Według wstępnych wyników wyborów CDU zdobyła 4,9 proc. głosów w wyborach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, co jest najsłabszym wynikiem partii w historii. Oznacza, że po raz pierwszy zabraknie jej w parlamencie tego landu. Wybory wygrała tam AfD z poparciem 38,2 proc., przed SPD (35,5 proc.). Do parlamentu weszły też Lewica (6,5 proc.) i Zieloni (5,7 proc.).
W Berlinie CDU zajęła drugie miejsce, wyraźnie ustępując Lewicy. Kanclerz Merz w noc wyborczą jasno zadeklarował, że nie zamierza rezygnować ani z funkcji kanclerza, ani z obranej polityki reform.
Ostateczny wynik wyborów, zatwierdzony po sprawdzeniu protokołów, nie powinien znacząco odbiegać od wstępnego końcowego rezultatu podanego przez landową komisję wyborczą. To kolejne po wyborach w Saksonii-Anhalcie, które odbyły się 6 września, rozczarowanie dla chadeków.
DLA CIEBIEPrzetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4
"Friedrich Merz poniósł kolejną porażkę wyborczą" – napisał tygodnik "Der Spiegel". Komentator Roland Nelles ocenił, że wyniki głosowania pokazały skalę niezadowolenia części niemieckiego społeczeństwa, a pytania o polityczną przyszłość kanclerza są uzasadnione. Jednocześnie ostrzegł, że jeśli w CDU rzeczywiście istnieją osoby chcące doprowadzić do zmiany przywództwa, powinny działać szybko albo zrezygnować z takich planów.
"CDU jest już tylko cieniem samej siebie i przeżywa katastrofę" – napisał "Süddeutsche Zeitung", a komentator Nicolas Richter określił rezultat jako upokorzenie dla ugrupowania, które przez lata było podporą kraju związkowego.
Porażka jest tak druzgocąca dla CDU, partii tradycyjnie będącej filarem kraju związkowego, że wielu tutaj zaniemówiło. Kiedy w telewizji ogłoszono pierwsze wyniki, zapanowała wyczuwalna atmosfera szoku i ciszy – opisuje "SZ"
Zdaniem "SZ" część odpowiedzialności za wynik ponosi sam Merz. Gazeta zwraca uwagę na jego wystąpienia, które według komentatora bywają "pozbawione często empatii". Jednocześnie krytyka dotyczy także samej CDU, która – jak napisano – nieustannie podważa przywództwo Merza i przypisała mu wizerunek przegranego.
Merz zapowiada dalsze reformy
"To, co trzeba teraz zrobić, wymaga kręgosłupa, wytrwałości i cierpliwości" – powiedział Merz. Zapowiedział, że będzie kierował się tymi zasadami jako przewodniczący CDU, a przede wszystkim jako kanclerz Niemiec. Podkreślił też, że reformy muszą być kontynuowane.
"Handelsblatt" ocenił, że Merz próbuje przekształcić wyborczą porażkę w polityczny przełom. Gazeta zwróciła jednak uwagę, że zwycięzcami wyborów zostały Lewica, AfD oraz SPD. Wyniki mają pokazywać oczekiwania wyborców dotyczące sprawnego funkcjonowania państwa i poprawy jakości życia.
Inaczej sytuację przedstawia "Die Welt", która bardzo krytycznie oceniła wzrost poparcia dla Lewicy. Komentator Ulf Poschardt napisał: "Mieszczańskie centrum umarło". Jego zdaniem wynik Lewicy w Berlinie stanowi dla społeczeństwa mieszczańskiego większy problem niż rezultat AfD.
Jeszcze dalej poszedł "Bild". Redaktorka naczelna tabloidu Marion Horn wezwała do zmiany na stanowisku kanclerza, pisząc: "Merz ciągnie swoją partię w dół". Jej zdaniem wystąpienie Merza tuż po zakończeniu głosowania miało uprzedzić spodziewane wezwania do jego dymisji. Według "Bilda" kierownictwo CDU dało mu jednak jeszcze trochę czasu.
W najbliższych dniach istotne znaczenie będą miały posiedzenia partyjnych komisji. To wtedy ma się okazać, czy Merz zdoła utrzymać poparcie CDU, czy też jego krytycy wykorzystają wyborczą porażkę do zwiększenia presji na kanclerza.