W Dublinie odbyło się spotkanie ministrów państw Unii Europejskiej poświęcone energii. Przed jego rozpoczęciem irlandzki minister energii Darragh O'Brien powiedział dziennikarzom, że w ubiegłym tygodniu w Waszyngtonie słyszał od przedstawicieli administracji Donalda Trumpa zapewnienia, iż wprowadzenie zakazu eksportu diesla jest mało prawdopodobne.
– Oczywiście 90-dniowy zakaz eksportu diesla miałby wyraźny wpływ na nas w Unii Europejskiej – powiedział O'Brien, cytowany przez Politico. Dodał, że z informacji, które uzyskał w stolicy Stanów Zjednoczonych, nie wynikało, aby administracja faktycznie dążyła do wprowadzenia takiego rozwiązania.
Podobne stanowisko przedstawił unijny komisarz ds. energii Dan Jørgensen. Podczas wtorkowego spotkania powiedział, że z zadowoleniem przyjął publiczne wypowiedzi sekretarza energii USA Chrisa Wrighta, który stwierdził, że zakaz eksportu diesla nie przyniósłby oczekiwanych rezultatów.
Tanie paliwo na stacjach? Rzecznik Nawrockiego mówi o prostym ruchu
USA mają kluczowe znaczenie dla importu diesla do UE
Donald Trump we wrześniu zapowiedział ograniczenie eksportu diesla. – Powiedziałem: nie wysyłajmy oleju napędowego. Produkujemy go bardzo dużo – oświadczył dziennikarzom w zeszłym tygodniu. Pomysł pojawił się w czasie wzrostu cen diesla, do którego przyczyniły się przede wszystkim wojna w Iranie i blokada cieśniny Ormuz.
Według S&P Global Energy diesel ze Stanów Zjednoczonych stanowi ponad 50 proc. importu tego paliwa do UE oraz ok. 10 proc. jego zużycia w Unii. Wprowadzenie zakazu mogłoby więc silnie oddziaływać na europejski rynek energii.
– Nie będziemy podchodzić do tej kwestii beztrosko – zaznaczył Darragh O'Brien. Jednocześnie stwierdził, że po rozmowach z innymi przedstawicielami amerykańskiej administracji nie odniósł wrażenia, by taki zakaz miał zostać wprowadzony. Jego zdaniem ograniczenie eksportu wpłynęłoby także na Stany Zjednoczone oraz na rynki innych paliw.
Zapasy w USA najniższe od lat
USA znalazły się pod olbrzymią presją. Ceny diesla wystrzeliły i biją rekordy. Według American Automobile Association średnia cena galona oleju napędowego zwiększyła się w ciągu miesiąca o 91 centów, a od 2025 r. o 2,83 dolara. Na początku ubiegłego tygodnia galon, czyli ok. 3,79 litra, kosztował średnio 6,52 dolara.
System rafineryjny w USA pracuje na granicy swoich technicznych możliwości, a mimo to zapasy w samych Stanach Zjednoczonych dramatycznie spadają.
Z danych amerykańskiej agencji rządowej EIA wynika, że pod koniec lata zapasy destylatów na wschodnim wybrzeżu USA spadły do poziomu nienotowanego od 1990 r., kiedy to rozpoczęto prowadzenie cotygodniowych statystyk. W skali całego kraju zapasy są znacząco poniżej pięcioletniej średniej, a rafinerie pracują przy wykorzystaniu niemal 98 proc. swoich mocy przerobowych.