Były jednymi z hitów inwestycyjnych 2025 r. Co teraz czeka złoto i srebro?
W 2025 r. złoto było jednym z bohaterów rynków finansowych, który niemal nie schodził z nagłówków. Powodów nie brakowało. Prawie każdego dnia media miały powód, żeby o złocie coś napisać lub powiedzieć.
Po pierwsze, śledzona przez cały inwestycyjny świat cena złota w dolarach wzrosła o 65 proc. To najwyższy jej roczny skok od 1979 r.
Po drugie, wyznaczone zostały nowe maksima w rejonie 4550 dolarów za uncję trojańską, czyli dokładnie 31,1034768 grama (w odróżnieniu od uncji międzynarodowej odpowiadającej 28,35 g).
Po trzecie, złoto w dolarach drożało w każdym z kwartałów i przez 11 miesięcy – wyjątek stanowił lipiec, z minimalnym spadkiem ceny (-0,4 proc.).
Po czwarte, w ciągu minionego roku ceny złota w dolarach ustanowiły ponad 50 nowych rekordów. Na tym lista się nie kończy, ale pora przejść do głębszej analizy.
"Zaleją nas. To będzie koniec". Rolnicy biją na alarm
Złoto i polski złoty – wzrostowa kombinacja
W Polsce temat złota także cieszył się popularnością, a kruszec trafiał do portfeli zarówno w formie fizycznej, jak i "papierowej", np. poprzez notowane na giełdach fundusze ETF czy fundusze oferowane przez TFI.
Dealerzy monet i sztabek nie mieli problemów ze sprzedażą swojego towaru. Co więcej, podobnie jak w 2022 r., klienci ustawiali się w kolejkach, a niektórych rodzajów asortymentu przejściowo brakowało. Z perspektywy polskiego portfela złoto również mocno podrożało, ale nieco mniej niż w ujęciu dolarowym – to oczywiście zasługa umocnienia waluty polskiej względem amerykańskiej.
Rok 2025 r. uncja złota kończy powyżej 15 500 zł za uncję wobec 10 840 na koniec 2024 r. (+43 ptoc.). To jeszcze mocniejsza zwyżka od odnotowanej rok temu (+33,5 proc.) oraz ósmy z rzędu rok wzrostów cen złota w polskiej walucie.
Po raz ostatni żółty metal kończył rok na minusie w 2017 r. (-5,8 proc.), gdy jedna uncja kosztowała ok. 4500 zł. W przypadku cen złota w dol. wzrostowa passa nie trwa tak długo – spadkiem cen zakończyły się np. 2021 i 2022 r. Wówczas jednak złoty do dolara mocno tracił, zaś w 2025 r. pokonał dystans z 4,13 zł do 3,60 zł.
Złoto podrożało z wielu powodów
Miłośnicy królewskiego metalu powiedzą, że od dawna był on mocno niedowartościowany i dopiero teraz rynek zbliżył się do "prawdziwej wartości".
Analitycy fundamentalni zwrócą uwagę na spadki stóp procentowych i wspieranie przez polityków osłabiania walut fiducjarnych. Im niższe stopy, tym mniej atrakcyjne oprocentowanie obligacji, a jednocześnie większa obawa o rządowe długi.
Analitycy polityczni wskażą na wzrost napięć w polityce międzynarodowej, w której pierwsze skrzypce grają Trump, Putin czy Xi. Im mniej wolnego handlu i im więcej zagrożeń militarnych, tym słabsza pozycja obecnego systemu finansowego z dolarem amerykańskim w centrum, a jednocześnie tym więcej chętnych do zaparkowanie kapitału w "bezpiecznej przystani", za którą od lat uważane jest złoto (tym bardziej, że wojna i inflacja od wieków idą w parze).
Motyw przezornościowy kieruje także bankami centralnymi, które kupują złoto nie na uncje, ale na tony, jako element własnych rezerw. Jednym z największych nabywców w ostatnich kwartałach pozostawał Narodowy Bank Polski, posiadający już ponad 530 ton kruszcu.
Do grona powodów wzrostu cen złota dodać należy także czynniki psychologiczne, w tym zjawisko FOMO ("ang. Fear of Missing Out"). To "obawa o to, że pociąg ze złotem odjeżdża, ludzie zarabiają, a my jeszcze do niego nie wsiedliśmy" – jak pisał w październiku Piotr Kuczyński w artykule "Nie wszystko złoto, co się świeci. Ceną kieruje ludzka chciwość".
Srebro błyszczy jeszcze mocniej
W 2025 r. osobną historię napisało srebro, pozostające często w cieniu złota. Po ubiegłorocznym wzroście o 21,5 proc. nie brakowało prognoz sygnalizujących dalsze zwyżki, jednak rzeczywistość zdecydowanie je przebiła. W 2025 r. srebro w dolarach podrożało o ponad 160 proc., co przełożyło się na wzrost ceny w złotych o 115 proc. W tym kontekście warto pamiętać, że w Polsce inwestowanie w fizyczne srebro inwestycyjne (np. monety, sztabki) objęte jest podatkiem VAT o stawce 23 proc..
Przebity poziom 80 dol. za uncję to oczywiście historyczne maksimum. Nawet późniejsze zejście ze szczytu nie oznacza, że srebro jest bliskie poziomów z początku roku.
Raptowny wzrost cen srebra przywiódł jednak skojarzenia z 1980 r. i 2011 r., gdy po ostrym rajdzie, ceny gwałtownie spadły. Pod koniec 2025 r. srebro zanotowało wyraźny spadek, ale pytanie o dalszy rozwój "gorączki srebra" wciąż pozostaje otwarte oraz warte miliony. Na ceny metalu wpływ będą miały podobne czynniki, co w przypadku złota, a także zapotrzebowanie ze strony przemysłu, które w strukturze popytu tradycyjnie odgrywa większą rolę niż w przypadku żółtego metalu. Srebro stosowane jest m.in. w energetyce, elektronice i elektromobilności, a więc sektorach, w których trwa obecnie boom.
O tym jak podrożało srebro świadczyć może także śledzona przez analityków relację obu cen. Pod koniec 2025 r. jedna uncja złota kosztowała mniej niż 60 uncji srebra, najmniej od 2013 r.
Metale szlachetne w rytm wojen i megatrendów
Na koniec zastanówmy się nad najważniejszym z perspektywy nowego roku pytaniem w świecie metali szlachetnych: co z ceną złota i srebra w 2026 r.? Wiele zależy od rozwoju wydarzeń w zarysowanych już kwestiach – jak rozwinie się wojna, czy USA dogadają się z Chinami w sprawach handlowych, czy Rezerwa Federalna będzie nadal obniżać stopy procentowe i kogo Donald Trump powoła na jej przewodniczącego) itp. Szklanej kuli nie mamy, wobec czego zajrzyjmy do prognoz głównych banków inwestycyjnych.
Goldman Sachs widzi ceny złota w 2026 r. rosnące do 4900 dol. za uncję. JP Morgan i Bank of America wpisują w to miejsce nawet 5000 dol./oz. Morgan Stanley jest ostrożniejszy (4800 dol./oz), dalej zaś idzie UBS (5000 dol./oz już we wrześniu). Ostatni z banków zwraca uwagę na to, że ceny kruszcu dodatkowo w górę pchnąć może niepewność polityczna związana z wyborami połówkowymi w USA (w listopadzie, do Izby Reprezentantów i na jedną trzecią miejsc w Senacie).
W podobnym duchu utrzymana jest większość innych mainstreamowych prognoz dla złota w 2026 r. Lekturę tych przewidywań warto uzupełnić o fragment ubiegłorocznego artykułu, w którym podsumowałem prognozy dla złota na 2025 r. Nie ma to na celu piętnowania stawiających prognozy, lecz podkreślenie, że to po prostu trudna sztuka, zwłaszcza w tak zmiennych czasach jak obecne. Dla przypomnienia, złoto w 2025 r. podrożało do ponad 4000 dol.
"W 2025 r. Goldman Sachs i JP Morgan widzą złoto po 3000 dolarów za uncję. UBS celuje w 2900 dol./oz, a ING w 2700 dol./oz. Ogólnie rzecz biorąc – bankierzy inwestycyjni oczekują w przyszłym roku dalszego wzrostu cen złota, choć nie tak gwałtownego, jak w 2024 r. Z grona tego wyłamują się analitycy Fitch Ratings, według których w 2025 r. złoto może potanieć do 2100 dol./oz, a w 2026 r. potanieć do 1800 dol./oz."
Jeszcze większa zagadką pozostają ceny srebra, na które wpływ będzie miał także rozwój sytuacji w przemyśle, w tym megatrendy w energetyce (OZE) i informatyce (AI), przy jednoczesnej relatywnie sztywnej podaży (kopalni srebra nie buduje się w kilka miesięcy). Nastawieni byczo inwestorzy i analitycy celują w przebicie poziomu 100 dolarów za uncję. Mniej optymistyczni zakładają lekkie zejście ze szczytu, ale brak powrotu do cen z początku 2025 r., czyli cenę srebra na poziomie ok. 50-65 dolarów za uncję.
Na koniec pozwolę sobie przypomnieć artykuł z marca 2025 r., w którym opisuję jakiego złota nie warto kupować i przypominam, że "lepiej stracić okazję niż pieniądze". Ta stara inwestorska maksyma, która dotyczy również srebra, obowiązuje także na rozgrzanym i rosnącym rynku.
Michał Żuławiński, Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych