Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Zakaz handlu w niedzielę częściowo niekonstytucyjny. Jest błąd w projekcie

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedzielę częściowo jest niezgodna z Konstytucją – wynika z opinii prawnej przygotowanej przez prof. Chmaja. Chodzi o zapisy dotyczące zakazu otwierania sklepów przez franczyzobiorców. „Solidarność” przyznaje się do błędu i twierdzi, że będzie apelować do posłów o zmianę tego przepisu.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Andrzej Hulmika/WP)

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedzielę częściowo jest niezgodna z Konstytucją – wynika z opinii prawnej przygotowanej przez prof. Chmaja. Chodzi o zapisy dotyczące zakazu otwierania sklepów przez franczyzobiorców. "Solidarność" przyznaje się, że zapis budzi wątpliwości. Dlatego będzie apelować do posłów o zmianę tego przepisu.

Obywatelski projekt ograniczeniu handlu zakłada, że handel w niedzielę może się odbywać bezproblemowo, ale tylko jeśli za ladą stanie właściciel sklepu. Od tej zasady jest jednak wyjątek - sklepy działające na zasadzie franczyzy lub agencji. W ich przypadku ustawa nie zakłada wyłączenia niezależnie od tego, kto staje za ladą. Franczyzobiorcy handlować po prostu nie będą mogli.

Profesor Marek Chmaj w swojej opinii prawnej twierdzi, że to niezgodne z Konstytucją. Nie można bowiem wybiórczo podchodzić do przedsiębiorców i jednym na handel zezwalać, a drugim nie.

"Nie można stwierdzić, że różnicowanie sytuacji równych sobie przedsiębiorców w procesie gospodarczym jest zgodne z zasadą sprawiedliwości społecznej, w szczególności przyznawanie większych uprawnień jednym, a drugim ich odbieranie bez wyraźnej i spójnej z przepisami prawa przyczyny, jest niedopuszczalne i rażąco narusza art. 2 Konstytucji" – czytamy w opinii.

Jak tłumaczy, tego typu różnicowanie prawne przedsiębiorców bez wyraźnego kryterium już kilkukrotnie było kwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny jako niezgodny z zasadą równości i sprawiedliwości społecznej.

"W uznaniu Trybunału na gruncie tego przepisu można wskazać szczególne prawo podlegające ochronie, jakim jest prawo do sprawiedliwego traktowania" – pisze prof. Chmaj w swojej opinii.

Twierdzi też, że w samej ustawie i jej uzasadnieniu brak słowa na temat powodów zastosowania tego typu rygorystycznego potraktowania franczyzobiorców.

"Wyróżnienie jedynie określonego kręgu przedsiębiorców, bez wskazania przyczyny takiego ukształtowania prawnego w uzasadnieniu do Projektu, budzi kontrowersje i jest niezrozumiałe dla adresatów projektowanej Ustawy" – argumentuje.

Kogo dotyczyłby zakaz? Chodzi głównie o właścicieli sklepów typu convenience, czyli np. sieci Żabka, Małpka czy abc. "Solidarność", która od money.pl otrzymała opinię prawną prof. Chmaja, przyznaje się do błędu. I chce go jak najszybciej naprawić.

- Już prowadzimy rozmowy z osobami, które prosiły nas o takie zapisy. Rzeczywiście trzeba je zmienić. Będziemy apelować do posłów, by zrobić to w trakcie prac w komisji sejmowej - mówi money.pl Alfred Bujara, szef handlowej "Solidarności" i inicjator zakazu handlu w niedzielę.

Jak przyznaje, nie likwiduje to problemu osób, które musiały założyć działalność gospodarczą, by otworzyć sklep pod szyldem dużej sieci handlowej. Obecnie są oni zmuszani przez właściciela do pracy w niedzielę. Takie zapisy stosuje m.in. sieć Żabka.

- Tą sprawą trzeba będzie zainteresować opinię społeczną i urzędy kontrolne – dodaje.

Nie zgadza się z nim Michał Sadecki z Polskiej Grupy Supermarketów, która działa pod markami Społem i TopMarket. Jego zdaniem ustawę należałoby jeszcze zaostrzyć.

