"Dantejskie sceny" w Modlinie. Oto co mówili podróżni
Duże opóźnienia, odwołane rejsy i chaos informacyjny – tak środę na lotnisku w Modlinie opisują pasażerowie w relacjach dla Kontakt24. Część podróżnych spędziła na lotnisku kilkanaście godzin, inni utknęli w samolotach na płycie lotniska.
Na lotnisku Warszawa–Modlin doszło w środę do poważnych utrudnień w ruchu lotniczym. Do redakcji Kontakt24 napłynęły liczne zgłoszenia od pasażerów dotyczące wielogodzinnych opóźnień, odwołanych lotów oraz napiętej atmosfery w terminalu. Na przesłanych zdjęciach i nagraniach widać tłumy oczekujących podróżnych.
Jedną z osób, które utknęły na lotnisku, była pani Dominika. Jej poranny lot na Maltę, zaplanowany na godzinę 6:50, nie wystartował zgodnie z planem. Jak relacjonowała, początkowo pasażerowie słyszeli, że samolot nie może odlecieć z powodu warunków atmosferycznych. Ostatecznie jednak maszyną polecieli inni pasażerowie – na Teneryfę.
– Są już jakieś przepychanki, było skandowanie przy gate’ach – relacjonowała w rozmowie z Kontaktem24. Jak dodała, kolejny samolot przyleciał dopiero wieczorem, ale obsługa miała w pierwszej kolejności realizować inne rejsy.
Dom z licytacji? "Stan odbiegał od tego co widzieliśmy w ogłoszeniu"
Kupony, bagaże i brak informacji
Pasażerowie zwracali uwagę na problemy z realizacją przysługujących im świadczeń. Według relacji pani Dominiki, za każde trzy godziny opóźnienia miał przysługiwać kupon na jedzenie o wartości 17 zł, jednak po ośmiu godzinach oczekiwania wsparcie przestało być wydawane.
Część podróżnych chciała opuścić lotnisko i odebrać nadane bagaże, ale – jak relacjonowali – na miejscu nie było przedstawicieli linii Wizz Air, którzy mogliby to umożliwić.
Wieczorem sytuacja miała się dodatkowo skomplikować. Pasażerowie zostali wpuszczeni na pokład samolotu, jednak start ponownie się opóźnił z powodu nietrzeźwego i nieprzytomnego pasażera, którego należało wyprowadzić z maszyny.
"Dantejskie sceny" na płycie lotniska
Kolejne zgłoszenie dotyczyło lotu zaplanowanego na godzinę 9:20. Jak przekazał ojciec jednego z pasażerów, samolot przez kilka godzin stał na płycie lotniska, a podróżni nie mogli ani wyjść, ani otrzymać wody.
– Pasażerowie zaczęli dzwonić na 112 – relacjonował rozmówca Kontakt24, określając sytuację jako "dantejskie sceny".
Sprzeczne komunikaty o odwołaniu lotów
Pasażerowie lotów na Maltę wskazywali także na chaos informacyjny. Część z nich otrzymywała sprzeczne komunikaty – z jednej strony informację o odwołaniu rejsu, z drugiej brak takiej informacji w aplikacji przewoźnika.
– Panuje tutaj dezinformacja – mówił jeden z pasażerów, podkreślając, że wielu podróżnych poniosło już koszty noclegów, wynajmu samochodów czy apartamentów.
Jak relacjonowali inni rozmówcy, Straż Graniczna prosiła pasażerów o opuszczenie terminala, jednak ci domagali się oficjalnego potwierdzenia odwołania lotów.
Przypomnijmy, że 31 grudnia przed południem Polska Agencja Żeglugi Powietrznej przekazała, że lotnisko w Modlinie wznowiło operacje lotnicze. Ruch samolotów był wstrzymany w związku z koniecznością usunięcia skutków obfitych opadów śniegu.
W środę na konferencji prasowej po sztabie kryzysowym minister infrastruktury Dariusz Klimczak przekazał, że z informacji, którą uzyskał od władz portu lotniczego w Modlinie wynika, że od godziny 3.30 utrudnione jest funkcjonowanie tego lotniska ze względu na brak możliwości usuwania zasp przy pasach.
Źródło: Kontakt24, TVN24