"Nie bać się tego". Polski przedsiębiorca ocenia misję Domańskiego
- Takim pojedynczym wyjazdem można otworzyć wiele furtek na przyszłość - mówi Paweł Różacki, prezes Transition Technologies Advanced Solutions. Jego firma uczestniczy w rządowej delegacji z biznesem do Arabii Saudyjskiej i ma zamiar podpisać memorandum o współpracy z lokalnym szejkiem.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański wizytuje Arabię Saudyjską. Jak podaje Ministerstwo Rozwoju i Technologii, celem wizyty jest "wzmocnienie polsko-saudyjskiej współpracy gospodarczej oraz stworzenie korzystnych warunków dla internacjonalizacji polskich przedsiębiorstw, w szczególności poprzez ułatwienie dostępu do saudyjskich instrumentów finansowych i inwestycyjnych".
Razem z ministrem Domańskim do Arabii udała się delegacja polskich przedsiębiorców. Reprezentują sektory, takie jak energetyka, infrastruktura, gospodarka cyfrowa, rolnictwo oraz przemysł spożywczy.
Łukasz Kijek, money.pl: Jest pan przedstawicielem jednej z niemal 70 prywatnych firm, które znalazły się na pokładzie rządowego samolotu do Rijadu. Dlaczego potrzebna jest tak duża delegacja polskiego biznesu do Arabii Saudyjskiej?
Paweł Różacki, CEO Transition Technologies Advanced Solutions: Synergia pomiędzy działaniami biznesu i polityki jest niezbędna do tego, żeby z sukcesem prowadzić projekty. Mam gorącą nadzieję, że tego typu inicjatywy będą z sukcesem powtarzane. Z tego, co się orientuję, jest to jedna większych delegacji gospodarczych ministra Andrzeja Domańskiego. Widzę wiele potencjału przy rozmowach z kluczowymi osobami decyzyjnymi biznesu w Arabii Saudyjskiej. Takim pojedynczym wyjazdem można otworzyć wiele furtek na przyszłość, tak aby firmy polskie mogły dalej się rozwijać.
Ale czy to jest tylko wyjazd kurtuazyjny? Czy wy już jako firma jedziecie robić tam biznes?
My traktujemy tę szansę jako dalszy skok w rozwoju na tym rynku, na którym jesteśmy już od blisko 15 lat. Zbiegło się to akurat z czasem, kiedy podpisujemy z jedną z największych firm energetycznych tego regionu duży kontrakt pięcioletni.
Więc nie lecicie tylko na wycieczkę?
Zdecydowanie, nie lecimy. Przy okazji rozpoczynamy w tej chwili długoterminowy projekt. Cały mój zespół jest już na miejscu i jeździ, w moim przypadku, od elektrowni do elektrowni, aby wdrażać systemy informatyczne, którymi moja spółka się zajmuje.
Zakładam, że będziemy mogli je dalej rozwijać i potraktować ten wyjazd jako trampolinę do kolejnych projektów, do wejścia w kolejne branże. Jest to duża szansa, żeby zadziałać dalej.
Może pan zdradzić, jak duży to jest kontrakt? Jak duży kontrakt możecie przywieźć z tej podróży rządowym samolotem?
Jesteśmy spółką informatyczną, więc uczestniczymy przy kontraktach wartych kilka miliardów dolarów, ale nasza skala projektów to pojedyncze miliony do kilkudziesięciu milionów zł na projekt. Przy skali całego przedsięwzięcia jest to być może niewiele, ale dla spółki informatycznej na pewno dość duży potencjał. Jest to projekt wieloletni, ponieważ są to wdrożenia docelowo wykorzystywane przez kolejne dekady ze względu na specyfikę pracy w tym sektorze.
Fakt, że działamy wieloetapowo, daje dodatkowe możliwości wejścia w kolejne branże, nowe projekty, budowanie skali oraz pozyskiwanie projektów o coraz większym wolumenie.
Czy to dobrze, że politycy przestali się bać pokazywania przy prywatnym biznesie?
Myślę, że polityka amerykańska stosowana zwłaszcza przez ostatnie dwa lata dowiodła, że biznes powinien iść w parze z polityką. Trzeba korzystać z tych możliwości i nie bać się tego. Zachęcałbym wszystkie ugrupowania polityczne do tego, aby zwłaszcza przy projektach eksportowych zagranicznych nie zamykać się na takie działania.
Inne kraje robią to na dużo większą skalę i właściwie mają to wpisane w swoją politykę gospodarczą. Może to jest właśnie ten kierunek. Czy pan zna przykłady innych krajów, jak to się robi?
Jednym z moich celów tego wyjazdu jest podpisanie memorandum współpracy z lokalną firmą, której właścicielem jest dość znany szejk działający w obszarze służby zdrowia, energetyki i przemysłu. Wskazywał mi on, że w innym obszarze dotyczącym telekomunikacji ostatnio podpisywał takie memorandum współpracy z firmą włoską.
Podkreślał, że podobne wydarzenie zostało zorganizowane przez stronę włoską z dużą pompą, a udział w nim wzięło prawie 1,5 tysiąca uczestników.
Zdecydowanie inne kraje mocno wspierają biznes, zarówno na konferencjach, jak i podczas dedykowanych wydarzeń. Mam nadzieję, że takie działania byłyby z korzyścią zarówno dla biznesu i sektora, jak i dla budżetu państwa, ponieważ na koniec firmy polskie wracają z kontraktami, projektami, zatrudnieniem i podatkami do Polski.
Czyli to się może opłacać?
Oby takich inicjatyw było w przyszłości jak najwięcej. Jako firma działająca globalnie z dużą chęcią przyłączyliśmy się do takich inicjatyw.
Łukasz Kijek, redaktor naczelny money.pl z Rijadu