marek belka

Przypomniał aferę z 2014 r. Trybunału nie było. "To były głupie słowa"
WIDEO

Przypomniał aferę z 2014 r. Trybunału nie było. "To były głupie słowa"

W 2014 roku media rozpisywały się o nagraniach z prywatnych spotkań ówczesnego szefa resortu spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicz z prezesem NBP, którym był wówczas prof. Marek Belka. W rozmowach brał udział także Sławomir Nowak. Dlaczego prof. Belka nie stanął przed Trybunałem Stanu, a Adam Glapiński powinien? - O ile pamiętam, Marek Belka chciał zrezygnować z funkcji szefa NBP po ujawnieniu nagrań, ale tego nie zrobił, bo został poproszony o dokończenie kadencji - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - To była rzecz, która teoretycznie także mogłaby się do Trybunału Stanu kwalifikować, ale jest pytanie, czy mówimy o poważnym dowodzie, czy nie. Ta rozmowa nie miała prawa się odbyć. Padły słowa, które nie miały prawa paść. Jestem pewny, że jeśli Marek Belka nas słucha, to się z tym zgodzi. To były po prostu głupie słowa. Można wiele takich słów wypowiedzieć, ale to nie zawsze jest powód do odwołania. Gdyby Marek Belka podjął jakieś działanie, to wówczas sytuacja byłaby inna. Tamto zostało uznane za głupotę. Panowie się tego na pewno wstydzili. Ówczesna opozycja, czyli PiS, nie złożyła wniosku do Trybunału, czyli sami politycy uznali, że nie jest to rzecz kwalifikująca się jako zarzut w sensie prawnym - uważa prof. Orłowski.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Marek Belka mocno o rolnikach: najwięksi beneficjenci integracji są najbardziej sceptyczni wobec UE
WIDEO

Marek Belka mocno o rolnikach: najwięksi beneficjenci integracji są najbardziej sceptyczni wobec UE

- Europejski rynek rolny jest bardzo regulowany i bardzo zamknięty. Bardziej niż jakikolwiek inny. W rezultacie mamy żywność, która jest relatywnie droga, droższa niż w innych częściach świata, ale jest bardzo dobrej jakości, bo musi odpowiednie standardy spełnić - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Marek Belka, były premier, były szef NBP, europoseł. - Na tym korzystają rolnicy. Zarówno na tych wysokich cenach, jak i na hojnej polityce rolnej. - Mimo to protestują, czyli nie jest jednak tak dobrze, jak mogłoby się wydawać - zauważył prowadzący program Paweł Pawłowski. - To im się może tak wydawać - odparł prof. Belka. - W Polsce rolnicy są bodaj najbardziej sceptyczni wobec UE a są jednocześnie największymi beneficjentami naszej integracji europejskiej poprzez dopłaty, ale przede wszystkim z uwagi na udział w tym zamkniętym, regulowanym wspólnym rynku. Polski eksport rolno-spożywczy w Polsce wynosi około 130 mld zł. rocznie. Ale nie można wykluczyć, że protesty są dlatego, że pewne kwestie zostały zaniedbane. Import, czy raczej wwóz produktów z Ukrainy miał być tranzytem, ale jakoś przez dwa lata nie potrafiono zrobić tego tak, by nie doszło do destabilizacji rynku. Niskie ceny, które dziś mamy, nie są zresztą wynikiem napływu zbóż z Ukrainy. To wina Rosji, która na rynkach zagranicznych bardzo zaniżyła ceny. Od czasu, gdy zboże napłynęło z Ukrainy, ceny wcale nie spadły, ale rolnicy zostali oszukani. Radzono im, by ze sprzedażą poczekali aż ceny wzrosną. Tak się nie stało i się wściekli. Ja też bym się wściekł. Tylko, że w protestach jest taka zasada, że każdy argument, nawet ten niezwiązany z tematem, się liczy, bo ma wywrzeć nacisk na rząd – uważa były premier.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
RPP wstrzymuje podwyżki stóp. Co dalej? Prof. Marek Belka: zaczynamy płacić za ekscesy z lat poprzednich
WIDEO

RPP wstrzymuje podwyżki stóp. Co dalej? Prof. Marek Belka: zaczynamy płacić za ekscesy z lat poprzednich

- Zatrzymanie podwyżek stóp procentowych przez RPP to prezent na święta dla Polaków, ale bardzo spodziewany - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Marek Belka, były premier, były szef NBP, europoseł. - Jak popatrzeć na decyzje RPP w ostatnich kilku latach, to w grudniu zwykle stopy nie były zmieniane. Poza tym członkowie RPP obiecują pauzę w podwyżkach. Muszę powiedzieć, że gdybym był członkiem RPP, to byłbym bardziej "jastrzębi", a gdybym był szefem NBP, to byłbym w swoich wypowiedziach bardziej zdecydowany, bo inflacja jest nadal olbrzymia. Samo to przyhamowanie ze stopami nie jest dla mnie ani niespodzianką, ani katastrofą merytoryczną. Ale nie wykluczam podwyżek w przyszłości. To nie jest tak, że stopy procentowe będą rosły do poziomu inflacji bieżącej. One powinny współgrać z inflacją oczekiwaną, ale pytanie jest: jaka ona będzie? Tutaj mamy chaos i niejasność, które płyną ze strategii komunikacyjnej NBP. Mamy potężny impuls inflacyjny w postaci likwidacji tarczy antyinflacyjnej, mamy też niewiadomą związaną z wydatkami państwa, zwłaszcza w okresie przedwyborczym. Są też impulsy deflacyjne z rynku surowców i z rynku żywnościowego. Osłabienie tempa wzrostu gospodarczego w Polsce już następuje, a jego najwyraźniejszym antyinflacyjnym symptomem jest spowolnienie wzrostu płac w relacji do wzrostu cen. Mówiąc krótko: zaczynamy płacić za ekscesy z lat poprzednich spadkiem płac. Jest też możliwy scenariusz taki, że z jakiś nieokreślonych przyczyn inflacja przyspieszy i RPP nie będzie miała wyjścia, będzie pod naciskiem opinii publicznej i podwyżki stóp wrócą.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga