Pod koniec lipca premier Donald Tusk powołał prof. Barbarę Mróz-Gorgoń na stanowisko pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polski. Występując u boku premiera prezeska Fundacji Think Tank Marka Polska powiedziała, że "silna marka narodowa to realne korzyści - to więcej inwestycji, rozpoznawalność naszych marek, produktów i firm za granicą, ale też wielka siła w relacjach międzynarodowych".
"Podejście Polaków do Niemców zmieniło się dramatycznie"
PAP postanowił sprawdzić, jaką markę Polska ma w poszczególnych krajach Unii Europejskiej. O to, jak postrzegają nas Niemcy, zapytali Jan Puhla, publicystę tygodnika "Der Spiegel" od lat zajmującego się Polską.
WIDEO"Po prostu Polacy zapomną". Ekspertka o relacjach polsko-niemieckich
W rozmowie z PAP Puhl przyznał, że sam pracuje obecnie nad materiałem na podobny temat. – Piszę tekst o tym, że Polska tak dobrze się rozwija, iż Polacy przestali mieć "kompleks" Zachodu. Co więcej uważają, że w wielu dziedzinach ich kraj radzi sobie lepiej niż Niemcy – podkreślił niemiecki publicysta.
Na potwierdzenie swej tezy wspominał, że kiedy lata temu przyjeżdżał do Warszawy, "taksówkarze narzekali na polski bałagan i marzyli o pracy w Niemczech", a teraz "opowiadają, jak dobrze się dzieje w ich kraju, a jak fatalnie jest za Odrą".
- Podejście Polaków do Niemców zmieniło się dramatycznie. I to jest wyznacznik skoku, jakiego dokonała Polska – podkreślił. W opinii niemieckiego publicysty pewnym problemem jest to, że większość Niemców nadal ma niewielką wiedzę o Polsce, choćby w porównaniu ze znajomością Francji, Hiszpanii czy Włoch.
- Jesteśmy wciąż mentalnie zorientowani na Zachód. O coraz lepszym stanie polskich dróg, szybkim internecie, nowoczesnych pociągach i coraz dłuższej sieci autostrad wiedzą tylko ci, co jeżdżą do Polski - podkreślił.
Ze statystyk wynika, że jest to całkiem spora grupa Niemców. W 2025 r. do Polski przyjechało 1,7 miliona gości zza Odry i Nysy - Niemcy po raz kolejny byli największą grupą wśród zagranicznych turystów.
Polska kojarzy się z rozwojem, a nie "tanią siłą roboczą"
Puhl przytoczył przykład swojego szwagra, zamożnego prawnika, który był niedawno z członkami swej kancelarii na kilkudniowej wycieczce w Warszawie. - Wrócił zachwycony nie tylko nowoczesną infrastrukturą czy architekturą, ale atmosferą, radością życia i pewnością siebie Polaków. Stwierdził, że w Polsce optymizm wręcz unosi się w powietrzu, w odróżnieniu od Niemiec, gdzie panuje depresja, a ludzie są przekonani, że wszystko idzie nie tak jak trzeba – relacjonował Puhl.
Publicysta "Spiegla" zwrócił uwagę, że jeszcze 20, 30 lat temu było odwrotnie – to Niemcy cieszyli się z życia, a Polacy byli zdołowani i myśleli o emigracji.
Zdaniem Puhla zmiany we wzajemnej percepcji zaszły głęboko. - Polaków nie postrzega się w Niemczech już jako taniej siły roboczej czy złodziei samochodów, co pokutowało jeszcze w latach 90. Stereotypy w rodzaju Polka-sprzątaczka czy Polak-gastarbeiter odchodzą w niepamięć – podkreślił.
W opinii autora reportaży o Polsce relacjom sąsiedzkim nie przysłużył się siedmioletni okres przejściowy na dostęp do niemieckiego rynku pracy, który został przeforsowany na finiszu negocjacji akcesyjnych Polski przez Gerharda Schroedera. - Wielu Niemców zetknęło się wówczas z Polakami pracującymi na czarno za dużo niższe stawki niż oni. W tym samym czasie wielu z polskich migrantów - w tym ludzie wykształceni, menedżerowie, lekarze, architekci - robili kariery w Wielkiej Brytanii czy Szwecji – przekonywał.
Puhl uważa, że wizerunek Polski w Niemczech poprawia się już od kilkunastu lat. Panuje przekonanie, że gospodarka sąsiada ze Wschodu dynamicznie się rozwija. Niedawna informacja o tym, że Polska stała się szóstą gospodarką w UE, potwierdziła te pozytywne trendy. Publicysta zwrócił też uwagę na fakt, że w Niemczech z użycia wyszło już pogardliwe powiedzenie "Polnische Wirtschaft"; określenie to wywodzi się z XVIII wieku i było synonimem niegospodarności, bałaganu czy braku organizacji.
– Niemcy mający większą wiedzę o Polsce zazdroszczą Polakom reform gospodarczych, które w ich ojczyźnie się ślimaczą – podkreślił.
Dodał, że w Niemczech - podobnie jak w Belgii czy innych krajach Zachodu - opinia publiczna z wielką sympatią obserwowała, jak w 2022 r. Polacy pomagali Ukraińcom uciekającym przed inwazją. Według Puhla Niemcom zaimponowała przede wszystkim bezinteresowna solidarność Polaków z Ukraińcami, a także to rządzący w Polsce nie tylko pomagają wojskowo Kijowowi, ale także dbają o ukraińskie interesy w Europie.