Śledczy zamierzają przedstawić Piesiewiczowi zarzuty i przesłuchać go ws. giełdy kryptowalut Zondacrypto. Na pytanie dziennikarzy o to, czy czuje się ofiarą, szef PKOl odpowiedział, że "bardzo dużą". - Polityka, polityka, polityka. Zobaczymy, co z tego będzie. Zobaczymy, kto jest winny - odniósł się krótko do zatrzymania Radosław Piesiewicz.
Prokurator Generalny Waldemar Żurek podczas czwartkowej konferencji prasowej poinformował, że jeden z wątków, który badają śledczy, dotyczy zegarka wartego 40 tys. euro, który Radosław Piesiewicz miał dostać od szefa Zondacrypto Przemysława Krala.
WIDEOZatrzymanie Piesiewicza pokazuje duży problem PKOL-u. Jest jedno rozwiązanie
Nie przesądził, czy skierowany zostanie do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Radosława Piesiewicza.
Co ustaliły Wirtualna Polska i TVN24
W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 opublikowały wyniki wspólnego śledztwa, z którego wynika, że w listopadzie 2025 r. Piesiewicz przyjął od prezesa Zondacrypto Przemysława Krala luksusowy zegarek. Miało to być podziękowanie za obietnicę interwencji u byłego premiera Mateusza Morawieckiego i ówczesnego prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego w sprawie działań urzędu wobec giełdy kryptowalut. Zarówno Morawiecki, jak i Chróstny zaprzeczyli, by Piesiewicz kiedykolwiek się z nimi w tej sprawie kontaktował.
Zapytany o sprawę przez TV Republika, szef PKOl zapewnił, że sam zapłacił za zegarek, a Przemysław Kral jedynie pomógł mu w zakupie.