Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Zgony, których można uniknąć. Wynik Polski martwi, a pandemia może go jeszcze pogorszyć

Polacy często umierają na choroby, którym można zapobiec dzięki odpowiedniej profilaktyce lub które można skutecznie leczyć. Takich zgonów jest u nas znacznie więcej, niż wynosi unijna średnia. Pandemia może jeszcze pogorszyć tę statystykę. Już widać pierwsze niepokojące dane.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Pixabay)
Zgony, których można uniknąć. Wynik Polski martwi, a pandemia jeszcze pogorszy sytuację

W Polsce w ciągu jednego roku dzięki odpowiedniej profilaktyce można było zapobiec ponad 74 tys. zgonów - wynika z najnowszych danych unijnej instytucji Eurostat za 2017 rok. Chodzi o zgony osób poniżej 75. roku życia na choroby takie jak m.in. rak płuc, choroba wieńcowa czy też zaburzenia związane ze spożywaniem alkoholu.

Oznacza to, że można było zapobiec aż 221 zgonom przypadającym na każde 100 tys. mieszkańców Polski. Unijna średnia jest znacznie niższa i wynosi nieco ponad 160. Gorzej od Polski wypadają pod tym względem np. Węgry, Litwa, Łotwa czy Rumunia. Daleko nam jednak do krajów śródziemnomorskich, jak Włochy, Cypr czy Hiszpania, dla których wskaźnik ten jest najniższy i mieści się w przedziale 107-115.

Pandemia utrudnia wczesne wykrywanie

Epidemia COVID-19 jest dodatkowym wyzwaniem dla polskiego systemu ochrony zdrowia. - Wyjątkowo niepokojące są dane dotyczące wystawionych kart uprawniających do szybkiej diagnostyki onkologicznej. Spadek w stosunku do ubiegłego roku wynosi nawet 40 proc. (w kwietniu było to 14 tysięcy w stosunku do 25 tysięcy rok wcześniej). Może to oznaczać, że w nieodległej przyszłości do ośrodków onkologicznych trafią pacjenci, którzy nie będą mieli szans na diagnozę na wczesnym etapie choroby - zauważa Wojciech Wiśniewski z think tanku Public Policy.

Składka zdrowotna wzrośnie? Minister tłumaczy

- Podejrzewamy w związku z tym, że wskaźnik zgonów możliwych do uniknięcia będzie rosnąć, jednak dowiemy się tego dopiero za kilka lat. Takie jest opóźnienie publikacji wyników badań - tłumaczy Wiśniewski.

Zwraca też uwagę, że nikt nie podjął na razie dyskusji o tym, jak wyłączenie znacznej części siatki komunikacji publicznej, od której zależy los wielu pacjentów, wpłynie na ich dostęp do opieki zdrowotnej jako takiej. Chodzi przede wszystkim o połączenia autobusowe do miast powiatowych i wojewódzkich - bardzo wiele z nich w czasie pandemii po prostu wygaszono, a leczenie onkologiczne zazwyczaj odbywa się właśnie na poziomie wojewódzkim.

Z leczeniem też nie jest najlepiej

Dołujemy nie tylko jeśli chodzi o profilaktykę. Eurostat podaje też statystyki zgonów na choroby uleczalne, wśród których wymienia m.in. zapalenie płuc, raka piersi, raka jelita grubego. Do tej grupy zalicza również chorobę wieńcową.

Szczególnie niepokojące są w Polsce statystyki dotyczące śmiertelności na nowotwór złośliwy tchawicy, oskrzeli oraz płuc. Co roku umiera z tego powodu około 50 osób na 100 tys. mieszkańców poniżej 75. roku życia. Gorsze statystyki mają tylko Węgry oraz Chorwacja.

Nieco lepiej na tle innych krajów wypadamy natomiast pod względem choroby wieńcowej. Wskaźnik śmiertelności wynosi 25 na 100 tys. mieszkańców, co plasuje nas powyżej unijnej średniej (18,9). Warto też zaznaczyć, że w ciągu ostatniej dekady spadła liczba zgonów z tego powodu.

Znacznie wyższa od unijnej średniej jest za to śmiertelność z powodu schorzeń związanych z piciem alkoholu. W Polsce wskaźnik ten wynosi 26 na 100 tys. mieszkańców, podczas gdy średnio w UE jest to znacznie mniej, bo 12 osób. Co może martwić, w Polsce odsetek ten poszedł lekko w górę w ciągu ostatniej dekady.

- Powiedzmy wprost: niedofinansowanie systemu ochrony zdrowia kosztuje życie. Kompletnie leży u nas profilaktyka. Pomimo wzniosłych deklaracji od wielu lat nie udaje się wprowadzić edukacji zdrowotnej jako wyróżnionego przedmiotu do szkół. Co roku spada odsetek pacjentów zgłaszających się do programów badań przesiewowych, co jest po prostu wstydliwe dla instytucji odpowiedzialnych za ich realizację - mówi Wojciech Wiśniewski.

- Kolejne rządy utyskują na późne zgłaszanie się pacjentów do lekarza w sytuacji, gdy nie są im zapewnione podstawowe możliwości wczesnego rozpoznania choroby - dodaje.

Ekspert zwraca też uwagę, że różnica w długości życia pomiędzy Polakami z wykształceniem podstawowym i wyższym to 12 lat. To wynik zbliżający nas do państw Azji Centralnej, a nie Europy Zachodniej. Jego zdaniem nie widać na razie żadnej propozycji zmian w prawie, które pozwoliłyby rozwiązać ten problem.

Żyjemy coraz dłużej, ale w słabym zdrowiu

W ostatnich trzydziestu latach spodziewana średnia wieku Polaków uległa znacznemu wydłużeniu i jest to jeden z największych sukcesów zdrowia publicznego. Chociaż Polacy żyją dłużej, mniej lat przeżywają w zdrowiu.

Zdaniem Wiśniewskiego zły stan zdrowia to jeden z powodów dużej presji społecznej na brak podniesienia wieku emerytalnego.

- Statystyczny szwedzki mężczyzna w zdrowiu przeżywa tyle, ile jego polski kolega w ogóle. Szwecja należy do państw o najbardziej rozwiniętych systemach ochrony zdrowia oraz wielkich zasobów poświęcanych na profilaktykę oraz budowanie świadomości zdrowotnej obywateli. Z tego powodu nie możemy zapominać, że odpowiednia profilaktyka zdrowotna i wczesna diagnostyka mają wyjątkowo duże znaczenie dla gospodarki - mówi ekspert.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
17-08-2020

Petento Jakiej diagnostyce mowa. Diagnostyka jest wtedy, gdy chory sam coś odkryje i ma szczęście jesli go lekarz nie pogoni. Jesli dobrze trafi lekarz … Czytaj całość

18-08-2020

A jakJak w NFZ czeka się do specjalisty zazwyczaj od 6 do 12 miesięcy to jak niby prowadzić profilaktykę. Ci ludzie nie umierają bo olewają zdrowie, … Czytaj całość

18-08-2020

pacjentProszę nie pisać bzdur że pacjenci się nie zgłaszają! Pacjenci nie mają dostępu do lekarza a to już wina rządu.Sklepy pootwierane, dyskoteki działają … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (180)