Zaledwie 20 km od miejsca eksplozji znajduje się ważne lotnisko. Pytamy o zabezpieczenia
Eksplozja na linii kolejowej Warszawa-Lublin, o której władze RP mówią w kontekście aktu dywersji, wydarzyła się zaledwie 20 kilometrów od ważnego dla regionu lotniska wojskowego w Dęblinie i tutejszej jednostki. Zapytaliśmy o kwestię zabezpieczenia tego obiektu.
Wyrwany kawał szyny zauważono w niedzielę w pobliżu stacji PKP Mika (woj. lubelskie). W poniedziałek premier, a za nim ministrowie i służby, potwierdził z rana, że do uszkodzenia toru na trasie Warszawa-Lublin doszło wskutek aktu dywersji.
Tego samego dnia nadeszły kolejne niepokojące wieści - służby PKP Polskich Linii Kolejowych wykryły w nocy podejrzany element przy torze między Puławami Azoty a Zarzeką, tuż po zgłoszeniu kradzieży liny jezdnej. Nie poinformowano o jaki przedmiot chodzi, jednak sprawę powiązano z incydentem w okolicach Sobolewa.
Należy podkreślić, że do uszkodzenia torów doszło niedaleko Dęblina, miasta, w którym znajdują się Lotnicza Akademia Wojskowa oraz wojskowe lotnisko. Zapytaliśmy o poziom zabezpieczenia obiektu w kontekście ostatnich wydarzeń.
Prezes globalnej firmy ostro o Rosji. "Nic jej nie pomoże"
Należy wstrzemięźliwe odnieść się do wymienionej sprawy. Odpowiednie służby zajmują się wyjaśnieniem (incydentu - red.). Za zabezpieczenie kompleksu wojskowego, m.in. zasady wstępu, na tym terenie odpowiadają służby ochronne 41. Bazy Lotnictwa Szkolnego. (...) W swoim zakresie LAW należycie zabezpiecza własną bazę dydaktyczną poprzez rozbudowany system zabezpieczeń i monitoring - przekazał nam major Marek Przedpełski, rzecznik prasowy LAW.
Pytania w tej sprawie wysłaliśmy również do wspomnianej przez rzecznika LAW 41. Bazy Lotnictwa Szkolnego, ale też do Ministerstwa Obrony Narodowej. Zaktualizujemy artykuł, gdy tylko otrzymamy odpowiedź.