Notowania

Witczak: Eurodolar naznaczony korektą notowań

Można było podejrzewać, że główna para walutowa, od niemal tygodnia sytuująca się nader wysoko, wreszcie ulegnie korekcie, czyli dolar się wzmocni. Wykres schodził mniej więcej do tych okolic, które już wcześniej uznaliśmy za wsparcie, tj. do ok. 1,1330.

Podziel się
Dodaj komentarz

Przypomnijmy w tym kontekście, że na ranem notowano wartości rzędu 1,1415. Była to jednak trochę przedwczesna próba parcia na północ, a może po prostu forma wyciśnięcia z piątkowej zmiany sytuacji wszystkiego, co się dało. _ Voila _, wykres jest teraz w lekkim odwrocie, a minionych kilka dni jawi się jako konsolidacja.

Można się tego było spodziewać. Prędzej czy później na rynek powrócą sugestie na temat podwyższenia stóp w USA, szczególnie jeśli okaże się, że dane z rynku pracy były tylko jednorazową wpadką. Janet Yellen w ostatnim swym wystąpieniu nie pomogła dolarowi, ale też nie można powiedzieć, by nagle wpadła w jakiś radykalnie gołębi ton. Przeciwnie, ogólna teza o tym, że do podwyżek powinno dojść w niedalekiej przyszłości (nawet jeśli nie będzie to czerwiec czy lipiec) - pozostaje w mocy.

Co teraz? Może się oczywiście okazać, że opisana wyżej konsolidacja to tylko przystanek przed dalszą aprecjacją euro i ponownym testem okolic 1,15 - 1,16 - ale nawet wówczas będzie to raczej ślepa uliczka. Nawiasem mówiąc, porównajmy dwa okresy - od połowy marca 2015 do końcówki października oraz od 3 grudnia 2015 do teraz. W tym pierwszym mieliśmy trend wzrostowy, wszczęty przy 1,05. 24 sierpnia testowano wysokie maksima, podobnie jak 3 maja roku bieżącego. Później nastąpiła korekta i dwie próby podbijania wartości euro, w tym niemalże muśnięcie 1,15 w połowie października.

Ale nic z tego nie wyszło i w szybkim tempie wykres poszedł na południe, na fali tego, co 22 października ogłosił Mario Draghi - a była to zapowiedź trwałego i dalszego luzowania monetarnego.

U progu grudnia ten sam Draghi rozczarował rynki, nie zwiększając skali miesięcznych zakupów w ramach QE. Eurodolar ruszył w górę, nie zatrzymała tego (na dłuższą metę) nawet podwyżka stóp w USA, bo była ona mocno zdyskontowana, a wydźwięk ówczesnych słów Janet Yellen był raczej gołębi i ostrożny.

Jeśli wzór z roku ubiegłego miałby się powtórzyć, to oznaczałoby to, że albo już teraz eurodolar pójdzie na południe, albo stanie się to po uprzednim natarciu na wyższe poziomy, bliskie "piętnastce". W takim układzie mielibyśmy już półtora roku konsolidacji w zakresie 1,05 - 1,15 (czy też 1,17, jeśli uwzględniać ekstremalne wartości).

Na razie w Stanach podano tygodniową informację o zasiłkach dla bezrobotnych, a ściślej - o nowych wnioskach o takowe benefity. Było ich 264 tys. w minionym tygodniu, a prognozowano 270 tys. Równocześnie poprzedni odczyt nieznacznie podwyższono z 267 tys. do 268 tys. Oczywiście im mniej wniosków, tym lepiej. Eurodolar trzyma się przy 1,1340-50, gdy piszemy te słowa.

Co do Mario Draghiego, to wygłosił dziś w Brukseli raczej klasyczne i dość banalne uwagi na temat tego, że polityka EBC jest słuszna, ale muszą jej towarzyszyć reformy strukturalne w krajach członkowskich itd.

Sytuacja naszej waluty

Na USD/PLN elegancko klaruje się biała świeca dzienna i jesteśmy w górnym jej rejonie. Mamy ok. 3,82 - złoty się osłabił, dolar przynajmniej korekcyjnie nabrał siły. Bardzo możliwe (choć nie pewne) jest, że potencjał umocnienia złotego się wyczerpał. W końcu efekt słabych danych z rynku pracy USA nie może trwać wiecznie. Inna rzecz, że obecne okolice mogą być lokalnym oporem.

Na EUR/PLN też jesteśmy nieco wyżej, tzn. o ile wczoraj muśnięto 4,3145-50, o tyle dziś byliśmy prawie przy 4,34. Złoty utrzymuje niezłe poziomy, ale warto być ostrożnym i nie liczyć na zbyt wiele.

Tagi: komentarz walutowy, komentarze walutowe, wiadomości, gospodarka
Źródło:
FMCM
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz