Rafał Brzoska opublikował na X wpis dotyczący kolejnego oszustwa wykorzystującego jego wizerunek. Biznesmen odniósł się do fałszywej informacji, według której miał zostać zaatakowany i trafić do szpitala.
W nagraniu Brzoska ironicznie poinformował, że właśnie dowiedział się o "zamachu na swoje życie". Jak wyjaśnił, nie doszło do żadnego ataku, nie przebywał w szpitalu, a cała historia była kolejnym przykładem oszustwa rozpowszechnianego w internecie.
Biznesmen zwrócił uwagę, że podobne treści dotyczą nie tylko jego. Jak wskazał, wizerunki w tego rodzaju materiałach wykorzystywane są również w odniesieniu do prezydenta, Sławomira Mentzena oraz innych polskich polityków.
Brzoska chce zmian w przepisach
Brzoska w swoim wpisie zwrócił się bezpośrednio do przedstawicieli Mety. Wymienił Roberta Bednarskiego, szefa Facebooka na region CEE, Ewę Tumanów, Industry Head Retail & eCommerce CEE, oraz Tomasza Parfjanowicza, Head of Marketing CEE at Meta. Wskazał także Jakuba Turowskiego, Public Policy Director na Europę Środkowo-Wschodnią, oraz Nicka Gleicherа, odpowiedzialnego w Mecie za kwestie związane z bezpieczeństwem.
Biznesmen wskazał przy tym konkretne rozwiązanie, które jego zdaniem mogłoby ograniczyć problem. Chodzi o rozszerzenie procedur AML i KYC na platformy internetowe, tak aby musiały weryfikować reklamodawców.
W opublikowanym nagraniu Brzoska podkreślił, że nie zamierza odpuszczać sprawy. Biznesmen zaapelował również do polityków. Wśród wymienionych przez niego osób znaleźli się Bartłomiej Pejo, Krzysztof Gawkowski, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, Maciej Konieczny, Anna Sobolak oraz prezydent Karol Nawrocki.
Biznesmen wypowiedział wojnę gigantowi
Brzoska od dłuższego czasu walczy z pseudoreklamami wykorzystującymi jego wizerunek na Facebooku i Instagramie. Zarzuca Mecie, czyli właścicielowi Facebooka i Instagrama, czerpanie ogromnych zysków z nielegalnych reklam.
Meta przekonuje, że usuwa kontrowersyjne "reklamy" i inwestuje w narzędzia do ich wykrywania. Według koncernu w ubiegłym roku usunięto ponad 159 mln takich reklam na świecie, z czego 92 proc. zanim zostały zgłoszone przez użytkowników.
Jak podała Fundacja Instrat, Meta mogła zainkasować w rok 760 mln zł na emisji oszukańczych reklam w Polsce. To około 37 proc. rocznych przychodów firmy w naszym kraju. - Opublikowane dane są szokujące i słusznie niektórzy nazywają to jakimś paserstwem, bo jeżeli scam może odpowiadać za nawet 37 proc. przychodów, to co to jest za biznes? W bankach, telekomach, wszędzie to jest niedopuszczalne - komentował w rozmowie z money.pl Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland.
Meta stwierdziła, że raport Instratu "to fikcja stworzona na zamówienie, która służy wprowadzaniu opinii publicznej w błąd".
"Raport został zamówiony przez kancelarię prawną reprezentującą osobę, która nas pozwała. Opiera się na błędnych założeniach, nieprawidłowych definicjach i małej próbie badawczej, co daje zawyżone i absurdalne liczby, przedstawiające w fałszywym świetle naszą szeroko zakrojoną pracę na rzecz walki z oszustwami. Na przykład raport nieprawdziwie twierdzi, że każde usunięcie reklamy - niezależnie od jego przyczyny - wynikało z oszustwa, a wiele wniosków raportu opiera się na danych zebranych z jednego profilu, celowo przygotowanego tak, by przyciągał określone rodzaje reklam" - stwierdziła Meta.