Minister finansów komentuje słowa Andziaks. "Bardzo egoistyczna wypowiedź"

Paweł Gospodarczyk
Andrzej Domański komentuje słowa AndziaksAndrzej Domański komentuje słowa Andziaks
Źródło zdjęć: © East News | Dawid Wolski, Tomasz Jastrzebowski, ZipZapic.com

– To bardzo egoistyczna wypowiedź – ocenił minister finansów Andrzej Domański, odnosząc się do słów influencerki Andziaks, która przyznała, że chciałaby rozliczać się za granicą, ponieważ płaci w Polsce wysokie podatki, a z wielu usług publicznych nie korzysta.

Influencerka Andziaks wywołała dyskusję w sieci swoimi wypowiedziami na temat podatków. Przyznała, że chciałaby rozliczać się za granicą, ponieważ jej zdaniem płaci w Polsce zbyt dużo, choć nie korzysta z wielu usług finansowanych z publicznych pieniędzy.

– Ja bym bardzo chciała rozliczać się za granicą, bo nie korzystam z tych wszystkich usług. Z kasy chorych, wszędzie chodzę prywatnie, chciałabym płacić mniejsze podatki, bo płacę strasznie dużo – powiedziała influencerka na nagraniu wideo na YouTube.

Minister finansów odpowiada Andziaks

Do wypowiedzi influencerki odniósł się minister finansów Andrzej Domański. – Podatki, jako minister finansów muszę to powiedzieć, w Polsce trzeba płacić. I to jest też budowanie silnej Polski – stwierdził w TVN24.

Minister zwrócił uwagę, że młody wiek i dobry stan zdrowia nie oznaczają, że w przyszłości dana osoba nie będzie potrzebowała publicznej opieki zdrowotnej.

– Tak się składa, że często nasze wydatki z systemu ochrony zdrowia na nasze zdrowie mają miejsce, gdy jesteśmy już osobami starszymi. Więc to, że ktoś, mając dwadzieścia parę lat, nie korzysta z tej ochrony zdrowia, wcale nie oznacza, że za czterdzieści lat nie będzie z tego systemu korzystał – tłumaczył Domański.

Szef resortu finansów przypomniał również, że podatki finansują nie tylko NFZ czy edukację, ale także inne usługi i infrastrukturę, z których korzystają wszyscy obywatele.

Na koniec jednoznacznie ocenił słowa influencerki. – To taka bardzo egoistyczna wypowiedź. Choć ja się nie chcę przyłączać do jakiegoś linczu na pani influencerce – zastrzegł Domański.

Estoński CIT?

Twinkle Candle, spółka należąca Andziaks, w 2025 r. wypracowała prawie 2,85 mln zł zysku brutto, ale zapłaciła 26 tys. zł podatku. Sprawa szybko rozeszła się w mediach.

Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFaktu w rozmowie z money.pl, ocenia, że spółka najprawdopodobniej przeszła na estoński CIT, czyli ryczałt od dochodów spółek. W tym systemie podatek od wypracowanego zysku zasadniczo pojawia się dopiero przy jego wypłacie wspólnikom, np. w formie dywidendy. Środki pozostawione w firmie nie są wtedy od razu opodatkowane.

Na tę możliwość wskazują także dane dotyczące zatrudnienia. W sprawozdaniu za 2025 r. po raz pierwszy wykazano średnio trzy etaty, a koszty wynagrodzeń wzrosły w ciągu roku niemal trzykrotnie. To jeden z warunków korzystania z estońskiego CIT. Przy rozliczeniu na zasadach ogólnych podatek od takiego zysku wyniósłby kilkaset tysięcy złotych.

Ekspert zaznaczył, że kwota 26 tys. zł mogła obejmować podatek od tzw. ukrytych zysków oraz wydatków niezwiązanych z działalnością. W 2024 r. spółka przekroczyła limit uprawniający do stawki 9 proc. i przeszła na 19 proc. Ponad 800 tys. zł wydatków nie stanowiło wówczas kosztów podatkowych.

Estoński CIT nie oznacza całkowitego zwolnienia z podatku, lecz przesunięcie rozliczenia w czasie. Przy wypłacie zysku spółka zapłaci ryczałt, a wspólnicy podatek od dywidendy. Z rozwiązania, dostępnego w Polsce od 2021 r., korzystało według danych na koniec sierpnia 2026 r. niespełna 23,8 tys. firm.

Wybrane dla Ciebie