W wystąpieniu w parlamencie Lecornu ocenił koszt zawieszenia reformy na 400 mln euro w 2026 roku i 1,8 mld euro w 2027 roku.
Zawieszenie dotyczyłoby zarówno podniesienia wieku emerytalnego, jak i wydłużenia okresu składkowego, wymaganego do uzyskania pełnej emerytury. Jeśli ta decyzja wejdzie w życie, to wiek emerytalny pozostałby na obecnym poziomie - 62 lata i dziewięć miesięcy.
Lecornu zastrzegł jednak, że "zawieszenie dla zawieszenia nie ma żadnego sensu" i że trzeba "zagwarantować równowagę systemu" emerytalnego. Koszty zawieszenia reformy powinny być zrekompensowane oszczędnościami i nie mogą zwiększyć deficytu budżetowego - podkreślił. Zauważył, że celem rządu jest to, by deficyt budżetowy zredukować do poziomu poniżej 5 proc. PKB.
14 proc. PKB na emerytury
Według danych z 2023 roku na emerytury Francja wydaje około 14 proc. PKB, podczas gdy średnia wśród państw Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) to około 8 procent. Koszty te są istotne również dlatego, że emerytury finansowane są ze składek pokolenia młodszego - osób aktywnych zawodowo (model repartycyjny).
Tymczasem Francja jest krajem o długim okresie życia na emeryturze - wynosi on 27 lat - dla kobiet i ponad 23 lata dla mężczyzn. W 2023 roku emerytury pobierało 17 mln osób.
Z tego powodu podniesienie wieku emerytalnego uważane było za niezbędne, a prezydent Emmanuel Macron uczynił z niego temat swej kampanii prezydenckiej w 2022 roku. Zmiany te są postrzegane jako ważny dorobek drugiej kadencji Macrona i jego centrowego obozu, choć Macron poniósł też ich koszt polityczny - uchwalenie i sposób przyjęcia reformy osłabiło jego popularność.