Rząd przejmie autostradę A2? Ekspert bije na alarm

Ministerstwo Infrastruktury chce, by GDDKiA przeanalizowała możliwość wypowiedzenia umowy koncesyjnej na odcinek autostrady A2 między Nowym Tomyślem a Koninem. Powodem są częste podwyżki opłat. Ekspert ostrzega, że zerwanie umowy może kosztować ponad 15 mld zł.

Planowana rozbudowa i wydłużenie autostrady A2Planowana rozbudowa i wydłużenie autostrady A2
Źródło zdjęć: © GDDKiA | GDDKiA
Robert Kędzierski

Resort infrastruktury zwrócił się do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o analizę możliwości wypowiedzenia umowy z koncesjonariuszem autostrady A2. Ministerstwo uzasadnia ten krok częstymi podwyżkami stawek za przejazd, wprowadzanymi przez spółkę Autostrada Wielkopolska.

Od września 2015 r. do września 2026 r. opłaty za przejazd odcinkiem Nowy Tomyśl Konin wzrosły o ok. 141 do 145 proc., w zależności od kategorii pojazdu. Kierowca samochodu osobowego płaci obecnie za przejazd całym koncesyjnym odcinkiem 41 zł zamiast 17 zł. Po wrześniowej podwyżce, drugiej w tym roku po marcowej, ministerstwo uznało politykę cenową spółki za nieakceptowalną i oceniło, że stawki rosną zbyt często.

Resort przypomniał, że umowę koncesyjną zawarto w 1997 r. Koncesjonariusz sam finansuje budowę, utrzymanie i remonty autostrady, a koszty pokrywają kierowcy w opłatach za przejazd.

GDDKiA kontroluje umowę, spółka odpiera zarzuty

Od czerwca GDDKiA prowadzi największą jednorazową kontrolę umowy z Autostradą Wielkopolską od początku jej obowiązywania. Obejmuje ona ponad 20 lat funkcjonowania A2. – Sprawdzamy realizację obowiązków koncesjonariusza wynikających z umowy, w tym utrzymania infrastruktury w należytym stanie technicznym – powiedział "Faktowi" Szymon Piechowiak, rzecznik prasowy GDDKiA. Zaznaczył, że na tym etapie jest za wcześnie, by przesądzać o wypowiedzeniu umowy. – Umowa ta obowiązuje obecnie do 2037 r. Nie można też jeszcze określić skutków takiej decyzji dla kierowców i budżetu państwa – wyjaśnił.

Wyniki kontroli w pierwszej kolejności trafią do Ministerstwa Infrastruktury. – Dopiero na podstawie pełnych ustaleń będzie można przeanalizować dalsze działania oraz ich konsekwencje, w tym koszty wcześniejszego zakończenia umowy po stronie Skarbu Państwa – zapowiedział rzecznik GDDKiA.

Rzeczniczka Autostrady Wielkopolskiej Anna Ciamciak przekazała w oświadczeniu, że do zakończenia kontroli przedstawiciele spółki nie będą komentować spraw objętych postępowaniem ani hipotetycznych scenariuszy dotyczących przyszłości umowy. Podkreśliła, że firma działa zgodnie z umową koncesyjną, w tym z zapisanymi w niej zasadami ustalania stawek. Koncesjonariusz zapewnia, że wpływy z opłat finansują bieżącą eksploatację, utrzymanie i remonty autostrady.

Ekspert ostrzega przed sporem z Francją

Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, zwraca uwagę, że rozwiązanie umowy nie byłoby proste. – W przypadku starych koncesji na A2 i A4 minister nie ma żadnego wpływu, póki koncesjonariusze trzymają się zapisów umów. Jak przekazał UOKiK, spółki wprowadzają podwyżki zgodnie z umowami i nawet poniżej maksymalnego progu. Nie podobało mi się, że na kilka dni przed wyborami odchodzący rząd podpisał w 1997 r. umowy koncesyjne, odbierając państwu jakiekolwiek możliwości działania. Państwo wówczas, nie mając własnych kapitałów na budowę dróg, skapitulowało totalnie przed prywatnym kapitałem, dając mu pełną decyzyjność – powiedział "Faktowi".

Według eksperta kierowców irytuje każda podwyżka, ale nadal płacą, bo ruch nie maleje, a zyski koncesjonariuszy rosną. Furgalski przypomina, że groźby wypowiedzenia lub ujawnienia umowy formułował niemal każdy minister. – Na słowach się skończyło, bo nas zwyczajnie nie stać na takie działania. W 2023 r. francuski fundusz Meridian wykupił od Kulczyka 24 proc. akcji AWSA i 40 proc. AWSA II za 3 mld zł. To pokazuje, ile wart jest ten biznes. Można wypowiedzieć umowę, ale to będzie skandal międzynarodowy, pogorszenie relacji z Francją i proces sądowy. Koszt przekroczyłby 15 mld zł – wyjaśnia.

Ekspert wskazuje, że rząd mógłby też spróbować odkupić udziały w spółkach, o ile fundusz byłby zainteresowany sprzedażą, jednak koszt byłby podobnie wysoki. Inną drogą jest zmiana umowy na wzór tej obowiązującej na A1, z cenami ustalanymi wspólnie i dopłatami z budżetu państwa do niedoborów koncesjonariusza. – W przyszłym roku w ten sposób Polacy dopłacą 2,4 mld. Zwiększyłoby się to pewnie do 10 mld i na 100 proc. nie byłoby z czego budować dróg w obecnym tempie – ocenia Furgalski.

Zdaniem prezesa ZDG TOR, gdyby usunięcie prywatnych koncesjonariuszy było proste, któryś z rządów dawno by to zrobił. – Ale że nas na to nie stać, to w przypadku równie nielubianej A4 grzecznie czekamy na wygaśnięcie koncesji w marcu 2027 i przejęcie dopiero wtedy autostrady przez państwo – mówi ekspert.

Wybrane dla Ciebie