Wynalazek z Polski zaintrygował Saudów. Oto co przywozimy z Arabii
Zakończyło się Polsko-Saudyjskie Forum Biznesowe, w którym brało udział blisko 70 prywatnych firm z Polski i wielu inwestorów z Arabii Saudyjskiej. Co z Rijadu przywiozą polskie firmy? Jeszcze nie konkretne kontrakty, ale potencjalne już tak. - Patrzę na to z obietnicą, mamy wyłonionego partnera - mówi w rozmowie z money.pl Piotr Budnik, współzałożyciel firmy System3e.
Polsko-Saudyjskie Forum Biznesu to element największej w historii polskiej misji gospodarczej do Arabii Saudyjskiej. Rząd i instytucje rozwojowe zabierają do Rijadu prywatny biznes, by otwierać drzwi do kontraktów w energetyce, IT, żywności i sektorze obronnym – na rynku, który dynamicznie się modernizuje. Arabia Saudyjska realizuje właśnie ambitny plan "Vision 2030", który ma na celu uniezależnić kraj od dochodów głównie z ropy naftowej.
Żeby to się udało, potrzebne są inwestycje w nowe sektory gospodarki. To właśnie dlatego ostatnio do Rijadu ustawia się łańcuszek delegacji z USA, Niemiec, Włoch, czy właśnie Polski.
Łukasz Kijek, redaktor naczelny money.pl: Z jaki celem przyjechałeś do Arabii Saudyjskiej?
Piotr Budnik, współzałożyciel marki System3e: Stworzyliśmy jedyny na świecie system do układania ścian bezspoinowy, bez zaprawy, bez kleju. Ściana nie wymaga dodatkowego docieplenia. Mogę powiedzieć, że mamy najcieplejszą ścianę na świecie w przeliczeniu na centymetr grubości ściany, co jest zasługą perlitu. Nikt wcześniej nie stworzył elementu konstrukcyjnego na bazie perlitu. Do tego, jest to najmocniejsza ze ścian, w sytuacji uderzenia w ścianę siłą boczną zachowuje się ona dużo lepiej niż ściana tradycyjna na chemiczne związanie.
CPK na giełdę? Minister finansów reaguje na propozycję Pełczyńskiej-Nałęcz
Brzmi trochę nierealnie. Można stawiać ściany bez cementu?
Zgadza się, budowa jest dziecinnie prosta, przypomina układanie klocków. Pierwsza warstwa, czyli fundament musi być wyrównany na zaprawę. Następnie układamy zgodnie z instrukcją, mamy pokolorowany projekt, kolory oznaczają różne rodzaje elementów i trzeba je po prostu ze sobą połączyć. Stumetrowy dom są w stanie ułożyć dwie osoby niewykwalifikowane w osiem godzin pracy.
Technologia robi wrażenie, ale pytanie czy jest tańsza od tradycyjnej metody budowania ścian?
Należy porównywać jabłko do jabłka, czyli metr skończonej ściany. Sam materiał jest droższy niż to co jest na rynku, ale jest produktem 3w1, bo ma izolację, ułożenie i konstrukcję. Takie porównywanie jeden do jednego przypomina mi porównanie jabłka do pomarańczy.
Mamy przewagi czasowe, które oczywiście przekładają się na niższe koszty pracy. Dodatkowo nie ma konieczności sezonowania ściany, czyli nie musi ona schnąć, od razu można przechodzić do kolejnych prac.
To jest wynalazek w stu procentach polski?
Sto jeden lat temu mieliśmy ostatni wynalazek branży budowlanej w ścianach, wtedy powstał gazobeton wymyślny przez pana Erikssona ze Szwecji i od tamtej pory właściwie nic nowego w dziedzinie materiałów ściennych nie powstało. Mamy technologię opatentowaną, bo dojście do naszego lepiszcza, mieszanki nie było łatwe.
Perlit nie jest najłatwiejszym materiałem do okiełznania, nie lubi się łączyć z innymi materiałami, więc trochę czasu, R&D oraz kapitału nam to zajęło. Powód powolnego wdrażania nowych technologii w branży budowlanej to trudny dostęp do kapitału. W nas zainwestował kapitał prywatny, lecz dla dalszego wzrostu potrzebny jest długoterminowy kapitał typu equity.
Jest tutaj duża lekcja do odrobienia w Polsce, bo tego kapitału na wczesnych fazach brakuje.
Czy są już domy zbudowane z waszymi ścianami?
Łącznie powstało już blisko 400 budynków, głównie mieszkaniowych oraz komercyjnych. Dwa lata temu 90 procent to były budowy w Polsce, dziś 90 proc. to są zamówienia zagraniczne. Na marketing wydajemy dziś zero złotych. W 2024 roku mieliśmy łącznie 18 milionów złotych przychodów, w tym zrobimy około 25-30 mln zł. W znacznym stopniu zwiększył się eksport i ekspansja zagraniczna to jest nasz najważniejszy cel biznesowy. Sprzedaż na inne rynki wzrośnie w tym roku sześciokrotnie w porównaniu z 2025.
Jak to możliwe bez marketingu?
W przyszłym roku będziemy mieć wyprzedaną całą produkcję, wszystko dzieje się za sprawą social mediów, gdzie mamy największe zasięgi na świecie w naszej branży. Mamy blisko już 200 tysięcy obserwujących na samym Instagramie.
Jesteś jednym z polskich przedsiębiorców, którzy tutaj w Arabii Saudyjskiej jest rozchwytywany przez saudyjskich biznesmenów. Czy przywieziesz stąd kontrakt?
Myślę, że takich spotkań musi się odbyć więcej. Po podobnej misji gospodarczej z PAIH-em w Portugali trzeba było zrobić pięć takich spotkań, żeby coś wygenerować. Jeszcze tego nie ogłaszamy, ale kroi się coś ciekawego dla naszego rynku. Arabia Saudyjska jest bardzo perspektywicznym rynkiem. Chcą budować blisko 150 tysięcy domów rocznie, teraz powstaje 80 tys. rocznie.
Przed nimi EXPO 2030, mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2034. Największe problemy, jakie zdiagnozowałem w rozmowach, to jest konieczność używania dużej ilości wody, my mamy system bezwodny.
Drugi element to jest szybkość budowy i brak wykwalifikowanej siły roboczej. Przy naszych ścianach, jak wspomniałem, nie potrzeba fachowców, każdy jest w stanie je postawić. Patrzę na to z obietnicą, mamy wyłonionego partnera, który należy do konglomeratu jednej z większych firm kapitałowych. Podpisujemy teraz porozumienie ramowe i w wyniku rozmów poznałem także ludzi z ministerstwa budownictwa i inwestycji, by prowadzić dalsze rozmowy.
Jakie stawiają warunki?
Wysłali sygnał, że jest duża presja cenowa, a elementy ścienne nie są tu drogie, robocizna też nie jest droga. Jednak są pod presją czasu, więc są w stanie płacić marżę za jakościowy produkt, który pozwoli realizować ich ambitne cele i projekty. Nikt nam nie powiedział, że musimy tu budować fabrykę, ale my tego potrzebujemy i sami o tym powiedzieliśmy. Oni są bardzo otwarci i sami mówili, że potrzebują produkcji u siebie, dlatego łagodzą przepisy, które pozwolą w Arabii Saudyjskiej inwestować.
Chcemy to wykorzystać. Jeżeli uda się wstrzelić, można powiedzieć, w rynek masowy, to może to przykryć czapką nasz obecny zakład w Radomsku.
Jak oceniasz takie wyjazdy wspólnie z przedstawicielami rządu? Czy to jest potrzebne?
Ta rola jest bezcenna, jest to niezbędne, by polscy przedsiębiorcy mogli poznać lokalną kulturę biznesową, wymienić kontakty etc. Wiele polskich firm między sobą wymieniło także kontakty. Taki wyjazd powinien być raz na kwartał, a wzorcowo raz w miesiącu. Uważam, że gdybyśmy jako naród skupili się na takiej ekspansji na serio z dużym poświęceniem przez parę lat, to faktycznie wyżłobilibyśmy ścieżki do światowego biznesu.
My też Polacy mamy taką mentalność, że po jednym spotkaniu chcemy biznesu i faktycznie jesteśmy szybcy do kasy. Natomiast w tej kulturze arabskiej, nieważne jak dobre pierwsze wrażenie zrobiliśmy, potrzebne będzie wiele kolejnych takich spotkań. Na moim przykładzie wiem, że chętnie bym tu wrócił. Musimy to robić regularnie, to jest potrzebne gospodarce.
Rozmawiał Łukasz Kijek, redaktor naczelny money.pl