Alert w Chinach. Kierowcy ruszyli szturmem po paliwo

Chińscy kierowcy stoją w długich kolejkach na stacjach benzynowych, reagując na zapowiedź wzrostu cen paliw przez giganta energetycznego Sinopec. Jest to efekt trwającej od kilku tygodni wojny w Iranie.

Stacja paliw w Nankinie. Zdj. z 23 marcaStacja paliw w Nankinie. Zdj. z 23 marca
Źródło zdjęć: © Future Publishing via Getty Images | CFOTO
Piotr Bera

W poniedziałek kierowcy w Chinach szturmem ruszyli na stacje paliw. W ten sposób odpowiedzieli na alert wydany przez Sinopec – państwowego giganta naftowego, który zapowiedział znaczący wzrost cen paliwa od 24 marca.

Podwyżka przewiduje wzrost ceny do 2205 juanów za tonę metryczną, co odpowiada ok. 1 dolarowi za galon (ok. 3,79 l). Wzburzenie wśród społeczeństwa skłoniło Narodową Komisję Rozwoju i Reform do zmniejszenia podwyżki o połowę do 1160 juanów. Mimo to dla przeciętnego kierowcy w Chinach to znaczący koszt, biorąc pod uwagę, że obecna cena paliwa wynosi około 4,50 dolara za galon.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Drożej na stacjach na całym świecie

Skokowy wzrost cen paliw to efekt wojny w Iranie zapoczątkowanej przez USA i Izrael. Głębiej do kieszeni muszą sięgnąć też sami Amerykanie. Jak pisaliśmy w money.pl w ciągu miesiąca koszty tankowania w Stanach Zjednoczonych podskoczyły o ponad 30 proc.

Jak wynika z danych przytaczanych przez Reutersa, powołującą się na Amerykańskie Stowarzyszenie Samochodowe (AAA), średnia cena detaliczna osiągnęła poziom 3,88 dolara za galon.

Źródło: CNBC

Wybrane dla Ciebie