komunistyczna sluzbe zdrowia ???? Jarek na starosc oszalal !!!
bDAshOzn
qewtt
4 lata temu
całe założenia zmian w systemie ochrony zdrowia to cofnięcie się o 30 lat wstecz; pomysł, że w każdym województwie mają pozostać 1-3 ośrodki kliniczne ("państwowe") realizujące najwyżej płatne świadczenia spowoduje wydłużenie kolejek (znam szpitale powiatowe, zatrudniające świetnych fachowców z wieloletnim doświadczeniem w "klinikach", które od lat implantują biodra, kolana itp i które w związku z założeniami reformy będą zmuszone zamknąć oddziały); do tego pomysł, by w szpitalach personel pracował wyłącznie na 8-godzinnym etacie wcale nie będzie zachęcał do wykonywania większej liczby zabiegów (poza tym mamy w kraju za mało lekarzy by móc sobie pozwolić na taki luksus); duży szpital to też dużo większe koszty funkcjonowania, ogromna ilość osób zaangażowanych w "bardzo ważną pracę biurową"; szpitale prywatne też płacą podatki, nie mają (jak sądzę) długów w ZUS, a przede wszystkim kierowane są w oparciu o rachunek ekonomiczny; z moich spostrzeżeń wynika, że nie można tego powiedzieć o szpitalach klinicznych, które mają zazwyczaj ogromnie rozbudowaną przestrzeń gabinetową (często wykorzystywaną jedynie parę godzin dziennie), zadłużają się w kolejnych latach, płacąc przy tym (zazwyczaj) nie gorzej niż te prywatne... zobaczymy...
BSE
4 lata temu
reforma stworzy znowu więcej foteli do obsadzenia swoimi ludźmi . kolejki i limity jak są tak będą
...
Następna strona