- Powszechny zakaz handlu w niedziele powinien obowiązywać wszystkie placówki handlowe z wyjątkiem tych znajdujących się na terenie obiektów użyteczności publicznej, np. szpitale i stacje benzynowe przy autostradach. O takie zapisy postulowaliśmy od kilku miesięcy. Obecne zapisy poszerzające ustępstwa wymagają konsultacji i analizy - uważa Sadecki, który także jest jednym z autorów ustawy.

Nowe przepisy o zakazie handlu nie odpowiadają też na pytanie, co z umowami pomiędzy przedsiębiorcami a galeriami handlowymi. Zazwyczaj w umowach najmu zawarte są wysokie kary za nieotwieranie sklepu w niedzielę. Po wejściu przepisów teoretycznie powinny zostać one zmienione, ale w żaden sposób nie wynika to z treści ustawy.

Wątpliwości budzić może sytuacja, w której sklep prowadzi nie spółka, ale osoba mająca działalność gospodarczą. Jeśli umowa najmu z galerią handlową nakazuje jej otworzenie sklepu w niedzielę, to teoretycznie przedsiębiorca powinien stanąć za ladą, by nie musieć płacić kary. Pytanie, co powinien zrobić, jeśli ma dwa lub trzy sklepy w różnych miejscach?

Problemów jest znacznie więcej. Na Twitterze dziennikarz Wiadomości Handlowych Paweł Jachowski zwrócił uwagę, że w ustawie o ograniczaniu handlu prawdopodobnie źle zapisano definicję placówki handlowej.

Ta mówi, że jest to "obiekt, w którym prowadzona jest sprzedaż towarów i wyrobów w zakresie hurtowym i detalicznym". Sugeruje to, że zakaz handlu dotyczyć ma tylko sklepów handlujących detalicznie i hurtowo, a więc teoretycznie wszystkie sklepy wyłącznie detaliczne byłyby z niego zwolnione. Druga część nieco wyjaśnia, że chodzi o m.in. stragany czy stoiska, na których raczej trudno prowadzić handel hurtowy, ale i tak w definicji brak prawniczej logiki. Wystarczyłoby bowiem obok "i" wpisać "lub".

Nieścisłości znaleźć można także w kontrowersyjnych przepisach dotyczących kary pozbawienia wolności za handel w niedzielę. W artykule 6. można przeczytać, że karze podlega osoba, która "dopuszcza się handlu". To sugeruje, że do więzienia trafić będzie mógł kasjer, a nie jego przełożony, który nakazał mu stanąć za kasą.

Z informacji money.pl wynika, że zapis o karze więzienia zniknie w pracach nad ustawą. Zmian ma być więcej. Rząd nie chce się bowiem zgodzić na wprowadzenie całkowitego zakazu handlu. To oznacza, że możliwe jest danie wolnego na przykład w dwie, a nie cztery niedziele w miesiącu.

Obywatelski projekt o ograniczeniu handlu w niedzielę został w Sejmie złożony pod koniec sierpnia. Podpisało się pod nim ok. 520 tys. osób. Zakłada zamknięcie w niedzielę wszystkich sklepów. Wyłączenia dotyczą jedynie aptek, stacji paliw, sklepów na lotniskach, tymi z dewocjonaliami oraz m.in. kiosków. "Solidarność" chce też zezwolić na handel w niedziele poprzedzające święta oraz niedziele wyprzedażowe.

Tagi: zakaz handlu, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
06-10-2016

elao tym czy w niedzielę klienci decydują robi ąc w ten dzień zakupy. jeżeli nie będzie klientów sklepy same zrezygnują z otwarcia . ja mogę spokojnie … Czytaj całość

07-10-2016

fan lechaO co tyle rabanu, zakupy zrobimy w tygodniu problem NIE ISTNIEJE !! / DOSYĆ POLITYKI uprawiania naszym kosztem drodzy państwo nie dajmy się … Czytaj całość

07-10-2016

marcinchcę pracować w niedzielę bo jako student mogę dorobić do stypendium tylko w sobotę i niedzielę ! mam żebrać ? by mieć pieniądze na jedzenie?

Rozwiń komentarze (243)