Alert w Chinach. Kierowcy ruszyli szturmem po paliwo
Chińscy kierowcy stoją w długich kolejkach na stacjach benzynowych, reagując na zapowiedź wzrostu cen paliw przez giganta energetycznego Sinopec. Jest to efekt trwającej od kilku tygodni wojny w Iranie.
W poniedziałek kierowcy w Chinach szturmem ruszyli na stacje paliw. W ten sposób odpowiedzieli na alert wydany przez Sinopec – państwowego giganta naftowego, który zapowiedział znaczący wzrost cen paliwa od 24 marca.
Podwyżka przewiduje wzrost ceny do 2205 juanów za tonę metryczną, co odpowiada ok. 1 dolarowi za galon (ok. 3,79 l). Wzburzenie wśród społeczeństwa skłoniło Narodową Komisję Rozwoju i Reform do zmniejszenia podwyżki o połowę do 1160 juanów. Mimo to dla przeciętnego kierowcy w Chinach to znaczący koszt, biorąc pod uwagę, że obecna cena paliwa wynosi około 4,50 dolara za galon.
Zatankowaliśmy na rządowej stacji paliw. Tyle zapłaciliśmy
Drożej na stacjach na całym świecie
Skokowy wzrost cen paliw to efekt wojny w Iranie zapoczątkowanej przez USA i Izrael. Głębiej do kieszeni muszą sięgnąć też sami Amerykanie. Jak pisaliśmy w money.pl w ciągu miesiąca koszty tankowania w Stanach Zjednoczonych podskoczyły o ponad 30 proc.
Jak wynika z danych przytaczanych przez Reutersa, powołującą się na Amerykańskie Stowarzyszenie Samochodowe (AAA), średnia cena detaliczna osiągnęła poziom 3,88 dolara za galon.
Źródło: CNBC