"Mamy dziś nowego 'aktora' na scenie scamu serwowanego przez Metę" - napisał Brzoska w serwisie X. "Tym razem obok Pana Prezydenta Karola Nawrockiego pojawia się Marek Belka. Według naszego narzędzia Stop Scam to ta sama farma kont przestępczych - ale przedstawiciele Facebook Polska na pewno walczą z tym w pocie czoła, prawda?" - dodał, oznaczając też w poście Jakuba Turowskiego, dyrektora ds. polityki publicznej na Europę Środkowo-Wschodnią w Mecie.
Do posta dodał filmik, który oszuści umieścili na Facebooku. Wykorzystuje on wizerunek Marka Belki. Na zmanipulowanym nagraniu rzekomy Belka zachęca: "Witam wszystkich, nazywam się Marek Belka. Jeśli oglądacie ten film dzisiaj, 22 września, mam do was jedną prośbę. Poświęćcie mi dokładnie trzy minuty. Ten czas na zawsze zmieni wasze spojrzenie na własne finanse". Do oszukańczej reklamy dołączony jest nagłówek: "Polskie banki osiągnęły zysk w wysokości 153 mld zł w 2026 roku. Zacznij już dziś zarabiać od 4,400 zł dziennie".
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4
Brzoska pokazuje we wpisie, że po kliknięciu w reklamę użytkownik przekierowany zostaje do fałszywej strony, podrabiającej stołeczną "Gazetę Wyborczą". Tam możemy przeczytać m.in. "Polska jest w szoku! Marek Belka wspiera Immediate Edge - nawet do 173 000 zł miesięcznie bez żadnego wysiłku".
Ostry spór o oszukańcze reklamy
To kolejna odsłona sporu Brzoski z Metą, do której należą m.in. Facebook i Instagram. Spór nabrał mocno medialnego charakteru w połowie sierpnia. Brzoska opublikował wówczas na Facebooku emocjonalny wpis dotyczący fake newsów pojawiających się na jego temat. "Tak działa koncern Meta w Polsce - nieustająco tolerując fake newsy na mój i wiele innych publicznych osób temat..." - napisał, dołączając zrzut ekranu z fałszywym postem na Facebooku donoszącym o rzekomym zatrzymaniu przez policję.
"Może innym to nie przeszkadza, ale jeśli moje małoletnie dzieciaki wysyłają mi te screeny, pytając: "o co chodzi Tato?", to jak się polskiemu zarządowi tej gównianej firmy wydaje, że nic z tym nie będę robił mimo pozytywnych wyroków Sądu Polskiego, TO POWIEM TAK - na waszym miejscu szukałbym innej pracy, bo pokazuje to, że jesteście polskimi marionetkami w światowym koncernie, który 16 proc. zysków czerpie z fake newsów i fake reklam, na które naciąga społeczeństwo!" - stwierdził Brzoska.
Kilka dni później w przesłanym money.pl komentarzu Meta stwierdziła, że "oszustwa są szkodliwe dla biznesu Meta, ponieważ krzywdzą poszczególne osoby i podkopują zaufanie do całego naszego ekosystemu reklamowego".
"Oszuści to zdeterminowani przestępcy, którzy stosują coraz bardziej wyrafinowane metody, by wyłudzać pieniądze i unikać wykrycia – zarówno na naszych platformach, jak i w całym internecie. Dlatego będziemy nieustannie inwestować w rozwój naszych narzędzi i technologii, które tylko w ubiegłym roku pozwoliły nam wykryć i usunąć ponad 159 milionów oszukańczych reklam na całym świecie – z czego 92 proc., jeszcze zanim ktokolwiek je zgłosił" - podało biuro prasowe firmy.
Meta zaznaczyła też, że "skuteczna walka z oszustami wymaga ścisłej współpracy pomiędzy platformami technologicznymi, instytucjami finansowymi oraz samymi konsumentami". "W Polsce od kilku lat Meta ściśle współpracuje z organami, takimi jak zespół CSIRT KNF (Computer Security Incident Response Team Komisji Nadzoru Finansowego), wspólnie identyfikując i usuwając nieuczciwe reklamy. Ponadto we współpracy z partnerami branżowymi, w tym ze Związkiem Banków Polskich, prowadzimy kampanie edukacyjne mające na celu zwiększenie świadomości użytkowników na temat zagrożeń związanych z oszustwami internetowymi" - stwierdziła firma.
Fundacja Instrat: 760 mln zł z emisji oszukańczych reklam w Polsce
Jak podała w ubiegłą środę Fundacja Instrat, Meta mogła zainkasować w rok 760 mln zł na emisji oszukańczych reklam w Polsce. To około 37 proc. rocznych przychodów firmy w naszym kraju. - Opublikowane w środę dane są szokujące i słusznie niektórzy nazywają to jakimś paserstwem, bo jeżeli scam może odpowiadać za nawet 37 proc. przychodów, to co to jest za biznes? W bankach, telekomach, wszędzie to jest niedopuszczalne - komentował w rozmowie z money.pl Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland.
- Sebastian Kondracki z Bielik AI w dwa dni stworzył narzędzie ScamWatch (w ramach wspólnego projektu z Rafałem Brzoską - przyp. red.), które bezpłatnie przegląda Bibliotekę reklam Mety i które te oszukańcze reklamy wyłapuje. Jak Meta może tego nie wyłapać, skoro część reklam nie ma nawet wypełnionego pola z informacją, kto za tę reklamę płaci? To jest jeden z zasadniczych problemów: ludzie z Azji, z Białorusi tworzą reklamy na polski rynek i w ogóle nie są sprawdzani. System Mety jest całkowicie dziurawy. Dla mnie to wynika po prostu z chęci zarabiania pieniędzy - oceniał nasz rozmówca.
Meta: raport to fikcja
Meta stwierdziła, że raport Instratu "to fikcja stworzona na zamówienie, która służy wprowadzaniu opinii publicznej w błąd".
"Raport został zamówiony przez kancelarię prawną reprezentującą osobę, która nas pozwała. Opiera się na błędnych założeniach, nieprawidłowych definicjach i małej próbie badawczej, co daje zawyżone i absurdalne liczby, przedstawiające w fałszywym świetle naszą szeroko zakrojoną pracę na rzecz walki z oszustwami. Na przykład raport nieprawdziwie twierdzi, że każde usunięcie reklamy - niezależnie od jego przyczyny - wynikało z oszustwa, a wiele wniosków raportu opiera się na danych zebranych z jednego profilu, celowo przygotowanego tak, by przyciągał określone rodzaje reklam" - stwierdziła Meta.