Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

"Zima ominęła polski biegun zimna". Wyciągi narciarskie na nizinach stoją, ich właściciele liczą straty

Górskie miejscowości nie mają monopolu na stoki narciarskie, bo znajdziemy je też w "Polsce nizinnej". W tym roku to jednak tylko teoria, bo z powodu braku śniegu nie ruszyły wyciągi w Suwałkach, Wieżycy czy w okolicach Bełchatowa. Ich właściciele liczą straty i zaklinają pogodę. Nawet gdyby z początkiem lutego ruszyły wyciągi, słabego sezonu to nie uratuje.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Kamera live)
Białe szaleństwo na Górze Kamieńsk? Nie w tym roku. Tak od kilku tygodni wygląda popularny stok w województwie łódzkim. (Fot: -)

- Proponujemy spacery i wycieczki rowerowe. Na Górze Kamieńsk odbywa się wiele imprez sportowych, są zawody biegowe i rowerowe. Wierzymy, że wkrótce uda się naśnieżyć stok – mówi Sandra Apanasionek, rzeczniczka prasowa PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. To do tej spółki należy wyciąg na Górze Kamieńsk, z której korzystają nie tylko mieszkańcy Bełchatowa, ale też dużej części województw łódzkiego i mazowieckiego.

Ale śniegu w centralnej Polsce w tym roku nie było, a prognoza pogody nie daje nadziei: wyciąg nieprędko ruszy. Trasy nieczynne, sprzedaż karnetów zawieszona. W normalnych warunkach w styczniowy weekend nie ma gdzie zaparkować, a teraz parkingi są puste. Sezon zimowy Góra Kamieńsk skończy na minusie. Jak zapewnia rzeczniczka prasowa, tragedii jednak nie ma, bo przecież piłka wciąż w grze i kto wie, może luty będzie bardziej sprzyjający.

Bez armatek trudno sobie już wyobrazić współczesne narciarstwo.
Narty w Polsce. Nikt już nie liczy na opady śniegu. Zarabiają tylko ci, których stać na naśnieżanie

Tylko powiedzmy sobie uczciwie: PGE w żaden sposób nie odczuje straty tych kilkunastu tysięcy złotych. Zresztą sama Góra Kamieńsk powstała zupełnie "przy okazji" jako zwałowisko Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów. Był nadmiar ziemi, pojawił się pomysł, by wykorzystać ją z korzyścią dla okolicznych mieszkańców, (choćby mieszkających w Kleszczowie, najbogatszej gminie kraju), stworzono infrastrukturę narciarską. Nie ma śniegu? Szkoda, ale biznes kręci się swoim rytmem.

Z innymi emocjami słuchają prognozy pogody właściciele stoków narciarskich z Suwałk i Gołdapi.

Agencja Rozwoju Regionalnego w Starachowicach- fundacja dedykowana lokalnym biznesom

Tego sezonu nic nie uratuje

"Mamy problem" – przyznają na stoku Piękna Góra Rudziewicz w Gołdapi (woj. warmińsko-mazurskie).

O nartach można pomarzyć, więc goście, którym nie w smak spacery po okolicy, odwołują rezerwacje. W hotelu przebywa obecnie około 30 osób; dla porównania rok temu o tej porze było prawie stu gości. Obsługa zapewnia, że zwraca zaliczki tym, których aura zniechęciła – w końcu to nie wina gości, że nie skorzystają ze stoku.

- Nasza też nie. Jest nam bardzo przykro, że śniegu nie ma, ale nic nie poradzimy. Mimo to odbieramy telefony od zdenerwowanych klientów, którzy wręcz krzyczą na nas, że jak to nie ma śniegu, przecież na stronie internetowej jak byk napisane, że można jeździć na nartach. Takiej zimy nikt się jednak nie spodziewał – mówi pracownik obsługi.

Obiekt posiada sprzęt do naśnieżania, ale warunkiem ich uruchomienia jest kilka kolejnych dni minusowej temperatury.

Straty liczą również w odległych o niecałe 60 km Suwałkach (woj. podlaskie).

- Zima ominęła polski biegun zimna – mówi pani w recepcji.

Nikomu jednak nie jest do śmiechu. To pierwszy rok, kiedy nie udało się uruchomić wyciągu. Ferie w regionie się skończyły; obiekt ma nadzieję, że może trochę turystów przyjedzie w terminie ferii w województwie mazowieckim (druga połowa lutego).

Dobrą minę do złej gry robi też Stok GołębiewSKI w Mikołajkach: "Polecamy Państwu aktywny wypoczynek podczas ferii zimowych. Śniegu nie ma, ale mamy dużo innych atrakcji: tor saneczkowy, zjeżdżalnia pontonowa, Klub Jeździecki" – czytamy na facebookowym profilu obiektu.

Za to, by temperatura spadła, kciuki trzymają nie tylko właściciele obiektów, ale wszyscy miłośnicy nart z północno-wschodniej Polski. W góry mają bardzo daleko, więc jeśli nie dane im poszusować w Gołdapi lub Suwałkach, pozostaje wyjazd na Litwę. To zresztą opcja całoroczna, bo stok w Druskiennikach jest kryty. Właściciel obiektu chwali się trasami o długości ponad 1100 m, na których jednocześnie może przebywać tysiąc narciarzy.

W Polsce działa około 20 stoków narciarskich, które zlokalizowane są poza miejscowościami górskimi. W zimowe weekendy pękają w szwach, bo dla mieszkańców centralnej i północnej Polski są naturalną alternatywą dla wycieczek w góry. Ale to w normalnych warunkach, bo tegoroczna zima – z temperaturami na plusie - nie należy do normalnych. W Suwałkach wspominają poprzedni rok, kiedy sezon narciarski ruszył jeszcze przed Bożym Narodzeniem.

A co, jeśli kolejne stycznie okażą się podobne do tegorocznego? Trzeba będzie coś w formule stoków zmienić – może zadaszyć wzorem Snow Areny na Litwie? Na to jednak potrzeba niemałych pieniędzy, więc być może mieszkańcom województw warmińsko-mazurskiego i podlaskiego będą musieli przywyknąć do tego, że w swoich regionach nie pojeżdżą.

Zresztą mieszkańcy województwa kujawsko-pomorskiego też nie poszaleli. Na stoku Myślęcinek w Bydgoszczy zaklinają pogodę, ale w najbliższych dniach naśnieżanie nie ruszy, bo w kolejnych dniach temperatura w ciągu dnia będzie przekraczała 5 stopni. Do "wielkich nieobecnych" na tegorocznej mapie narciarskiej należy też Koszałkowo-Wieżyca (woj.pomorskie).

Na stoku nie zawsze zachowujemy się bezpiecznie
Pokazali, jak Polacy korzystają z wyciągów narciarskich. Filmik robi furorę w sieci

W braku lepszych rozwiązań narciarze z północnej Polski mogą przyjechać do Warszawy lub Poznania. Wyciągi na Górce Szczęśliwickiej (227 m długości) i stoku Malta Ski (150 m długości) działają przez cały rok, ale przeznaczone są raczej dla początkujących. Z braku laku dobre jednak i to. Oba są na zewnątrz w przeciwieństwie do otwartych stosunkowo niedawno całorocznych stoków w Szczecinie, Chorzowie i Wrocławiu. Ten ostatni "testował" nasz redakcyjny kolega, który skwitował, że "może nie jest to Ski Dubai, gdzie pod halą o wysokości 85 metrów upchnięto górę z pięcioma różnymi stokami (400 m. ma najdłuższy), ale jest to jakaś alternatywa dla miłośników nart".

Te kryte stoki wykorzystują stworzona przez Holendrów technologię MAXXTRACKSTM, które działają jak gigantyczne bieżnie. Jednak zamiast biegać, można na niej zjeżdżać na nartach. W tym samym czasie na tym ruchomym stoku długości 12 i szerokości 6 metrów jeździć może 4-5 osób.

Jak warszawiak na narty, to w Góry Świętokrzyskie

Mieszkańcy Mazowsza nie są jednak w złej sytuacji, bo mogą skorzystać z tras w województwie świętokrzyskim. Można jeździć w Bałtowie, Konarach, Krajnie, Niestachowie, Tumlinie oraz na dwóch kieleckich stokach - Stadionie i Telegrafie. Idealnie, bo w województwie świętokrzyskim w poniedziałek rozpoczęły się ferie zimowe.

Na mieszkańców Lubelszczyzny czekają cztery trasy na wyciągu w Rąblowie niedaleko Nałęczowa. Najkrótsza ma 160 m, najdłuższa – 420 m. "Tłoku nie ma" – zapewniają w recepcji. Śnieg dopisał też w Jacni (22 km od Zamościa).

We wtorek 28 stycznia zainaugurowano sezon na stoku w Przemyślu. Najdłuższa z trzech dostępnych tras ma długość 1200 m. W województwie małopolskim pojeździmy w Podstolicach i Sławickim Raju.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
29-01-2020

zebdzięki ciepłej ziemie gospodarka Polski dzięki brakowi konieczności odśnieżania dróg, dzięki niższym kosztom ogrzewania zyskała kilka miliardów … Czytaj całość

29-01-2020

KubaaaI bardzo dobrze że zima ciepła, a nie na minusie :D a właściciele stoków? Życie, zamykać biznes i się brać do poważnej roboty a nie liczyć na … Czytaj całość

30-01-2020

didixprzestańcie pisać że brak śniegu to oszczędności. Dla Państwa i gospodarki to raczej tragedia. Będzie susza nieurodzaj, droższa żywność, nie wspomnę o … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (125)