ZUS jedno, sądy drugie. Rodzice odzyskują pieniądze z zasiłków

Rodzice dzieci do lat 8, którzy w sierpniu występowali o zasiłek opiekuńczy na zasadach ogólnych, bo przedszkola i żłobki miały przerwy wakacyjne, zostali z odmowami. ZUS tłumaczy, że przerwy były zaplanowane, więc pieniądze się nie należą. Sądy podchodzą do tego jednak inaczej.

Jeśli przedszkole było planowo nie czynne, ZUS nie wypłaci zwykłego opiekuńćzegozasiłkuW wakacje ciężko było znaleźć miejsce dla dziecka w przedszkolu. Rodzice uważają, że za ten czas powinien im się należeć zasiłek.
Źródło zdjęć: © money.pl | Rafał Parczewski

Wielu rodziców borykało się w wakacje z problemem braku miejsc w przedszkolach czy żłobkach. Planowe zamknięcia, na które nałożyła się sytuacja związana z koronawirusem, sprawiły, że trudno było gdzieś upchnąć swoje pociechy. Jeśli placówka informowała wcześniej o planach zamknięcia, ZUS odmawiał wypłaty zasiłku opiekuńczego. Niektórzy nie złożyli jednak broni i poszli do sądu.

"ZUS odmówił mi wypłaty zasiłku opiekuńczego na dziecko do lat 8 z puli 60 dni. Byłam zmuszona wystąpić o świadczenie od 27 lipca do końca sierpnia. W Zakładzie powiedziano mi, że wakacji opieka nie dotyczy. Dziecko ma dopiero 5 lat. Placówka, do której chodziła córka, była w sierpniu planowo zamknięta z powodu wakacyjnej przerwy. Nie spełniałam więc wymogu nagłego zamknięcia przedszkola, o którym mowa jest w przepisach" – napisała na forum internetowym dla kadrowych pani Katarzyna z Łowicza.

Pani Katarzyna dodaje, że próbowała umieścić córkę w innych placówkach, ale wszystkie jej odmawiały, powołując się na przepisy sanitarne, które zabraniały im przyjmowania "obcych" dzieci.

Maseczki obowiązkowe wszędzie? Pinkas: ich brak to egoizm, wirus nie jest wymysłem

Pani Katarzyna zamierza wytoczyć ZUS-owi proces. "Będę dochodzić swoich racji przed sądem. Jak 5-latka miała się sama sobą zajmować?" – pyta retorycznie.

Pod wpisem pojawił się długi sznur komentarzy od matek z całej Polski. Jedna z nich, pani Agnieszka z Krakowa, napisała, że miała identyczną sytuację i że poszła z nią do sądu. W pierwszej instancji już wygrała. ZUS się jednak od tej decyzji odwołał.

"To nie są duże pieniądze, ale chodzi o zasadę. Sądy patrzą na każdą sprawę indywidualnie, nie tak jak ZUS. Dobrze mieć dowody i świadków, zaświadczenia z placówek, które odmawiały nam przyjęcia dziecka" - doradza pani Agnieszka.

Przypomnijmy, że od 27 lipca do końca sierpnia nie było innej możliwości skorzystania z zasiłku opiekuńczego na dziecko do lat 8, jak tylko z zasiłku na zasadach ogólnych. Rząd nie przedłużył na ten czas zasiłku dodatkowego, który nie wliczał się do 60 dni, ale co ważniejsze, nie było też w nim innego, bardzo ważnego ograniczenia, o którym zapomniał rząd.

y rodzic zdrowego dziecka do lat 8 mógł skorzystać ze świadczenia na zasadach ogólnych, placówka musiała być zamknięta nagle. Pod tym hasłem ZUS rozumie sytuację, gdy powiadomienie rodziców nastąpiło do 7 dni przed planowanym zamknięciem.

Wiele żłobków i przedszkoli w sierpniu miało jednak planowe przerwy. O żadnej nagłości więc mowy nie może być.

Sytuacja była jednak nadzwyczajna, ponieważ inne placówki ze względów bezpieczeństwa ograniczyły liczebność grup i rodzice zostali w kropce.

Pani Magdalena ze Szczecina pisze na przykład, że próbowała umieścić swoje dziecko w kilku prywatnych przedszkolach, gdzie obowiązywały wysokie opłaty, ale i tak nikt się na to nie zgodził. Została więc ostatecznie z dzieckiem w domu, zamiast iść do pracy.

ZUS standardowo odmówił jej wypłaty świadczenia, lecz się nie poddała. "Sprawa wygrana. Trochę to trwało, ale warto było" - napisała.

Prawnicy: sprawy praktycznie wygrane

Podobnego zdania jak pani Magdalena, jest Agnieszka Ostrowska, radca prawny z Warszawy, specjalista prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.

Według prawniczki wszystkie kobiety, które otrzymały z ZUS odmowy wypłaty zasiłków za sierpień, mają praktycznie sprawy w sądach wygrane. Kwestia tylko czasu.

- ZUS przeciąga postępowania, licząc, że osoby ubezpieczone się zniechęcą i odstąpią. Jeśli panie te przedstawią w sądzie dowody, że starały się rozwiązać swój problem z opieką nad dzieckiem, ale im wszędzie odmawiano, sąd na pewno weźmie to pod uwagę - uważa mec. Ostrowska.

Dodaje, że sytuacja nie jest beznadziejna nawet w przypadku rodziców, którzy mogli posłać dziecko do otwartej placówki, ale zwyczajnie bali się to zrobić.

- Jeśli ZUS odmówił im zasiłku opiekuńczego, muszą przekonać sąd, że ich obawy miały poważne podstawy, takie jak: przewlekła choroba dziecka albo duża liczba zakażeń w danym miejscu zamieszkania - wyjaśnia prawniczka.

Zdaniem Andrzeja Radzisława, specjalisty w zakresie ubezpieczeń społecznych i radcy prawnego z kancelarii Goźlińska Petryk i Wspólnicy, ZUS mógłby oszczędzić kobietom sądowych procesów, gdyby wydał wewnętrzną instrukcję.

- Interpretacja przepisów przez ZUS jest zwykle zawężająca. W przypadku, kiedy placówka była zamknięta, a inne nie przyjmowały "obcych" dzieci, można by posiłkować się wytycznymi sądu, który taką sprawę już rozpatrywał - uważa wieloletni były już radca prawny ZUS-u.

Dodaje, że w przypadku spraw związanych z obawami o bezpieczeństwo dziecka, takiego automatu ZUS nie mógłby już stosować. Potrzebna byłaby interwencja ustawodawcy i określenie, w jakich warunkach świadczenie by się rodzicowi należało.

- Rozumiemy, że ostatnie miesiące to dla rodziców bardzo trudny czas, ale nawet w czasie występowania w Polsce pandemii COVID-19, Zakład Ubezpieczeń Społecznych zobowiązany jest działać zgodnie z przepisami - mówi Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS-u.

Przypomina, że od 27 lipca do końca sierpnia nie przysługiwało prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego, przyznawanego w przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki, do których uczęszcza dziecko, z powodu COVID-19.

Rzecznik ZUS-u ponownie zwraca uwagę na "nagłość" wydarzenia.

- Dlatego, jeżeli dziecko nie zostało przyjęte do żłobka lub przedszkola z powodu limitu miejsc lub w sytuacji, gdy rodzic dziecka został poinformowany o odmowie przyjęcia dziecka, to warunek nieprzewidzianego zamknięcia placówki nie został spełniony - tłumaczy rzecznik.

Paweł Żebrowski zapewnia jednocześnie, że jeżeli osoby ubezpieczone wystąpią do ZUS-u w swoich indywidualnych sprawach, ten je wnikliwie zbada i udzieli stosownych wyjaśnień.

- Każda sprawa załatwiana w ZUS-ie jest rozpatrywana ze względu na indywidualne okoliczności jej towarzyszące, zgodnie z przepisami ustawy zasiłkowej i kodeksu postępowania administracyjnego - informuje urzędnik.

Wybrane dla Ciebie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Unia Europejska przygotowuje odpowiedź na cła Trumpa
Unia Europejska przygotowuje odpowiedź na cła Trumpa
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
"Kompletny idiota". Ostra wymiana ciosów
"Kompletny idiota". Ostra wymiana ciosów
Trump przeliczył się stawiając ultimatum? "To Europa trzyma palec na finansowym spuście Ameryki"
Trump przeliczył się stawiając ultimatum? "To Europa trzyma palec na finansowym spuście Ameryki"
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy