Zakaz handlu. Związkowcy z Biedronki walczą o wolne i idą do inspekcji pracy

Związkowcy donoszą na Biedronkę do Państwowej Inspekcji Pracy. Powód? Praca w czasie zakazu handlu.

Początkowo nawet Biedronki przy dworcach miały być zamknięte. Ale Jeronimo Martins zmieniło zdanie
Źródło zdjęć: © Mariusz Gaczyński/Eastnews

NSZZ Solidarność '80 zwróciło się do urzędników, aby prześwietlili sklepy sieci zlokalizowane na dworcach, które były otwarte w pierwszą niedzielę objętą zakazem handlu - podaje serwis wiadomoscihandlowe.pl. Konkretnie chodzi o placówki na stacjach Warszawa Wschodnia, Kraków Główny, Poznań Główny oraz na dworcu w Grudziądzu. Związkowcy nie mają zastrzeżeń jedynie do Biedronki działającej na Warszawie Centralnej.

Jeszcze na początku zeszłego tygodnia koncern Jeronimo Martins nie planował otwierania swoich sklepów w pierwszą niedzielę wolną od handlu. Ale zmienił zdanie po deklaracji PIP z ubiegłego wtorku. Na pytanie odnośnie otwarcia sklepów zlokalizowanych przy dworcach Anna Martuszewicz, wicedyrektor Departamentu Prawnego przy Głównym Inspektoracie Pracy, odpowiedziała, że przyjmuje, że będzie to zgodne z prawem.

Zakaz handlu w niedziele. "Sklepom rykoszetem oberwie się w poniedziałek

Dopiero potem PIP doprecyzowała, że chodziło o jedną placówkę Biedronki – właśnie tę zlokalizowaną przy Dworcu Centralnym. Jednak właściciel sieci, firma Jeronimo Martins, nie zmienił już swojej decyzji i otworzył pięć sklepów.

Sytuacja ta oburzyła związkowców. Pracownik Biedronki na dworcu będzie obsługiwać kolegę z tej samej firmy, z tego samego miasta, który ma wolne – napisali na jednym z portali społecznościowych.

Dlatego teraz chcą, by sytuacją w Biedronce zainteresowali się inspektorzy PIP. Kolejna niedziela z zakazem handlu już 18 marca.

Wybrane dla Ciebie