Możliwa mobilizacja zajrzała w oczy Rosjanom. Korki na granicy

Na przejściu Wierchnij Łars, jedynym lądowym punkcie granicznym między Rosją a Gruzją, w połowie sierpnia znacząco wzrósł ruch wyjazdowy. W tle pojawiają się pogłoski o możliwej mobilizacji, które przekładają się także na decyzje mieszkaniowe części Rosjan.

Russian President Putin chairs Presidential Council meeting at Kremlin
epa13179231 Russian President Vladimir Putin holds a meeting of the Presidential Council for Strategic Development and National Projects at the Kremlin in Moscow, Russia, 19 August 2026.  EPA/GAVRIIL GRIGOROV/SPUTNIK/KREMLIN POOL MANDATORY CREDIT 
Dostawca: PAP/EPA.
GAVRIIL GRIGOROV/SPUTNIK/KREMLIN POOL
presidential council, putin, governmentRosyjski dyktator Władimir Putin
Źródło zdjęć: © PAP | GAVRIIL GRIGOROV/SPUTNIK/KREMLIN POOL
Jacek Losik

Rosyjska Federalna Służba Celna podała, że 15 i 16 sierpnia w kierunku Gruzji przejeżdżało dziennie ponad 19 tys. osób, a 18 sierpnia liczba ta przekroczyła 20 tys. Natężenie ruchu jest wyraźnie większe niż w analogicznym okresie poprzednich lat, a po rosyjskiej stronie granicy tworzą się korki, jak podała "Rzeczpospolita".

Skok liczby wyjazdów wiązany jest przede wszystkim z krążącymi od miesięcy informacjami o ewentualnym ogłoszeniu mobilizacji. Wierchnij Łars był już wąskim gardłem we wrześniu 2022 r., gdy po decyzji o częściowej mobilizacji część podróżnych spędzała w kolejce nawet kilka dni.

Niepewność widać również na rynku nieruchomości w regionie. Niezależne rosyjskie media informowały o rosnącym zainteresowaniu wynajmem mieszkań w Erywaniu, gdzie według relacji jednego z armeńskich pośredników czynsze miały wzrosnąć o ok. 30 proc., a dostępność ofert spadać. Część osób ma też szukać współdzielenia najmu z nieznajomymi.


WIDEO
Miał 22 lata i 2 miliony euro grantu. Dziś jego firma jest warta miliardy


Wielkie straty Rosji

- Społeczeństwo rosyjskie żyje obecnie w dużej mierze w oczekiwaniu na zbliżającą się katastrofę - powiedział w lipcu Dienis Kapustin, założyciel walczącego po stronie Ukrainy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego.

- Nie jest tajemnicą, że Rosja żyje w oczekiwaniu na totalną mobilizację, ponieważ model kontraktowy stopniowo się wyczerpał. Głównym źródłem kontraktowców były regiony, a mieszkańcy dużych miast, takich jak Moskwa czy Petersburg, delikatnie mówiąc, niechętnie idą na wojnę - dodał.

Jego zdaniem dotychczasowy model oparty na żołnierzach kontraktowych przestaje działać. Tymczasem na froncie ginie więcej rosyjskich żołnierzy, niż Kreml jest w stanie zwerbować.

Wybrane dla Ciebie