Branża budowlana w Polsce szykuje się na największą falę inwestycji w swojej historii. Wartość publicznych inwestycji do 2040 roku ma osiągnąć około 1,5 bln zł, a przetargi mają zostać uruchomione jeszcze w bieżącym roku, jak pisze "DGP".
Powyższa perspektywa cieszy kluczową dla gospodarki branżę, lecz bez równoległego usprawnienia procedur administracyjnych, niektóre z tych wielkich projektów mogą stanąć w miejscu - wskazuje branża.
Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, w rozmowie z dziennikiem podkreśla, że opóźnienia w realizacji inwestycji wynikają często z długich procesów decyzyjnych w urzędach. Czas oczekiwania na decyzje administracyjne stał się w ciągu ostatnich miesięcy większym problemem - uważa.
Obrót techniczny "Katarzyny". Tak wygląda budowa tunelu średnicowego w Łodzi od kuchni.
Wąskie gardło w KIO
Dodatkowym wąskim gardłem dla szybkiej realizacji inwestycji są odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej składane niemal automatycznie przez firmy konkurujące w przetargach.
Koszt takiego odwołania to jedynie 20 tys. zł. To jednak niewielki wydatek dla branży, zwłaszcza gdy postępowanie dotyczy zamówienia o wartości przekraczającej 1 mld zł. A takie nie są już niczym niezwykłym w Polsce. Każde postępowanie do KIO odkłada moment podpisania umowy z wykonawcą o co najmniej kilka miesięcy.
Rząd planuje specustawę, która miałaby przyspieszyć inwestycje, zwłaszcza te kluczowe dla obronności i transportu. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak pracuje także nad rozporządzeniem znoszącym wymóg uzyskania decyzji środowiskowej przy niektórych modernizacjach dróg i linii kolejowych do 10 km - pisze "DGP".
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w tym roku planuje ogłosić przetargi o wartości około 12 mld zł. Tegoroczne postępowania PKP Polskich Linii Kolejowych mają osiągnąć poziom ok. 9,5 mld zł.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna