Polska zapłaci więcej za SAFE? Nagła zmiana. Ekspert tłumaczy

Koszt unijnych pożyczek w ramach SAFE wzrósł z 3,17 do 3,32 proc. - wynika z danych KE. Jak wyjaśnia money.pl Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, to pochodna zawirowań na rynkach i dotyczy jedynie obecnie zawieranych zobowiązań. Dla Polski są to wciąż korzystniejsze warunki niż w przypadku samodzielnego zapożyczania się.

Premier Tusk, szef MON Kosiniak-Kamysz z dowódcami Wojska PolskiPremier Donald Tusk, wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz z dowódcami Wojska Polskiego
Źródło zdjęć: © East News | Mateusz Grochocki
Bartłomiej Chudy
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Polska przystąpiła do instrumentu SAFE jako pierwsze państwo UE. Choć początkowo mówiło się, że oprocentowanie pożyczek sięgnie 3,17 proc., to Komisja Europejska podniosła już ten wskaźnik do poziomu 3,32 proc. Oznacza to wyższe zobowiązania dla państw członkowskich.

Nie oznacza to jednak, że takim oprocentowaniem objęta będzie cała przysługująca Polsce pula środków z SAFE, rozłożonych maksymalnie nawet na 45 lat. Na ten moment mamy podpisaną swoistą umowę ramową, która zapewnia nam finansowanie na lata, ale w wielu transzach.

Oprocentowanie kolejnych pożyczek będzie pochodną tego, jakie będzie oprocentowanie długu, który zaciągnie w danym czasie Unia Europejska. Przypomnijmy: Polsce przysługuje 43,7 mld euro (obecnie to równowartość ok. 186 mld zł), które w większości zasilą projekty w polskiej zbrojeniówce.

Niedobór amunicji w Polsce? "Nasza produkcja jest w stanie uzupełnić braki"

SAFE drożeje, ale i tak wychodzi taniej niż samodzielny dług

Skąd ta nagła zmiana oprocentowania i to chwilę po tym, jak Polska podpisała umowę ws. SAFE? W rozmowie z money.pl tłumaczy to Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP.

- Na rynku możemy zobaczyć kluczowe parametry, np. stopy procentowe wolne od ryzyka. Mamy swap stopy procentowej (dwie strony umawiają się na wymianę płatności odsetkowych od określonej kwoty głównej. Najczęściej polega na zamianie zmiennego oprocentowania na stałe - red.) dla 10-letnich obligacji. Jest to obecnie 3,18 proc., ale w lutym, przed wojną z Iranem, było to 2,8 proc. Komisja Europejska, jako wiarygodny dłużnik, dopłaca do 10-letniej stopy od 10 do 25 pkt. bazowych. Dziś wychodzi to więc ok. 3,3 proc. Natomiast Polska, gdyby sama wystąpiła na rynku o pożyczkę, płaciłaby dziś więcej nawet o 100 pkt. bazowych od KE, a więc ok. 4,3 proc. - wyjaśnia Sobolewski.

W skrócie oznacza to, że owszem, zapłacimy więcej za pożyczki w ramach SAFE brane w obecnych realiach rynkowych. Jednak i tak są one wyraźnie korzystniejsze niż samodzielne zapożyczanie się Warszawy.

- Wyobraźmy sobie, że Polska ma konkretny wydatek zbrojeniowy. Prosi Komisję o np. 10 mld euro, z oprocentowaniem 3,32 proc. Dostajemy euro, rząd wymienia walutę, zwykle w NBP. Obecnie jest to 42,5 mld zł. W NBP euro powiększają rezerwy walutowe wymagając zainwestowania - np. w obligacje w euro - wyjaśnia dalej mechanizm pożyczkowy Sobolewski.

Zyskujemy możliwość regularnego finansowania po koszcie właściwym dla KE jako dłużnika, który pozyskuje środki taniej niż Polska. W czasach 'łatwych', jak jeszcze w styczniu tego roku, wychodziło to ok. 70 pkt bazowych taniej niż Polska. Dziś jest to ok. 100 pkt bazowych, ale w bardziej skrajnych warunkach ta różnica może wynieść nawet 300 punktów bazowych. Wystarczy przedłużająca się wojna w Iranie, inne konflikty regionalne - tłumaczy ekonomista.

Obecne warunki pożyczki SAFE wypadają korzystniej także od warunków ostatniej emisji polskich obligacji w euro ze stycznia tego roku, a więc sprzed zawirowań geopolitycznych. Rentowność 10-letnich euroobligacji wyniosła ok. 3,8 proc. Wyemitowano papiery z wyceną 1,25 mld euro z terminem zapadalności 15 czerwca 2036 r., już na poziomie 83 punktów bazowych ponad średnią stopę swapową. Do tego doszła emisja 2 mld euroobligacji 5-letnich, które zapadają w styczniu 2031 r.

Obecnie te papiery w związku z wyższą rentownością polskich obligacji w euro - najprawdopodobniej przebiły poziom 4 proc.

Droższa pierwsza transza SAFE. Mamy szacunki

Jak wylicza Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, przyjmując że pierwsza transza prefinansowania stanowi do 15 proc. wartości programu, wyższe oprocentowanie SAFE oznacza - w bieżących warunkach - zwiększony koszt finansowania o ok. 41,8 mln zł w skali roku.

Kwota ta odpowiada ok. 0,001 proc. polskiego PKB, więc w skali makroekonomicznej nie przekłada się na istotny wzrost obciążeń. Jednocześnie trzeba podkreślić, że wartość 3,32 proc. (oprocentowanie SAFE - red.) nie jest ostateczna, gdyż koszt pozyskiwania finansowania stale się zmienia, w zależności od sytuacji na rynkach finansowych - zaznacza Łukasz Kozłowski.

Ekspert podkreśla przy tym, że wydatki z instrumentu SAFE będą finansowane po niższym koszcie niż wydatki finansowane długiem Skarbu Państwa.

Komu opłaca się SAFE

Kamil Sobolewski z Pracodawców RP zwraca też uwagę, że w kolejce po środki z SAFE ustawiają się przede wszystkim te kraje, które za swoje obligacje płacą więcej niż KE. Instrument ten szczególnie opłaca się Rumunii, dla której rentowność 10-letnich euroobligacji wynosi obecnie 5,13 proc. - Zamiast płacić ponad 5 proc., płaci dziś 3,3 proc. Natomiast dla Niemiec, Austrii czy Holandii to nie jest specjalny interes - przyznaje ekspert.

Rumunia uczestniczy w programie SAFE jako drugi co do wielkości beneficjent, zaraz po Polsce. Przyznane temu państwu dofinansowanie na zbrojenia ma wynieść około 16,68 mld euro (ponad 70 mld zł).

W środę grono krajów, które skorzystają z SAFE, jeszcze się powiększyło. Parlament Europejski udzielił formalnej zgody na umowę między UE a Kanadą w ramach unijnego programu zbrojeniowego. Oznacza to, że państwa UE będą mogły wspólnie z Kanadą realizować projekty obronne.

Bartłomiej Chudy, dziennikarz i wydawca money.pl

Wybrane dla Ciebie