Notowania

Program gospodarczy Trumpa to chaos

Eksperci zwracają uwagę, że Donald Trump nie ma spójnego programu ekonomicznego, a niektóre jego pomysły są katastrofalne. Już sam jego wybór na prezydenta wywoła turbulencje na rynkach. Program Hillary Clinton to kontynuacja polityki Baracka Obamy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)

- Zgadzam się z opiniami tych ekspertów, którzy mówią, że już sam fakt wybrania Trumpa na prezydenta spowoduje zachwiania na globalnych rynkach. Rynki nie lubią niepewności. Ale po zawirowaniach przyjdzie uspokojenie i oczekiwanie na rozwój sytuacji - mówi w rozmowie z PAP prof. Witold Orłowski, ekonomista, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

"Washington Post" komentuje 30-stronicowy dokument opublikowany niedawno przez doradców Trumpa; jego współautor, ekonomista z Uniwersytetu Kalifornii Peter Navarro nazywa ten tekst wyczerpującą doktryną ekonomiczną kandydata.

Jednym z głównych założeń opisanych w dokumencie jest renegocjacja porozumień handlowych Ameryki, a także nałożenie taryf celnych na kraje naruszające normy handlowe i - jeśli Trump uzna to za konieczne - wycofanie się ze Światowej Organizacji Handlu. Kandydat Republikanów wzywa nawet do nałożenia na towary meksykańskie 35-procentowego cła, a na chińskie - 45-procentowych taryf.

Program Trumpa zakłada, że spowoduje to w ciągu dwóch lat zlikwidowanie deficytu handlowego USA.

- Jeśli nie uda się (Trumpowi) zmienić zasad, którymi rządzi się globalizacja, to będzie musiał stawić czoło kolosalnemu deficytowi budżetowemu - komentuje ten pomysł "WP".

Taka strategia może przynieść fatalne skutki, prowadzące do eskalującej wojny handlowej między państwami, która w dramatyczny sposób spowolni zarówno światowy handel, jak i wzrost gospodarczy - ostrzega dziennik.

"Wall Street Journal" zauważa, że w programie Trumpa są sprzeczności, jak np. założenie obniżenia deficytu handlowego, co można by osiągnąć poprzez osłabienie dolara, a jednocześnie postulat podniesienia stóp procentowych, co najprawdopodobniej umocniłoby amerykańską walutę.

"WP" ostrzega też przed planem ponownej deregulacji Wall Street, co - zdaniem dziennika - może rychło doprowadzić do powtórki kryzysu finansowego z 2008 roku.

Jednak najbardziej kuriozalne wypowiedzi Trumpa na temat gospodarki to - zdaniem ekspertów - "renegocjacja zadłużenia publicznego" Ameryki, czyli innymi słowy ogłoszenie niewypłacalności w nadziei na restrukturyzację długu, który znajduje się w portfoliach prywatnych inwestorów.

- Nierealne jest mówienie o renegocjacji spłaty zadłużenia publicznego - nie ma renegocjacji, jest po prostu ogłoszenie bankructwa państwa (...). Byłaby to ruina wiarygodności USA - mówi prof. Orłowski.

Pomysły, które przedstawia Trump, jak zrywanie umów, zaczynanie wojen handlowych, obniżanie podatków, to nie jest żadna doktryna ekonomiczna i nie ma w tym żadnego spójnego pomysłu - kontynuuje Orłowski.

Podkreśla też, że planowane przez Trumpa obniżki podatków będą najbardziej opłacalne dla najbogatszej części społeczeństwa; mają one pobudzić gospodarkę, ale nie wiadomo, jak zbilansować ten plan z planowanym zwiększeniem wydatków na infrastrukturę. Raczej nie wygląda na to, że jego pomysły wpisują się w jakąś przemyślaną całość budżetową.

Zdaniem Orłowskiego należy oczekiwać, że jeśli wygra kandydat Republikanów, to będzie sporo bałaganu w polityce gospodarczej, lecz wiele rzeczy stanowiących teraz elementy jego programu ekonomicznego pozostanie na papierze. Niewykluczone, że Kongres nie pozwoli na wprowadzenie niektórych pomysłów i skończy się na obniżeniu podatków, bardziej agresywnej retoryce wobec Chin, więc nadal będzie rosło zadłużenie publiczne USA.

- Oczywiście może się okazać, że pomysły Trumpa, na przykład na zrywanie umów handlowych i protekcjonizm, choć nie są w pełni do zrealizowania, to jednak wyznaczą pewne kierunki polityki. Efekty wojen handlowych byłyby bardzo groźne (...). Miałoby to też fatalne konsekwencje polityczne, zwłaszcza w połączeniu z politycznym izolacjonizmem czy agresywnym postępowaniem wobec partnerów handlowych - konkluduje prof. Orłowski.

Nieco prostsza jest ocena programu gospodarczego kandydatki Demokratów. Zdaniem Orłowskiego "jest to po prostu plan kontynuowania polityki Obamy".

Program Clinton zakłada jednak więcej osłon i wydatków socjalnych, w dużej mierze w reakcji na plany Berniego Sandersa, który ze sporym sukcesem konkurował z Clinton o nominację Partii Demokratycznej i otwarcie określał się jako socjalista.

Clinton chce podnieść podatki dla najbogatszych Amerykanów, a dla tych, których majątek przekracza 500 mln dol., miałby on wynieść nawet 65 proc. Wpływy z tych podatków mają zostać przeznaczone na szkolenia zawodowe, które pozwoliłyby zmniejszyć tę część bezrobocia, która jest wynikiem robotyzacji produkcji i postępów technologicznych. Obniżone byłyby jednak podatki dla tych firm, które tworzą nowe miejsca pracy.

Jak komentuje prof. Orłowski, w programie gospodarczym Clinton nie ma rewolucyjnej wizji, ale wszytko jest spójne. To plan na spokojne wychodzenie z kryzysu, ale bez socjalistycznych eksperymentów.

Tagi: świat, polska, handel, umowy, gospodarka, wybory, kandydaci, pap, usa, analiza, wiadomości, najważniejsze, gospodarka światowa
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
29-09-2016

ObserverTaa, pewnie. Lewactwo wyłazi z każdej dziury.

30-09-2016

MarcinAmerykańskie miejsca pracy wrócą do USA to będzie kryzys... Tak, dla tych szefów wielkich korporacji i banksterów, którzy dotychczas mieli … Czytaj całość

29-09-2016

luca_frtak kontynuacja polityki arabii saudyjskie która sponsoruje Clinton.... ściema i tyle...

Rozwiń komentarze (3)